<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272</id><updated>2011-08-22T11:59:10.851-07:00</updated><category term='karol konwerski'/><category term='rafał skarżycki'/><category term='edvin volinski'/><category term='bartosz sztybor'/><category term='jerzy szyłak'/><category term='michał gałek'/><category term='tobiasz piątkowski'/><category term='wywiadówka'/><category term='dominik szcześniak'/><category term='wywiad'/><category term='dennis wojda'/><category term='sławomir zajączkowski'/><category term='grzegorz janusz'/><title type='text'>Wywiadówka</title><subtitle type='html'>rozmawiamy z najlepszymi polskimi scenarzystami komiksowymi</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>24</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-7038569197589501333</id><published>2011-03-16T12:14:00.000-07:00</published><updated>2011-03-16T12:48:36.887-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='michał gałek'/><title type='text'>Michał Gałek - "dream project" każdego twórcy w tym kraju</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;W drugiej części wywiadu z Michałem o „Wiedźminie”, Sapkowskim i „Epizodach”. Ale przede wszystkim o "Wiedźminie".&lt;/em&gt; &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jaka będzie fabuła nowego komiks&lt;span&gt;&lt;span&gt;owego „Wiedźmina”?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;MICHAŁ GAŁEK: Założeniem wydawcy było stworzenie zupełnie nowej historii o Geralcie. Nie adaptacji sagi, nie beletryzacji fabuły gry, ale czegoś zupełnie nowego. Przygotowałem kilka szkiców fabularnych (o różnej docelowej objętości), z których wybrano jeden. Fabuła komiksu „Racja stanu” chronologicznie umiejscowiona jest w trakcie opowiadań. Jeszcze przed wydarzeniami z sagi i gry. A o czym jest? Wiedźmin zapuszcza się w okolice Gór Smoczych, na dalekiej północy i otrzymuje zlecenie na leszego. Stwór ten grasuje w lasach Creigiau, w księstwie Malleore i skutecznie blokuje pracę miejscowego tartaku. Taki jest punkt wyjścia i oczywiście reszty nie zdradzę, żeby nie psuć zabawy :) &lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-kIGOAFQvvoY/TYEQQGxm2FI/AAAAAAAAANU/vlvgy04jBxw/s1600/witcher-promo04.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 382px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-kIGOAFQvvoY/TYEQQGxm2FI/AAAAAAAAANU/vlvgy04jBxw/s400/witcher-promo04.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584762881798756434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;strong&gt;W jakim stopniu komiks będzie się odwoływał do gry „Wiedźmin II Zabójcy królów”? To dwa projekty połączone osobą głównego bohatera czy jedna opowieść przekazana na dwa sposoby?&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;Z tego, co się orientuje, Cd Projekt jest obecnie kimś w rodzaju dystrybutora praw autorskich na wszelkie okołowiedźmińskie produkcje. Sukces gry i jej wpływ na postrzeganie świata wiedźmińskiego można zauważyć m.in. w nowym wydaniu sagi, której okładki zdobią dizajny z „Wiedźmin 2”. Siłą rzeczy, my robiąc komiks, stanowimy kolejny trybik w machinie promocyjnej tej produkcji. W związku z tym, nasz Geralt to wizualnie ich Geralt, pewna część innych dizajnów też jest oparta na projektach z gry. Natomiast fabuła została tak skonstruowana, żeby za bardzo nie wchodzić grze w paradę. Nie pojawiają się w niej ani miejsca, ani postacie z gry. Po prostu rozszerzamy świat wiedźmiński, w podobny sposób, jak się to robi w uniwersum Star Wars, na przykład.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Pw4xdXuvObg/TYEQsWR4lgI/AAAAAAAAAN0/Ke9hKcuV7xE/s1600/witcher-promo08.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 159px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Pw4xdXuvObg/TYEQsWR4lgI/AAAAAAAAAN0/Ke9hKcuV7xE/s400/witcher-promo08.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584763366997005826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Na ile części przewidywany jest nowy „Wiedźmin”? Każdy album będzie zawierał zamkniętą historię, czy kroi się jakaś szerzej zakrojona opowieść?&lt;/strong&gt; &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Historia zamyka się w dwóch 23-stronicowych częściach, które mają się ukazać jako część magazynu „Komiksowe Hity”. Na tyle mamy podpisane kontrakty i tyle na razie wiadomo na 100%. Co będzie dalej, to już zależy od wyników sprzedaży. Ja mam jeszcze kilka wiedźmińskich pomysłów :)&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-6BALvkbtRSY/TYEQmIrWqBI/AAAAAAAAANs/9hdGxWB5W6c/s1600/witcher-promo01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 180px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-6BALvkbtRSY/TYEQmIrWqBI/AAAAAAAAANs/9hdGxWB5W6c/s400/witcher-promo01.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584763260266522642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak będą wyglądały wiedźmińskie „Komiksowe hity”?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nieco inaczej, niż dotychczasowe numery. W tych wiedzmińskich komiks to tyko część contentu - 23 strony. Reszta to rzeczy okołokomiksowe (nasze szkice, mikrowywiady, itp.), oraz spora ilość rzeczy związanych z gra (nie znam szczegółów). Drugi numer ma identyczny plan. Ukaże sie w czerwcu.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-4wsLtaiXmMw/TYEQl4hhzgI/AAAAAAAAANk/_015vJo8bNc/s1600/witcher-promo03.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 298px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-4wsLtaiXmMw/TYEQl4hhzgI/AAAAAAAAANk/_015vJo8bNc/s400/witcher-promo03.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584763255930342914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jarałeś się cyklem Sapkowskiego już wcześniej? Jakie to uczucie wejść w jego buty i zacząć pisać przygody wiedźmina samemu?&lt;/strong&gt; &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jasne, że się jarałem. Może nie na etapie NF, ale pierwsze wydania z Supernovej do dziś zajmują poczytne miejsce w moim księgozbiorze. Z wiekiem trochę mi ta fascynacja (i w ogóle fantastyką) przeszła, ale odżyła na nowo, gdy poznałem grę. Gra, moim zdaniem, utrzymuje poziom książek, jest bardzo sensowną i &lt;em&gt;tributową&lt;/em&gt; kontynuacją. Dziś mogę powiedzieć, że znam ją chyba nawet lepiej niż sagę :). Tak, jestem fanem, przyłapałeś mnie. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeśli chodzi o wchodzenie w buty, to początkowo była spinka, bo przecież to buty mistrza. To nie jest adaptacja Mastertona, który, owszem, ma fanów, ale mało kto się rozwodzi nad poszczególnymi opowiadaniami. To jest kultowy bohater z kultowymi, rozłożonymi na pierwiastki przez fanów, przygodami. Świadomość, że mam z jednej strony utrzymać się w świecie i w pewnym schemacie, a drugiej zaskoczyć wytrawnych znawców, była początkowo lekko stresująca. Ale potem stwierdziłem, że tak się nie da. Mam po prostu opowiedzieć dobrą historię. Tomek Kołodziejczak zdecydował, która to jest ta właściwa, a ja mam do niego duże zaufanie. Nie tylko, jako do redaktora (z którym pracowałem już kilkukrotnie), ale także jako do pisarza, którego bardzo cenię. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W założeniu ten scenariusz miał być bardzo bliski klasycznym opowiadaniom, w strukturze, w składowych. Nie oszukuję się, „Wiedźmin” komiksowy, to w sumie ledwie imitacja oryginału. Coś tam dodaję od siebie, żeby czytelnik nie dostawał odgrzanego kotleta, ale przede wszystkim nie staram się szokować czytelnika podejściem typu „to ja wam pokażę jak się robi prawdziwego wiedźmina”. Bez jaj, AS jest jeden. Znam swoje miejsce w szeregu.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-6bmf1dvDkFg/TYERt6I1CEI/AAAAAAAAAN8/UEPZDkiAVLg/s1600/witcher-promo05.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 202px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-6bmf1dvDkFg/TYERt6I1CEI/AAAAAAAAAN8/UEPZDkiAVLg/s400/witcher-promo05.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584764493314197570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Sapkowski błogosławi kolejnym projektom z udziałem jego bohatera i pilnuje fabuł, czy w tym momencie macie już wolną rękę, a Sapek nie zagląda nikomu do garnków? A jeśli nie on, to kto?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tak jak wspominałem, Cd Projekt. A konkretnie Adam Badowski i Sebastian Stępień (główny scenarzysta). To oni muszą klepnąć fabułę, wygląd postaci, itp. Tomek jako wydawca też ma tutaj ważny glos, bo on ma to sprzedać. Słuchamy się ich, bo mają w tym wszystkim znacznie większe doświadczenie od nas. Natomiast, co miłe, obie strony nie bardzo wcinają się nam w sprawy czysto komiksowe, zakładając, że my to wiemy lepiej. Mogę powiedzieć w imieniu swoim, Arka i Łukasza, że jesteśmy zadowoleni z tej współpracy.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-X57DPbfq5uI/TYERuey5q0I/AAAAAAAAAOM/-4Q7RjEKRdI/s1600/witcher-promo07.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 151px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-X57DPbfq5uI/TYERuey5q0I/AAAAAAAAAOM/-4Q7RjEKRdI/s400/witcher-promo07.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584764503154338626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Nie boisz się odpowiedzialności ciążącej na każdym delikwencie, który maczał w „Wiedźminie” palce po Sapkowskim? Chłopakom z CD Projekt RED się udało, za to komiksy Parowskiego i Polcha były obiektem kpin. Nie mówiąc już o „słynnym” serialu…&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;No, trochę się boję :), tym bardziej, że zawsze się znajdą &lt;em&gt;trufani&lt;/em&gt;, którym nic się nie podoba, bo to nie oryginał. Grze przecież też dowalili. Arek, Łukasz i ja, dajemy z siebie naprawdę wszystko i pracujemy w dość nieciekawych terminowo warunkach, żeby dostarczyć komiks najwyższej jakości. To jest przecież &lt;em&gt;dream project&lt;/em&gt; każdego twórcy w tym kraju. Nieważne, czy się Sapkowskim jara, czy nie. Jaki zawodowy rysownik w Stanach oparłby się pokusie robienia Spider-Mana czy Batmana? Tak czy inaczej graficznie komiks rzuca na kolana, co do scenara, to nie mi się wypowiadać. &lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-XPXcsbHXeRA/TYERuJX-bnI/AAAAAAAAAOE/MJzhlLgRpjo/s1600/witcher-promo06.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 374px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-XPXcsbHXeRA/TYERuJX-bnI/AAAAAAAAAOE/MJzhlLgRpjo/s400/witcher-promo06.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584764497404259954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;W jaki sposób trafia się tak solidne fuchy, jak komiksowa kontynuacja najpopularniejszego polskiego cyklu fantasy? Pomogło doświadczenie z pracy nad „Epizodami z Auschwitz”?&lt;/strong&gt; &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Bo jesteśmy solidni wyrobnicy :). Ale tak serio: myślę, że to wynika z faktu, że pracujemy jako zespół. Mamy duże doświadczenie w pracy na termin i staramy się zawsze, by finalny produkt był najwyższej jakości. Uczyliśmy się tego robiąc „Olimpijczyków” a potem znacznie bardziej wymagające „Epizody”. Nie wiem czy jest w Polsce jakaś grupa, która mogłaby się podjąć tego typu zleceń. Jednostki owszem, ale grupa nie. A to nie jest praca dla solisty. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Cykl „Epizodów” okazał się wydawniczym sukcesem? Na ile odcinków zakrojony jest cały projekt i czy możemy się w związku z nim spodziewać jeszcze jakiś niespodzianek?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Śmiało mogę powiedzieć, że okazał się sukcesem. Oczywiście sukcesem poza branżą, bo jeśli chodzi o sprzedaż na rynku &lt;em&gt;stricte&lt;/em&gt; komisowym, to poza normy chyba nie wyszliśmy. Natomiast seria jest przebojem w muzeum Auschwitz. Sprzedają się tam cały czas wszystkie albumy, głównie w obcych wersjach językowych, ale jednak. „Epizody” nie skończą się czwartym odcinkiem, są plany na więcej. Po skończeniu „Wiedźmina”, na pewno wrócimy do tematyki obozowej. &lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-WkoycZjefm4/TYEQlt8MDTI/AAAAAAAAANc/y2Zfc94jdXs/s1600/witcher-promo02.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 215px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-WkoycZjefm4/TYEQlt8MDTI/AAAAAAAAANc/y2Zfc94jdXs/s400/witcher-promo02.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584763253089373490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;W tym momencie komiks – wraz z kursami rysunku - stanowi dla ciebie źródło utrzymania? Kluczem do osiągnięcia tego celu okazała się komiksowa managerka czy napinanie komercyjnych projektów?&lt;/strong&gt; &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Hmm. Nie chciałbym wchodzić w jakieś szczegóły, ale każda z tych rzeczy zajmuje czas i przynosi dochód. Ilość jednego i drugiego dość płynnie się zmienia. Z komiksów nadal nie ma w Polsce jakiejś super-kasy. Mamy pewne stawki, poniżej których nie schodzimy. Jeśli klienta na nie nie stać, robimy storyboardy. Tak jak każdy rysownik komisowy w Polsce chyba. Ale my nadal pozostajemy idealistami i jak jest fajny projekt komiksowy, to rzucamy w kąt reklamy masła i dajemy z siebie wszystko.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Dzięki za rozmowę, Michał!&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Wykorzystane w tekście ilustracje &lt;/em&gt;&lt;em&gt;Arkadiusza Klimka i Łukasza Pollera &lt;/em&gt;&lt;em&gt;to grafiki promocyjne z nowego komiksowego „Wiedźmina”.&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="'line-height:115%;font-family:font-size:10.0pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-7038569197589501333?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/7038569197589501333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=7038569197589501333&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/7038569197589501333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/7038569197589501333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2011/03/micha-gaek-dream-project-kazdego-tworcy.html' title='Michał Gałek - &quot;dream project&quot; każdego twórcy w tym kraju'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-kIGOAFQvvoY/TYEQQGxm2FI/AAAAAAAAANU/vlvgy04jBxw/s72-c/witcher-promo04.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-3288274959990812558</id><published>2011-03-07T09:52:00.000-08:00</published><updated>2011-03-07T11:54:49.653-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='michał gałek'/><title type='text'>Michał Gałek - jazda obowiązkowa</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Michał Gałek – (rocznik ’78) z wykształcenia architekt, z zawodu nauczyciel rysunku. Redaktor nieistniejącego magazynu "KKK". Redaktor i scenarzysta antologii „Piekielne Wizje” na podstawie opowiadań Grahama Mastertona. Komiksy do jego scenariuszy gościły w antologiach „Wrzesień” oraz „Człowiek w probówce”. Ma na swoim koncie albumy „Alma” (rys. Mariusz Zabdyr), „Deduktor” (rys. Marcin Nowakowski) i trzy części cyklu „Epizody z Auschwitz” („Miłość w cieniu zagłady” – rys. Marcin Nowakowski, „Raport Witolda” – rys. Arkadiusz Klimek, „Ofiara” – rys. Łukasz Poller).  Jest założycielem grupy pART Studio zajmującej się komiksem, animacją i grafiką.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;W kwietniu i czerwcu ukażą się „Komiksowe hity - Wiedźmin” z wydawnictwa Egmont, w których znajdzie się komiks „Racja stanu”, nowa wiedźmińska opowieść, związaną z grą komputerową „Wiedźmin 2: Zabójcy królów” produkcji CD Projekt Red. Autorami komiksu są Michał Gałek, Arkadiusz Klimek i Łukasz Poller.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;MICHAŁ GAŁEK: Przygoda zaczęła się, chyba tak jak u wszystkich, od klasyki. Komiksy w czasach PRLu były drukowane w takich nakładach, że wychować się bez nich było chyba niemożliwe. Rysowałem od niemowlęcych lat, pisałem od połowy podstawówki. Przeszedłem chyba wszystkie etapy fascynacji pisaniem: od opowiadań, przez wiersze, tłumaczenia tekstów piosenek, publicystykę (głównie komiksową). Otarłem się też o pisanie do gier, filmów oraz teatru. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Miałem szczęście uczęszczać do szkoły (XXI LO o profilu artystyczno-teatralnym w Krakowie), gdzie kultywowano szukanie własnego artystycznego środka wyrazu. Dlatego przez lata oprócz pisania i rysowania zajmowałem się teatrem (o różnych obliczach), tańcem nowoczesnym, rzeźbą czy pantomimą. Później nastał bolesny koniec tych beztroskich lat i odcinanie kolejnych gałęzi. W niektórych czułem, że nie mam już nic do powiedzenia, ale najczęściej po prostu czas nie pozwalał na takie rozdrabniane się. W konsekwencji dziś skupiam się niemal tylko i wyłącznie na pisaniu. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Lata pracy w KKK zaowocowały poznaniem ogromnej ilości rysowników i dość znikomej scenarzystów. Dlatego w pewnym momencie wyspecjalizowałem się w tym, do czego było najmniej chętnych. I tak jakoś zostało…&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-kOxfnQdBrww/TXUkhWIxZlI/AAAAAAAAAMs/DcCm_GowY8Y/s1600/xxxeza3-23.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 291px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-kOxfnQdBrww/TXUkhWIxZlI/AAAAAAAAAMs/DcCm_GowY8Y/s400/xxxeza3-23.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5581407468492252754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Fascynują mnie dzieła (z dowolnego medium), które fabularnie wymagają ogromnej ilości researchu w gałęzi, która albo jest kompletnie z innej bajki, albo wręcz zupełnie mnie nie interesuje. Coś, co dla mnie byłoby bardzo trudne do pisania, dlatego, że wyobrażam sobie ilość materiałów, którą musiałbym przyswoić. Przykładem jest tutaj np. serial „West Wing”, którego akcja ma miejsce w Białym Domu. Dyplomacja i współczesna polityka amerykańska – za żadne pieniądze nie podjąłbym się takiego tematu :). A serial jest super. Przykładów jest więcej, ale ten chyba najbardziej wyrazisty. Ponieważ od jakiegoś czasu siedzę w fabułach związanych z Drugą Wojną Światową, lubię być na bieżąco z polskimi propozycjami z tego gatunku. I jeśli polskie komiksy mnie rozczarowują, to np. serial „Czas honoru” mnie nieustanie mile zaskakuje. Wielkie ukłony dla twórców.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;W ogóle seriale to temat rzeka. Oglądam ich w sezonie kilkanaście, a w przerwie nadrabiam jakiś stary. Staram się być na bieżąco z filmami, grami (komiksy i beletrystykę już odpuściłem), ale zdecydowanie najlepiej idzie mi z serialami. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Co do wzorów - pewnie jest ich wiele, mam zwyczaj pochłaniania wszystkich książek autora, którego coś mi się spodoba. Ostatnio tak mam z Andreasem Eschbachem, Williamem Dietrichem i Tomkiem Kołodziejczakiem („Czarny Horyzont” polecam!) Ale z takich &lt;i style="mso-bidi-font-style:normal"&gt;all-time favorites&lt;/i&gt;  to na pewno F. Paul Wilson - niedoceniany u nas pisarz amerykański, znany głównie z horrorów. W Stanach pisze od lat serię thrillerów z elementami nadnaturalnymi o Repairman Jacku. Polecam!&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Problem polega na tym, że komiksów czytam mało. Dlatego raczej nic by mi nie przyszło do głowy. Ostatnio w sumie tylko „Fantasy Komiks”, a i to z mocnym poślizgiem. Dodatkowo, z biegiem czasu dramatycznie przewartościowuję rzeczy, które kiedyś mi leżały. Przez lata byłem fanem Marvela i amerykańskiego komiksu w ogóle, ale czy coś tam przetrwało próbę czasu? Chyba niewiele. No, „Preacher” na pewno.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;  &lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Taki faktycznie scenariusz, a nie jakieś popierdółki do szuflady, to był „Wybrany”. Dwustronicowy dowcip o wampirze - pogromcy zła dla KKK. Raczej słaby, ale zabawny jest fakt, że jako twórca komiksowy zadebiutowałem z nim w USA. Miało to związek z naszymi koneksjami z jakimś zapominanym już dziś (i jeśli chodzi o poziom, to skrajnie żenującym) zinem z USA. W Polsce ów wiekopomny komiks miała premierę (jak na tamte czasy przystało:)) dopiero chyba ze dwa lata później. Pierwszy scenariusz, który powstał pod innego rysownika to „Misja” dla Mariusza Zabdyra (początek wieloletniej wspólnej przygody), który &lt;i style="mso-bidi-font-style:normal"&gt;nota bene&lt;/i&gt; wysłaliśmy do Łodzi. Bez jakiegokolwiek efektu :).&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Pierwsze scenariusze pisałeś intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową wiedzę?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Nie, no, wiadomo. Intuicyjnie. Potem nabierałem (przynajmniej we własnym mniemaniu) wprawy pracując z rożnymi scenarzystami i rysownikami nad KKK. Nauczyłem się wtedy kondensować ilość pomysłów na stronę, co pokutuje do dziś. Faktycznie zacząłem uczyć się konstrukcji fabularnej dopiero na studiach, z książek o pisaniu scenariuszy filmowych (m.in. Raymonda G. Frenshama „Jak napisać scenariusz?” – podobnie jak Edvin). Uznałem, że pisanie fabuły albumowej wymaga jakiegoś lepszego przygotowania. Przeczytałem wszystko, co było wtedy dostępne na rynku i próbowałem przenieść te zasady na pole komiksowe. Tak naprawdę wciąż się uczę czegoś nowego, może dlatego nadal mnie to kręci.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-kRC2QGkhGNI/TXUkMLGONPI/AAAAAAAAAMk/MNuER8e1XSU/s1600/xxxalma-059.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 313px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-kRC2QGkhGNI/TXUkMLGONPI/AAAAAAAAAMk/MNuER8e1XSU/s400/xxxalma-059.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5581407104751514866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing"&gt;  &lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Czy są specyficzne, to nie wiem. Ale po latach eksperymentów znalazłem sposób, który się sprawdza i mi odpowiada. Dlatego używam go, niezależenie do tematu, czy rysownika. Zresztą scenariusz ma przenieść pewną informację dalej, więc format nie jest specjalnie ważny – byle był czytelny. Jeśli chodzi o sposób pracy, to bardzo rzadko siadam przed pustą kartką papieru i szukam pomysłu. Większość mojej pracy - takiego faktycznego pisania - to po prostu wklepywanie gotowych stron i kadrów. Nie ukrywam jednak, że czasem scenariusz sobie leci gdzie indziej, niż było w planie. Czasem na to pozwalam, czasem nie. Ale gdybym się sam nie zaskakiwał co jakiś czas, byłoby to strasznie nudne chyba.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Etapy. Nie zastanawiałem się nigdy, jak to działa, tak analitycznie, dopóki nie musiałem tłumaczyć całego procesu laikom. A zdarza się tak raz na jakiś czas, przy okazji warsztatów dla młodzieży związanych z „Epizodami z Auschwitz”.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Najpierw jest pomysł. Może być szorstki, nieobrobiony. Potem jest research. Wtedy pomysł się uszczegóławia, koncepcja się weryfikuje, czasem zmienia. Żeby uporządkować strukturę, zawsze piszę streszczenie fabularne na jedną stronę. I dla wydawcy, i dla mnie jest to dobry sposób na zapoznanie się z ideą. Uczy też, co w fabule jest naprawdę ważne (to się mieści w tym streszczeniu), a co mniej. Potem jest konstrukcja fabularna – czyli podział na części składowe (akty – tak jak w filmie). Przeplatanie scen gadanych z akcją, dnia z nocą, wnętrza z plenerem itp., itd. Jak mi to wszystko trybi i z grubsza czuję, że mieści się w zadanej ilości stron, to robię podział na konkretne sceny i strony. Wtedy często uzupełniam to notatkami i luźnymi pomysłami. Wpycham na swoje miejsca pomysły na scenki drugoplanowe, punkty zwrotne, itp. W międzyczasie powstaje mniej lub bardziej precyzyjny opis pierwszo- i drugoplanowych postaci, co niezwykle pomaga w uwiarygodnieniu ich motywacji, zachowań itp. Czasem też pcha niektóre watki w inną stronę, niż na początku. Ale cóż, postacie są w fabule najważniejsze. Jak mam to wszystko, to jadę po kolei. Nigdy mi się chyba nie zdarzyło pisać od końca, czy od jakiejś sceny, która mi się podoba. Jadę od początku: Strona 01, kadr 1, czas – start. Rozplanowuję stronę na ilość kadrów (rzadko kiedy wychodzę poza 7) a potem piszę. Jeśli to scena akcji, zaczynam od didaskaliów. Wyobrażam sobie kluczowe kadry i staram się je połączyć w sposób, który, w moim mniemaniu, zapewnia łatwość w odbiorze łańcucha przyczynowo-skutkowego. Innymi słowy: stworzyć szkic narracji obrazkowej. Szkic, bo i tak to rysownik w finale zdecyduje, jak to pokazać. Ja muszę tylko unikać głupot, czyli nagromadzenia elementów ponad miarę. Jeśli natomiast jest to scena gadana, często piszę same dialogi, a dopiero później wymyślam do nich kadry. Na tym etapie nie wprowadzam żadnych korekt, patrzę tylko czy plan z grubsza jest wykonany i czy się mieszczę. Dopiero jak mam obraz całości i, co ważne, mam do tego dystans, to zaczynam rzeźnię. Wycinam wszystko, co mi się dubluje, źle brzmi, nie mieści się, itp. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;  &lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Kiedy odkryłem, że w „EzA” # 1, bohaterowie chodzą po obozie i sobie żartują, uznałem, że to chyba jest jakiś wyznacznik mojego stylu. Mój scenariusz musi mieć humor, choćby śladowo. Nie musi być jak „Deduktorze” &lt;i style="mso-bidi-font-style:normal"&gt;sitcomowy&lt;/i&gt; z &lt;i style="mso-bidi-font-style:normal"&gt;punchlinem&lt;/i&gt; w co drugiej kwestii, może być lekki, drugoplanowy, ale musi. Marcin Nowakowski (któremu zawsze śle do wglądu moje nowe wypociny) czytając kiedyś jakiś mój dialog powiedział, że z zamkniętymi oczami poznałby, że to ja pisałem. Czyli, że jakiś te cechy gdzieś tam są. Ale szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, o czym mówił :). &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;  &lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Tak jak już pisałem, po etapie eksperymentów i wpieprzania się na nie swoją działkę, wypracowałem własny sposób. Ponieważ sam rysuję (a właściwie rysowałem) zawsze pamiętam o wizualnych aspektach strony. Myślę, że dzięki temu jest mi łatwiej zdecydować, co jest możliwe do narysowania, a co mniej. Jeśli rysownik ma co do tego wątpliwości mogę zrobić (i czasami robię) lejaut strony. Tylko, że od dłuższego już czasu wyznaję zasadę: scenarzysta jest od tekstów a rysownik od rysunków. Więc staram się nie mieszać do pracy kolegi. Moje dążenie do perfekcji prowadziło kiedyś do starć z rysownikiem, ale teraz absolutnie nie obrażam się, jeśli on oleje didaskalia i zrobi sobie po swojemu. Niech mnie zaskoczy :). &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Z drugiej strony są rysownicy, którzy przygotują plansze tylko na podstawie precyzyjnego opisu. Jeśli im podam ilość kadrów i zasugeruję ujęcia, to się będą tego trzymać. Dlatego moje scenariusze najczęściej przepełnione są informacjami. Niech sobie rysownik (w zależności od charakteru) sam zdecyduje, co z tym zrobić. Poza tym ja od lat pracuję z tymi samymi ludźmi. Dlatego mam duże zaufanie do tego, co robią. Często rozumiemy się bez słów, bo pewne rozwiązania, czy kadry omawiamy wcześniej na żywo. Więc scenariusz jest raczej uporządkowaniem notatek niż sztywną wytyczną. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Czasem też jest tak, że przy danym projekcie (tak jest w „Epizodach” i po części w „Wiedźminie”) pracuję jako ktoś w rodzaju &lt;i style="mso-bidi-font-style:normal"&gt;supervisora&lt;/i&gt; albo &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal"&gt;art directora&lt;/i&gt;, który odpowiada przed wydawcą za finałowy efekt komiksu. Wtedy siłą rzeczy, wychodzę poza działkę scenarzysty i staram się kolegom pomóc, jak umiem.&lt;span style="mso-spacerun:yes"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ovVEJM3z9dg/TXUktibCkEI/AAAAAAAAAM0/67J56uNIn2U/s1600/xxxkrewangelia-18.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 292px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ovVEJM3z9dg/TXUktibCkEI/AAAAAAAAAM0/67J56uNIn2U/s400/xxxkrewangelia-18.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5581407677948530754" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą kolejną stroną bez całościowego planu?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Jestem jak Hannibal Smith, muszę mieć plan :). Dla mnie pisanie scenariuszy, to jest rozwiązywanie problemów. Mam pomysł, ale jest problem, jak go „sprzedać”. Wiem, jak go sprzedać, ale się nie mieści. Mieści się, ale jest przegadany. Nie jest przegadany, ale… itp., itd. Kiedy pracuję nad scenariuszem z innym scenarzystą (kiedyś dużo pisałem z Wojtkiem Franzblau) albo rysownikiem (np. z Mariuszem Zabdyrem fabułę zawsze tworzymy wspólnie), to mój udział w pracy często sprowadza się do zadawania trudnych pytań. Staram się panować nad konsekwencją wydarzeń i wyjaśnieniem wszystkich wątków. Kiedy jadę solo, to najczęściej żyję scenariuszem non stop. Cały czas mielę pomysły, najdrobniejsza rzecz mnie inspiruje. Wracam z rozwiązaniem problemu z zakupów, z siłowni, spod prysznica… bo cały czas mam to w głowie. A jak problem się rozwiązuje, to już się samo pisze.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Poza tym niezwykle ważne jest, że tak naprawdę to rysownik ma zawsze rację i to on ma pierwszeństwo. Dlatego często w samym zarysie fabuły szukam elementów, które są atrakcyjne dla danego rysownika. Np. Arek Klimek lubi gołe baby (kto nie lubi :)), Tomek Jędrzejowski (gdy jeszcze miał czas na komiksy) giwery. Scenariusz dla Marcina Nowakowskiego (z którym pracujemy na odległość) często przypomina czat z gg, bo ja tam wrzucam jakieś dowcipy, on mi na nie odpisuje w tym samym pliku i tak dalej. Scenariusz dla Mariusza Zabdyra w scenach akcji ma opis w stylu: „Napieprzają się przez 4 strony. Wymyśl se jak.” Bo wiem, że on i tak zrobi to po swojemu. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem - wyjątkowo grają Ci na nerwach?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Nie ma złych rozwiązań, są tylko źli scenarzyści. Komiks to medium, które często bazuje na kalkach, trzeba po prostu szukać sposobu, jak coś zrobić inaczej, lepiej. Kalka ma zresztą ten plus, że pozwala szybko wprowadzić czytelnika w dany świat. A komiks ma przecież skrótowość wpisaną w definicję. Często podchodzę do nowego tematu z nastawieniem „widziałem już coś podobnego, ale jak się zepnę, to zrobię to lepiej”. Niezależnie od tego czy piszę o wiedźminie, czy o Auschwitz, zawsze najpierw czytam i oglądam wszystko na zadany temat. Szukam pomysłów fajnych i próbuję je przebić, szukam pomysłów złych i analizuję, dlaczego nie trybią.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;To też jest kwestia wprawy chyba. I presji, bo scenarzyści to lenie (tylko rysownicy są tutaj lepsi &lt;span style="font-family:Wingdings; mso-ascii-font-family:Calibri;mso-hansi-font-family:Calibri;mso-char-type:symbol; mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style="mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;). Ekstremalnie szybko pisałem „EzA” #4. 32 strony od zera w 3 tygodnie. Takie były terminy. A ja równocześnie miałem w domu remont. W efekcie potem większość dialogów musiałem napisać od nowa. Zresztą najczęściej właśnie temu poświęcam korekty. Dialogom. Ponieważ często pracuję jako agent dla rysowników, mam &lt;i style="mso-bidi-font-style:normal"&gt;defaultowo&lt;/i&gt; zainstalowaną opcję obrony praw rysownika. Rysownik poświęca kupę czasu na pracę nad stroną i trzeba to uszanować. Jak coś narysuje, to już koniec - tak ma zostać. A jak nie, to podnoszę stawki. Dlatego jako scenarzysta ekstremalnie rzadko wpieprzam się w gotowe plansze. Dialogi, to co innego, potrafię je szlifować przed samym oddaniem do druku.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Często tempo potrafi nadać też zajawka (no i, nie ukrywajmy - wolny czas). Komiks o wiedźminie powstał (z przerwami, to fakt), ale łącznie w niecałe 2 miesiące. A to jest właściwie pełnometrażowy album (46 stron). Oczywiście później tam sporo przerabiałem, ale i tak poszło szybko. Tyle, że równocześnie kolejny raz przechodziłem grę, słuchałem audiobooków z sagą, byłem świeżo po serialu i komiksie. Wtedy jest łatwiej. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Czas leci, a scenariusz się nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;W sumie to muszę przyznać, że jeszcze tego nie uświadczyłem. Leń - tak, brak czasu - ustawicznie. Czasem jak jest zły dzień, to po prostu robię porządki. Poprawiam literówki, dłubię w strukturze, coś tam sobie czyszczę. Łatwiej jest jak mam akurat inne zajęcia, wtedy sobie po prostu żongluję rożnymi pracami. Ale jak mam np. cały dzień dla siebie (żona w pracy do późna &lt;span style="font-family:Wingdings;mso-ascii-font-family:Calibri; mso-hansi-font-family:Calibri;mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style="mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), to jestem wobec siebie bezlitosny. Godzina pracy, godzina luzu - i tak od rana do północy. W efekcie przy okazji „Wiedźmina” chyba pobiłem jakiś życiowy rekord: 7 stron w jeden dzień. Ale w sumie to były sceny akcji, więc to nie sztuka &lt;span style="font-family:Wingdings;mso-ascii-font-family:Calibri; mso-hansi-font-family:Calibri;mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style="mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-skHRj7OUmDg/TXUlsDmBHKI/AAAAAAAAANM/6_z1kBz4WeI/s1600/xxxdeduktor-23.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 301px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-skHRj7OUmDg/TXUlsDmBHKI/AAAAAAAAANM/6_z1kBz4WeI/s400/xxxdeduktor-23.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5581408752004832418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Gotowy scenariusz starasz się traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Tak się do tej pory złożyło, że rzadko kiedy byłem w sytuacji, że musiałem coś poprawiać, bo mi ktoś kazał. Kiedy robię rzeczy autorskie, to korekty powstają w ogniu walki ze stronami, w porozumieniu z rysownikiem. W przypadku zleconych prac, jak seria „Epizody z Auschwitz”, też udaje mi się najczęściej wynegocjować wolną rękę. Tam głównie się bawimy w finale z dialogami, albo korektą historyczną. Wszyscy wychodzą z założenia, że ja jednak wiem, co robię, a ja ich nie wyprowadzam z błędu. Przyznaję, że tylko raz miałem sajgon przy tej serii, przy okazji, wspominanego już „EzA” #4, gdzie pierwszą wersję scenariusza zmasakrował mi konsultant historyczny. Przeceniłem po prostu swoją wiedzę. W trzecim było trochę spięć z cenzurą. Ale w przypadku poprzednich albumów po pierwsze było łatwiej, a po drugiego nie było nikogo, kto by coś chciał podważać (w sensie coś dużego, bo drobiazgów zawsze jest mnóstwo). W tym czwartym, temat był na tyle złożony, a Igor okazał się na tyle wysokiej klasy specem, że trochę się kłóciliśmy. W efekcie powstał (moi zdaniem) najlepszy scenar w serii. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;W przypadku „Wiedźmina” paradoksalnie korekty były bardzo podobne do tych z „EzA”. No bo w obu przypadkach jest jakaś historia, chronologia wydarzeń, stosunki między bohaterami. Jakiś reguły świata, do których trzeba się dopasować. Nie ma to większego znaczenia czy jest to świat fantasy, czy realia historyczne. &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;No, i jak wspomniałem, dialogi często poprawiam do końca. Coś mi nie brzmi, coś jest za długie, albo wręcz mi się źle słowa układają w dymku (bo czasem je składam). To są zmiany, których raczej nikt nie zauważa i nie rozumie. Ale czasem muszę. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Jakiej kariery, &lt;i style="mso-bidi-font-style:normal"&gt;come on&lt;/i&gt;… &lt;span style="font-family:Wingdings;mso-ascii-font-family:Calibri; mso-hansi-font-family:Calibri;mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style="mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Kariera to słowo, które raczej pasuje do aktora, czy muzyka, a nie twórcy komiksowego. Szczególnie w Polsce.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Ale w sumie to chyba najmilej wspominam dwa wydarzenia związane z Festiwalem Angouleme 2009. Przed wyjazdem przygotowywałem portfolio z projektem dla francuskiego wydawcy i musiałem napisać notkę o sobie. Długo kombinowałem, co tam napisać, żeby ten wydawca czuł, że nie jestem świeżak i mam jakieś tam doświadczenie w branży. No, ale przecież on nie kuma nawet jednego tytułu, w którym maczałem palce! No to stwierdziłem, że może inaczej. I zacząłem kompilować zestaw swoich publikacji, żeby policzyć, ile miałem stron opublikowanych „w karierze”. Nie napisanych, ale takich wydanych, normalnie, na papierze. Piekielnie się zdziwiłem, gdy odkryłem, że jest tego dobrze ponad 500 stron! Cała ta matematyka wiele nam wtedy we Francji nie pomogła, ale podbudowałem się na pewno &lt;span style="font-family:Wingdings;mso-ascii-font-family:Calibri;mso-hansi-font-family: Calibri;mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style="mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Druga historia jest z nią bezpośrednio związana, a miała miejsce na samym festiwalu, gdy poznałem Marzenę Sowę. W czasie rozmowy, pokazuje jej to portfolio i sobie gadamy o tym i owym. A ona nagle: „Ale to ile ty lat robisz te komiksy?”. A ja: „No, nie wiem, tak z dziesięć.” A ona: „Niemożliwe! Przecież ty jesteś taki młody!” &lt;span style="font-family:Wingdings;mso-ascii-font-family:Calibri; mso-hansi-font-family:Calibri;mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;&lt;span style="mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight:normal"&gt;Jakie masz plany na przyszłość?&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Hmm… Bardzo nie lubię mówić o planach, bo czasem się nie sprawdzają, a info już poszło. Więc może powiem, to co mogę na pewno. Z każdym z rysowników z pART Studio pracuję nad jakimś albumem. Są to prace na rożnym etapie zaawansowania, ale mam mocny plan przez najbliższe pół roku nadrobić zaległości.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;W marcu 2011 powinien wyjść „EzA” #4 pt. „Nosiciele tajemnicy”. Oprócz tego nasz wydawca - K&amp;amp;L Press, dzięki sukcesowi dotychczasowych komiksów, ma plany na ofensywę wydawniczą, której fundamenty zaczniemy kłaść w tym roku. Plan przewiduje przygotowanie kilku (minimum czterech) scenariuszy, które „mają się napisać” w 2011 roku. Trzeba będzie też rozplanować ich produkcję na następne kilka lat (to też moja działka). Co więcej, zobaczymy… mam masę innych obowiązków, więc trudno mi wybiegać do przodu za bardzo.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Między innymi nawiguję projekt rozszerzonej edycji podręcznika do rysunku, którego jest współautorem. Jak się uda, we wrześniu będzie gotowy. Dla tych, których temat interesuje polecam stronę &lt;a href="http://www.kursrysunku.com.pl/"&gt;www.kursrysunku.com.pl&lt;/a&gt; gdzie będziemy na bieżąco informować o postępach (i co najważniejsze, pokazywać nowe rysunki).&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing" align="justify"&gt;Aha no i &lt;i style="mso-bidi-font-style:normal"&gt;last but not least&lt;/i&gt; komiks „Wiedźmin: Racja stanu”, którego pierwsza część ma pojawić się w kwietniu. Ja, Arek Klimek, który rysuje i Łukasz Poller, który koloruje, daliśmy z siebie wszystko. Mam nadzieję, że finałowy efekt wam się spodoba.&lt;span style="font-family:Wingdings;mso-ascii-font-family:Calibri; mso-hansi-font-family:Calibri;mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;span style="font-family:Wingdings;mso-ascii-font-family:Calibri; mso-hansi-font-family:Calibri;mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;W następnej części rozmowy z Michałem - wiedźmin, a jakże!&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:Wingdings;mso-ascii-font-family:Calibri; mso-hansi-font-family:Calibri;mso-char-type:symbol;mso-symbol-font-family:Wingdings;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-3288274959990812558?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/3288274959990812558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=3288274959990812558&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/3288274959990812558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/3288274959990812558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2011/03/micha-gaek-jazda-obowiazkowa.html' title='Michał Gałek - jazda obowiązkowa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-kOxfnQdBrww/TXUkhWIxZlI/AAAAAAAAAMs/DcCm_GowY8Y/s72-c/xxxeza3-23.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-3715740171002635368</id><published>2010-11-24T12:30:00.000-08:00</published><updated>2010-11-24T12:55:39.986-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edvin volinski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Edvin Volinski - jakie są realia, każdy wie</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W drugiej części wywiadu z Edvinem o space-operach, Heavy Metal i przyszłości Biocosmosis.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy w Polsce opłaca się tworzyć zakrojone na szeroką skalę space-opery? A może Biocosmosis od razu było projektowane z myślą o zagranicznych rynkach, na których zresztą stawia pierwsze kroki? &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Na pierwsze pytanie, każdy musi odpowiedzieć sobie sam, jeśli chce się za to zabrać. Jakie są realia, każdy wie. Nie mówię, że się nie opłaca. Polskiej branży komputerowej idzie chyba coraz lepiej.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Biocosmosis było jak najbardziej projektowane z myślą o rynku amerykańskim. Stąd wiele nazw i imion angielskojęzycznych. Jak i charakter komiksu, który nie przypadł do gustu frankofońskim wydawcom. A gdzie miałbym kierować swoje kroki z takim pomysłem? Gdzie powstały najsłynniejsze space-opery, czy produkcje z gatunku s-f w ogóle?&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak udało ci się nawiązać współpracę z Heavy Metal? Na co patrzą redaktorzy tego magazynu przy doborze komiksów? Czy debiut za granicą przełożył się na konkretne profity dla ciebie i Biocosmosis?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Na pierwsze pytanie odpowiedź jest prosta. Pakujesz komiks w wersji języcznej dla nich zrozumiałej do koperty i wysyłasz pocztą. Jak im się spodoba, to piszą mejla z propozycją. My na tego mejla czekaliśmy około roku.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Pytanie drugie najlepiej zadać redakcji Heavy Metal. Ja nie mam pojęcia. Pewnie patrzą na komiksy :)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Odpowiedź na pytanie trzecie: tak. Co prawda nie wystarczy, aby wydać nowa serie w Polsce, ale pomyśleć o czymś jeszcze dla HM można. Być może w późniejszym okresie zaowocuje to nowymi komiksami.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TO15V8xQOUI/AAAAAAAAALs/Jo9JzpSdnWQ/s1600/xxxxxxEvilive_2-3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 187px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TO15V8xQOUI/AAAAAAAAALs/Jo9JzpSdnWQ/s400/xxxxxxEvilive_2-3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543220134359873858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Z jakich wzorców korzystałeś projektując Biocosmosis? Czy Gwiezdne Wojny Lucasa i Kasta Metabaronów (i reszta odprysków Incala) Jodorowsky’ego stanowią dla ciebie jakieś odniesienie?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Każda produkcja w takich klimatach odnosi się do Gwiezdnych Wojen. Dlatego, że one są najbardziej znane i czytelnicy/gracze/widzowie zawszę się będą do nich odnosić. Każdą produkcję będą z nią porównywać. Jeśli w swoim uniwersum zmienisz wszystkie space-operowe „realia”, odbiorcy nie zrozumieją go, gdyż przyzwyczajeni są do pewnego kanonu, pewnych rozwiązań charakterystycznych dla takich światów. Jeśli stworzysz samotnego herosa, biegającego po dżungli i likwidującego hordy wrogów, będzie on porównany do Rambo. A jeśli stworzysz nowe klocki dla dzieci, nie unikniesz porównania do Lego.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie potrafię zmierzyć jaki wpływ miały na mnie GW, a jaki Metabaroni. Starałem się stworzyć z jednej strony świat space-operowy, a z drugiej na tyle oryginalny, na ile potrafiłem.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Najważniejszym z oryginalnych elementów Biocosmosis, są bojowce. Nigdzie indziej tego nie zobaczysz. Tu nie ma klasycznych pojedynków na działa laserowe, czy inne jonowe. Bojowce, jako pojazdy grawitacyjne, potrafią przemieszczać się we wszystkich kierunkach, więc ostrzał nie ma sensu. Pozostaje walka wręcz. Pytanie, czy taki pomysł zostanie zaakceptowany przez szerszą publiczność, przyzwyczajoną do rozwiązań z GW? Może się to okazać zbytnią egzotyką, chociaż osobiście uważam, że taka walka w kosmosie ma większy sens. Bo niby czemu w kosmosie pojazdy zawsze muszą lecieć do przodu? Kosmos to nie ziemska atmosfera, to zupełnie inne środowisko, dlatego walki myśliwców mi tam nie pasują.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Docelowo marzy ci się stworzyć marketingowe uniwersum na miarę Gwiezdnych Wojen Lucasa? Z książkami, filmami, grami i tysiącem gadżetów…&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/strong&gt;&lt;p align="justify"&gt;Oczywiście. Marzy mi się też takie ranczo, jakie on ma :)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;O czym będą traktowały dwie pozostałe serie ze świata Biocosmosis - Planetardzi i Prevetorianie? Czy one również będą miały po pięć albumów?&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Z początku założenie było takie, aby te dwie serie opowiadały historię Biocosmosis do czasu wybuchu Wojny o Jedność Entirum, z punktu widzenia Planetardów oraz Preventorian. Jeśli jednak powstanie kolejna seria, to zdecydowanie będą to Preventorianie. Z prostej przyczyny – seria ta zapowiada się dużo ciekawiej. Ma opowiedzieć historię jednej z najbardziej interesujących postaci biouniwersum – Shynaka. &lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TO15WZ1JtRI/AAAAAAAAAL0/1Bbmj-fW4oA/s1600/yyyyyTolaki3_1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 353px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TO15WZ1JtRI/AAAAAAAAAL0/1Bbmj-fW4oA/s400/yyyyyTolaki3_1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543220142160852242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Patrząc na dotychczasowe tempo powstawania kolejnych albumów Biocosmosis przed tobą jeszcze co najmniej dekada pracy. To kawał czasu. Nie obawiasz się wypalenia lub znudzenia?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/strong&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie. Obawiam się, że prędzej wykończy mnie rzeczywistość naszego kraju.&lt;/p&gt;&lt;strong&gt;&lt;p align="justify"&gt;Bierzesz pod uwagę podzielenie pracy pomiędzy innych scenarzystów/artystów – ot, choćby dlatego, aby przyspieszyć prace nad kolejnymi albumami, czy chcesz do końca zachować pełną kontrolę nad światem Biocosmosis?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/strong&gt;&lt;p align="justify"&gt;Myślę o co-scenarzyście, aby podnieść jakość albumów. Sam nie ogarniam wszystkiego.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wolałbym nakreślić intrygę, tło historyczne i zdezajnować całość, pozostawiając koledze szczegóły charakterów postaci oraz dialogi. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Co do artystów (rysowników i kolorystów), to zatrudnianie kilku do jednej 5-albumowej serii, chyba nie jest najlepszym pomysłem. Może się skończyć bałaganem.&lt;/p&gt;&lt;strong&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kiedy uznasz, że czujesz się spełniony jako twórca tak rozbudowanego uniwersum?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Już jestem. Stworzyłem to uniwersum. Reszta zależy od nakładu pracy, szczęścia, możliwości itd.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Dzięki za rozmowę, Ed! W następnym odcinku &lt;strong&gt;Michał Gałek&lt;/strong&gt;.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-3715740171002635368?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/3715740171002635368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=3715740171002635368&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/3715740171002635368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/3715740171002635368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/11/edvin-volinski-jakie-sa-realia-kazdy.html' title='Edvin Volinski - jakie są realia, każdy wie'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TO15V8xQOUI/AAAAAAAAALs/Jo9JzpSdnWQ/s72-c/xxxxxxEvilive_2-3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-5655203339085390698</id><published>2010-10-31T14:42:00.000-07:00</published><updated>2010-10-31T15:18:39.346-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edvin volinski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Edvin Volinski - jazda obowiązkowa</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Edvin Volinski (rocznik ’75) jest scenarzystą zakrojonego na szeroką skalę cyklu science-fiction „Biocosmosis”. Do tej pory ukazało się 7 albumów: cztery komiksy kontynuujące przewodnie wątki serii i trzy antologie krótszych historii pobocznych.  Dwa pierwsze albumy z cyklu „Biocosmosis” – „Enone” i „Savas”, zostały opublikowane w legendarnym amerykańskim magazynie komiksowym „Heavy metal”.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;EDVIN VOLINSKI: Gdy miałem z 8 lat, mój ojciec wpadł na pomysł, aby skupować dla mnie komiksy od kolegów z fabryki. Uwielbiałem je czytać, tudzież przeglądać - trafiały mi się różne rodzynki, np. wersje greckojęzyczne. Potem stary dał nogę, więc na jakiś czas przerzuciłem się na książki, które zbierała matka.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TM3nLWbL-SI/AAAAAAAAALU/m_4c-69l1JU/s1600/xxEvilive_tekst.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 298px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TM3nLWbL-SI/AAAAAAAAALU/m_4c-69l1JU/s400/xxEvilive_tekst.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534333699292395810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zacząłem od filmowego. Napisałem „Entirum” opowiadający o pewnym łowcy kolodonów, który zostaje wciągnięty w pewną wojnę, której początkiem jest Wielka Bitwa o Altomerrę.  Wysłałem go na dwa konkursy do Stanów. Scenariusz był słabo napisany, ale historia ciekawa. Doszlifowałem to i owo i spróbowałem sił w komiksie. Seria o emnichach jest wstępem do „Entirum”.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ze mną jest tak, że jestem scenarzystą jednego świata. Mam też inne pomysły nie związane z s-f, ale obecnie zajmuje się tylko Biocosmosis. Na inne tematy nie starcza mi czasu. A teatr nie bardzo się nadaje na Biocosmosis. Poza tym nie mam zbyt dużej styczności z tą dziedziną sztuki. Chociaż zawsze preferowałem dramat pomiędzy pozycjami lektury szkolnej.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeśli już jesteśmy przy dramacie, to sam się zdziwiłem, jakie wrażenie zrobiła na mnie Antygona. A bałem się, jak przez to przebrnę. Koledzy niepotrzebnie mnie straszyli.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Generalnie nie lubię takich pytań. Wpływ na mnie ma samo życie. Raczej pamiętam pomysły, klimaty, historie, niż konkretne tytuły czy nazwiska. Wszystko mi się jakoś tak miksuje i układa w abstrakcyjne struktury. Jeśli napiszę o kimś, kogo czytałem niedawno, to pominę coś, co czytałem w podstawówce, np. Pilota Pirxa i co wtedy? Lem by się nie ucieszył.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Inspiruje mnie całe s-f niezależnie od medium. Inspiruje mnie nawet sam kosmos. Gdy patrzysz na Ziemię z punktu widzenia kosmosu, to czujesz pokorę. Ziemskie kłótnie wydają Ci się śmieszne, ograniczające i zbędne. Pewnie dlatego uciekłem wyobraźnią w fantastykę.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TM3nK9KaGXI/AAAAAAAAALM/EKyDL2Ur9ac/s1600/xxEvilive_lays.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 302px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TM3nK9KaGXI/AAAAAAAAALM/EKyDL2Ur9ac/s400/xxEvilive_lays.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534333692511132018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Layout do poprzedniej strony - po lewej wersja Edvina, po prawej Nikodema Cabały&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Przychodzi mi jedno: zastrzelić gościa i zbezcześcić jego zwłoki. Za to, że mnie obudził, a mam duże braki w tego rodzaju luksusie, oraz za to drugie. Nie ma chyba „najlepszych komiksów”. Są lepsze i gorsze. Te, co lubię i inne. Nie śmiałbym tu wyrokować. Żaden ze mnie ekspert. Musicie sami szukać tych najlepszych.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;No dobra, może wspomniałbym coś o Szninklu. Lubie starą szkołę. I na sen dobre.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jako gołowąs bawiłem się w robienie różnych niepoważnych komiksików, ale pierwszym prawdziwym scenariuszem był oczywiście „Entirum”. O prostym, choć uzdolnionym chłopaku, któremu porwano dziewczynę. Historia stara jak świat. A, że przy okazji był łowcą kolodonów, pilotem bojowca, a wszystko działo się w pierwszych dniach Wojny o Jedność Entirum...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Scenariusz ten jest słaby i wymaga jeszcze wiele pracy. Ale jest w nim parę patentów, z których do dziś jestem dumny. Takich jak walka bojowców w Altodromie. Wiele bym dał, byście mogli zobaczyć to na ekranie!&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze scenariusze pisałeś intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową wiedzę?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Pisząc „Entirum”, przerabiałem „Jak napisać scenariusz” Raymonda G. Frenshama. Polecam.  Edukacja zawsze się przyda. To ułatwia pracę. Jednakże podręcznik ten traktuje o scenariuszu filmowym lub telewizyjnym. Trzeba wziąć na to poprawkę. Komiks to nie film i rządzi się odmiennymi prawami. Np. pisząc komiks, musisz pamiętać o podziale na strony. Ja piszę dosyć filmowo i przekłada się to niestety czasem na brak ciągłości fabuły. Ale każdy nowy album to nauka.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TM3nLyYgunI/AAAAAAAAALk/x2CI6J4F6fU/s1600/xxPW_tekst.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 309px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TM3nLyYgunI/AAAAAAAAALk/x2CI6J4F6fU/s400/xxPW_tekst.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534333706797365874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Warto zacząć od konspektu/streszczenia/szkicu, bo wtedy łatwiej ogarnąć całość i nie ugrzęznąć w detalach. Dzięki niemu widać, co w historii jest najważniejsze. Nie oznacza to jednak, że nie można go później zmieniać. Czasem historia sama narzuca zmiany. U mnie to standard. Początkowe rozwiązania po pewnym czasie wydają mi się trywialne i szukam bardziej oryginalnych.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Później warto zrobić drabinkę, czyli podzielić historię na strony oraz wyznaczyć punkty zwrotne oraz kulminacyjne. Drabinka narzuca dyscyplinę – np. nie możesz rozpisać się zanadto w akcie pierwszym, bo zabraknie miejsca na resztę. Itd. Chyba, że nie jesteś odgórnie ograniczony ilością stron.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Dalsza praca zależy od rodzaju sceny i nadciągających z siłą huraganu pomysłów do głowy. Przy scenach bitewnych wymyślam jej przebieg, dzieląc od razu na strony i kadry. Przy „gadających głowach” najpierw piszę linię dialogową, a dopiero później dopisuję akcję w didaskaliach i dzielę na kadry. Przy podziale na strony warto pamiętać o cliffhangerach. Ostatni kadr musi zachęcać do spojrzenia na kolejną stronę.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Scenariusz piszę na kompie w formacie plus-minus amerykańskim. Dobrze na nim widać, czy dialogi nie są za długie. Ale zdarzają się też nagłe napady pomysłów, wtedy notuję na kartkach.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Oczywiście wszystko jest pięknie, gdy ma się czas. A termin niestety goni, więc idę czasem na skróty. Tego strasznie nie lubię. Chciałbym mieć więcej czasu na dopieszczanie scenariuszy. Wiem, że wtedy byłyby lepsze.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Moja specyficzna metoda, to czekolada. Mózg przy pisaniu spala dużo cukru, więc łatwo przyswajalną porcję energii wita z radością. Jestem miłośnikiem zdrowej żywności, ale podczas pisania zdarza mi się wsunąć tabliczkę mlecznej i z pół z orzechami. Do tego nastrojowa muzyka, bez śpiewu, aby się nie rozpraszać, np. ambient.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jak kiedyś napiszę ich więcej i to nie tylko w uniwersum Biocosmosis, to może odpowiem na to pytanie. Dziś raczej bym zmyślał.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Moja praca dla Biocosmosis różni się mocno od typowej pracy scenarzysty. Nie tylko wymyślam historię i spisuję ją w formie scenariusza, ale kreuję na bieżąco uniwersum.  To nie jest praca rysownika, bo skąd on ma wiedzieć jak wygląda ten świat? Oczywiście Nikodem mnie wspomaga, gdyż żaden ze mnie rysownik. Poza tym Nikodem też lubi coś dorzucić/wymyślić/wykreować i bardzo się w tym kierunku rozwija. Ale to ja jestem odpowiedzialny za to, aby wiedzieć co z czym, dlaczego, jak wygląda i po co. Robię opisy pojazdów, planet, technologii etc oraz projektuje wygląd świata. Robię szkice kolorystyczne dla Grześka, naszego kolorysty. Mimo, że wiele elementów Grzesiek sam wykreował, na mnie spoczywa obowiązek wiedzieć, jak co ma wyglądać.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Pisanie scenariusza to odmienna sprawa. Ale tu też ja rządzę. Rysuje własne layouty. Ustalam na nich, co i jak ma być na kadrach. Określam wielkość i położenie dymków.  Layout nie jest zamknięty. Uwagi rysownika są mile widziane. Poprawki wskazane i nieuniknione. Dla mnie scenariusz to nie dzieło zamknięte, tylko materiał do dalszej obróbki.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą kolejną stroną bez całościowego planu?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Różnie bywa. Ale jakiś z grubsza plan musi być. Muszę wiedzieć, jak historia ma się zakończyć. Nawet jeśli to zakończenie się później zmieni. To jest ważne, gdyż scenariusz pisze się pod końcowy punkt kulminacyjny.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TM3nLmwQtuI/AAAAAAAAALc/IIfx46katmM/s1600/xxPW_lays.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 211px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TM3nLmwQtuI/AAAAAAAAALc/IIfx46katmM/s400/xxPW_lays.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534333703675754210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Layout do poprzedniej strony - po lewej wersja Edvina, po prawej Nikodema Cabały&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem - wyjątkowo grają Ci na nerwach?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie lubię zakończeń w stylu, że wygrywa ten, kto ma „większe działo”. Dlatego w Biocosmosis ludzie przegrywają, bo nie da się w ten sposób pokonać Mistrzów Kuszenia.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;„Entirum” zajęło mi dwa lata.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Długo też szło z „Enonem”, bo uczyłem się, jak robić komiks. I było dużo projektowania. Także „Quiciuq” zabrał mi sporo czasu, bo drugą połowę scenariusza wyrzuciłem do kosza i napisałem raz jeszcze.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Błyskawicznie poszło z „Prawdziwą Wojną” z 3 Bioantologii, a historia wyszła całkiem fajna.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ciekawie jest teraz z Atlaną. Samo pisanie nie zajmuje mi dużo, jednego dnia trzasnąłem nawet 20 stron. Tyle, że nad tym scenariuszem myślałem kilka lat. Przy okazji uzbierało mi się kilka wersji streszczeń z różnymi wariantami fabuł. Będzie też dużo poprawiania. Jak zwykle...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czas leci, a scenariusz się nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Niestety mam bardzo limitowane zasoby czasowe, jakbym to określił, więc na blokady zwyczajnie... nie mam czasu. Sen. Czekolada. Film s-f - nie cały, bo to strata czasu, tylko klimatyczne ujęcia, sceny. Spacer po lesie z kimś, kto pogada z tobą o fabule, np. rysownik. Serio – rysownik jest bardzo motywujący. Przynajmniej tak jest w relacji ja-Nikodem.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A zwyczajnego lenia, najszybciej przeganiają terminy.  Grunt to dobrze się nakręcić historią. Dlatego strasznie nie lubię, jak ktoś lub coś mi przerywa. Powrót do „nakręcenia” zajmuje sporo czasu. A czasem już się nie da. Czar prysł.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Gotowy scenariusz starasz się traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Poprawiam. Nawet jak już robię postprodukcję, zdarza mi się zmieniać dialogi. Chętnie poprawiłbym albumy już wydane.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jak wyszedł Enone. Jak wydrukował go Heavy Metal. Jak okładka Savasa ukazała się na tylnej okładce tegoż magazynu. Ale miło wspominam także nasze stoisko na MFKiG w Łodzi  i ludzi, którzy nas odwiedzają. Samo pisanie, czy projektowanie też dawało mi dużo frajdy. Szczególnie jak byłem młodszy, bardziej wyspany, mniej zgarbiony, nie tak siwy...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie masz plany na przyszłość?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wydać Atlanę. Odpocząć. Przypomnieć rodzinie, że istnieję. Pojechać wreszcie na jakiś urlop, o ile ma to coś wspólnego z dwoma poprzednimi zdaniami. Przebudować i odświeżyć stronę &lt;a href="http://www.biocosmosis.com/"&gt;biocosmosis.com&lt;/a&gt;. Próbować przekonać różnych wpływowych tego świata, że warto zainwestować w Biocosmosis. Doprowadzić do stworzenia serii Preventorianie, może gry komputerowej, może filmu animowanego.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Pytania do Edvina, anyone? &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-5655203339085390698?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/5655203339085390698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=5655203339085390698&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/5655203339085390698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/5655203339085390698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/10/edvin-volinski-jazda-obowiazkowa.html' title='Edvin Volinski - jazda obowiązkowa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TM3nLWbL-SI/AAAAAAAAALU/m_4c-69l1JU/s72-c/xxEvilive_tekst.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-7928515117271585844</id><published>2010-09-28T12:35:00.000-07:00</published><updated>2010-09-28T13:25:34.615-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sławomir zajączkowski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Sławomir Zajączkowski - nie znamy wspaniałych opowieści</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;W drugiej części rozmowy ze Sławomirem Zajączkowskim o wizualizacjach, porywaniu się na szalone oraz Samozwańcu, Piastach i Jadwidze. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jak wygląda współpraca z instytucjami pokroju IPN czy Ars Cameralis? Czy wtrącają się w proces twórczy, czy może służą dodatkową pomocą? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;SŁAWOMIR ZAJĄCZKOWSKI: To profesjonalne firmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ars Cameralis to instytucja współpracująca z twórcami działającymi na różnych polach. Napisałem fragment scenariusza, a Krzysztof zrobił jedną stronę (w komiksie to strona nr 3). Po tej „prezentacji” nikt nie wpływał na proces twórczy. Co do scenariusza poproszono nas tylko o to, żeby w komiksie znalazła się scena przemowy Korfantego w Reichstagu (przyznajmy, że to strasznie „niekomiksowe”) i żeby dodać na początku rysunek z Bismarckiem. Dostaliśmy ogromne wsparcie jeśli chodzi o książki, albumy, wszelkie publikacje; mogliśmy liczyć na pomoc językowa i historyczną. Kilka rzeczy po uwagach historyków musieliśmy zmienić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;IPN – tu jest współpraca bardziej ścisła. IPN zamawia temat komiksu, planuje konspekt historii, wydarzeń, które powinny mieć w nim miejsce. Dostajemy książki, relacje, zdjęcia bohaterów, broni itd. Rola IPN-u jest więc ogromna. Potem ja piszę, IPN akceptuje scenariusz (często jest to kolejna wersja scenariusza), Krzysztof rysuje i ponownie wszystko wraca do historyków; gdy komiks jest gotowy, nanosimy po uwagach historyków ostateczne zmiany w tekstach i w rysunkach.  Słowem pracy jest dużo. Historycy zawsze starają się dodać jak najwięcej dat, nazwisk i faktów - i o to na przykład czasami jest spór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie mówiąc uważam, że scena wymyślona w komiksie historycznym, czasami więcej mówi o danej epoce niż historyczny fakt. Czasami też lepiej pasuje do dramaturgii zdarzeń. Tylko, że te sceny trudno przechodzą przez sito recenzentów i konsultantów historycznych, gdyż przyjmuje się, że sceny w „komiksie historycznym” muszą być wyłącznie oparte na faktach. W tym sensie żaden historyk nie uzna „Kapitana Klossa”, czy „Podziemnego frontu” za komiks wojenny, lecz za fantastykę lub propagandę.  Tu są poważne trudności z pisaniem scenariusza „komiksu historycznego”, tak aby uzyskał on kształt zgodny z oczekiwaniami historyków.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TKJJX07OEZI/AAAAAAAAAKs/2-0kHDnurNI/s1600/zdwa+(1).jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 307px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TKJJX07OEZI/AAAAAAAAAKs/2-0kHDnurNI/s400/zdwa+(1).jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522056766802497938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jak zostałeś scenarzystą komiksów historycznych? Specjalizujesz się w jakimś okresie historycznym czy, powiedzmy, z równą łatwością przeskoczyłbyś od Piastów do Powstania Styczniowego? Jak wygląda twój research przed rozpoczęciem pracy nad komiksem?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie specjalizuję się w żadnym okresie historycznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o Piastów, to myślę, że poszedłbym w tematy uniwersalne i osobiste: zdrad, walki rodów i książąt o tron, intryg, szaleństw monarchów, zamachów, miłostek, rodowych ambicji, początków chrześcijaństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo dobry kierunek fabularyzowania historii pierwszych Piastów pokazał w swych książkach Karol Bunsch. Może należałoby iść jego tropem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powstanie styczniowe – z tym chyba byłoby prościej, bo myślę, że i dokumentacja historyczna jest większa a i temat został już dobrze „przerobiony” przez twórców (Grottger, Żeromski). Więcej jest ikonografii. Łatwiej to wszystko zrozumieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o reaserch: zawsze szukam w opisach atrakcyjnych wzrokowo obrazów, jednocześnie takich, które wiążą się jakoś dramatycznie z losami bohaterów i najlepiej – skoro mówimy o komiksie historycznym - z losami kraju. Słowem: momentów przełomowych. I szukam też akcji, bohaterów w działaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Twój ulubiony okres historyczny, wydarzenia, które cię fascynują, to?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam szczególnie ulubionego okresu historycznego. Natomiast czytając książki historyczne często można spotkać opisy wydarzeń i losów bohaterów, które aż domagają się filmowej czy komiksowej wizualizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podam może dwa przykłady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy: Wyobraź sobie – początek XVII wieku, ulice Warszawy przystrojone kwiatami, wypełnione muzyką, gwarem, pełne roześmianego tłumu. Upał. I oto wzorem dowódców wypraw legionów rzymskich do Warszawy wkraczają wojska polskie, które właśnie wróciły z dalekiej, zdawać by się mogło skazanej na porażkę wyprawy, w czasie której przyłączyły do Korony obce ziemie. Obserwujemy marsowe miny husarzy. Lśniące zbroje, konie pełne gracji w odświętnej uprzęży, kwiaty rzucane przez panny w kierunku rycerzy. Na przedzie jedzie wódz – hetman Żółkiewski (niczym cesarz August), a przed nim piechotą idą (niczym wodzowie podbitych plemion germańskich) pojmani i skuci w kajdany: car Wasyl Szujski i jego bracia. Pochód kieruje się w stronę sejmu, tam zwycięskiego wodza i pojmanych władców (znów analogia jak w starożytnym Rzymie) podejmie król i senat. Polska jest wielka. Serce rośnie, prawda? Pytanie co się wydarzyło wcześniej i jak zakończyła się ta historia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi przykład: I znów Warszawa ok. 180 lat później. Krakowskim Przedmieściem jedzie ciemna więzienna kareta w asyście carskiego wojska. Ludzie odprowadzają smutnym wzrokiem karetę, niektórzy próbują za nią biec, wszyscy mają świadomość, że coś ważnego się kończy, ich gardła rozdziera smutek, chciałoby się wyć z żalu, myśleć co się zrobiło źle, czemu kpiło się z króla. I oto przez zakratowane okienko, z karety wygląda Stanisław August Poniatowski, rzuca spojrzenie na ludzi, którzy byli niegdyś jego poddanymi. Wie, że już nigdy nie zobaczy Polski, a dawni poddani nie zobaczą jego. Uwięziony, udaje się na wygnanie do Rosji. Polski nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tworząc komiksy historyczne zawodowo, myślę, że trzeba by było działać jak dziewiętnastowieczni malarze historyczni, szukać wydarzeń kluczowych, o wielkim ładunku emocjonalnym. Współcześni Matejce widzowie łatwo odnajdywali w jego obrazach sens, rozpoznawali wszystkich bohaterów płótna (nawet drugoplanowych), bo znali dobrze ich historie. Dzisiaj to jest nieczytelne, nie tyle sam obraz jako symbol jakiegoś wydarzenia (tego uczymy się bezwiednie w szkołach) – ale jego treść narracyjna, ukryte w nim jednostkowe historie bohaterów. Trzeba je odkryć i jeszcze raz opowiedzieć – wydaje mi się, że szansą na takie opowieści jest KOMIKS.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TKJJYWA1BcI/AAAAAAAAAK0/jTCZeZoPJ5E/s1600/zdwa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 360px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TKJJYWA1BcI/AAAAAAAAAK0/jTCZeZoPJ5E/s400/zdwa.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522056775684392386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jakie historyczne tematy chciałbyś jeszcze przepracować w komiksowej formie? To ty zwracasz się do wydawców z tematami, czy to oni zgłaszają zapotrzebowanie na konkretny komiks?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tej pory to wydawcy zgłaszali się do mnie z zapotrzebowaniem na konkretny komiks.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do własnych pomysłów, to nie myślałem dotąd o czymś konkretnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem może ogólnie: według mnie powinno być więcej komiksów pokazujących zwycięstwa militarne, naukowe, dyplomatyczne. Takich, w których Polacy porywali się na szalone rzeczy i to osiągali. Powinniśmy czuć, że mieliśmy fajną historię i ciekawych przodków. Czemu np. nie ma komiksu/filmu/teatru o Pawle Włodkowicu? Przecież to postać formatu światowego. Czemu nie ma musicalu czy animacji dla dzieci o młodziutkiej dziewczynce – a już królowej - Jadwidze? Czemu nie ma beletrystycznego komiksu/epickiego filmu o Polakach na Kremlu, o zatrzymaniu muzułmanów pod Wiedniem, czy bolszewików pod Warszawą?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My tak naprawdę nie znamy tych wspaniałych opowieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja myślę, że gdyby te tematy były dobrze, nowocześnie komiksowo zrobione zainteresowałyby też czytelników w Europie. Trochę o marzeniach, o takiej serii pokazującej wkład Polski w europejską historię mówił Przemek Truściński w wywiadzie dla „Mówią Wieki”. I ja się z tym zgadzam. Bo niby czemu tylko my w Polsce mamy czytać komiks o Komunie Paryskiej wydany przez „Egmont Polska” na francuskiej licencji? Trzeba też dać szansę polskim czytelnikom, ale i Francuzom, przeczytania komiksu np. o Dytmitrze Samozwańcu czy Bolesławie Śmiałym. Takie rzeczy są możliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ucząc bawisz, czy bawiąc uczysz? Co jest ważniejsze dla ciebie, a co dla twoich wydawców? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla wydawców naszych komiksów edukacja jest bardzo ważna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W IPN-nie na przykład praktycznie nie przechodzą przekleństwa, nie jesteśmy też pewni recepcji współczesnych czytelników jeśli chodzi o obraz wojny, co np. z brutalnością niektórych scen? Czy brutalne sceny, w które obfitowała wojna, nie są zbyt drastyczne dla (młodego?) czytelnika? Tego ja też nie wiem. I trochę ten brutalizm scen jest przez IPN łagodzony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do mojego poglądu na edukację, to powiem, że ja nigdy nie lubiłem szkoły. Odkąd skończyłem LO, obiecałem sobie, że moja noga nigdy więcej nie postanie w żadnej szkole. Zawsze uważałem, że „człowiek rodzi się mądry, ale potem idzie do szkoły” &lt;span style="font-style:italic;"&gt;(śmiech)&lt;/span&gt;. A teraz robię komiksy, które mają być w założeniu edukacyjne. Dziwnie to się ułożyło. Przyznam, że mam z tym kłopoty. Po publikacji „Korfantego” słyszałem np. opinie, że gimnazjaliści w tym komiksie palą papierosy na hałdzie – co nie jest zbyt edukacyjne.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TKJJ6szvB_I/AAAAAAAAALE/0VreagFoyZw/s1600/xstr31.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 369px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TKJJ6szvB_I/AAAAAAAAALE/0VreagFoyZw/s400/xstr31.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522057365919041522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Duża część społeczeństwa wydaje się dość niechętnie nastawiona do eksperymentów dotyczących bohaterów narodowych. Spotkałeś się z jakimiś wojowniczymi reakcjami na przedstawianie historii Polski w komiksowej formie? Ktoś zarzucił ci naciąganie faktów, szafowanie nazwiskami? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniekąd nie dziwię się tej niechęci. Każde mądre społeczeństwo broni się przed opluwaniem własnych symboli czy przed poniewieraniem narodowych bohaterów. Czym innym jest krytyka, świeże spojrzenie na bohatera, czym innym świadome jego zohydzanie. Umówmy się, że nie wszystkim twórcom zależy na przedstawianiu bohaterów narodowych w korzystnym świetle. Także nie wszystkim krytykom/recenzentom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o wojownicze reakcje, to chyba tylko w lokalnym wydaniu „Gazety Wyborczej” była taka „wojownicza” recenzja komiksu o Korfantym. Dotyczyła i treści komiksu, i naciągania faktów, ogólnie komiksowej formy i współudziału w winie wydawcy. Wszystkiego. Wydaje mi się, że recenzent „GW” nie zrozumiał też specyfiki komiksu. Albo zobaczył w tym komiksie jakieś inne zagrożenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W &lt;a href="http://ziniol.blogspot.com/2010/09/wywiad-ze-sawomirem-zajaczkowskim.html"&gt;wywiadzie dla Ziniola&lt;/a&gt; mówiłeś o twoim sposobie na opowiadanie o wydarzeniach, postaciach historycznych w komiksie. A jak radzisz sobie z kompilowaniem zagadnień o literaturze idącej w tomy w ramach niewielkiej objętości komiksowego albumu? Historię Korfantego rozbiłeś na trzy epizody, jakie jeszcze sztuczki stosujesz?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy Korfantym faktycznie trzeba było przeczytać wiele stron, po to by znaleźć najatrakcyjniejsze obrazy. Ponadto te obrazy musiały się potem ułożyć w pewną logiczną całość. To było trudne. Dlatego zastosowałem tam pomysł z rozbiciem na trzy części.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W komiksie „Wyzwolenie” wydawca od razu założył, że mają się w nim znaleźć trzy niezależne od siebie epizody. Motywem wiążącym miały być trzy zwycięskie bitwy – z okolic maja 1945 r. - w Lesie Stockim, pod Kuryłówką i w Grajewie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skojarzyłem sobie ten zamiar z formalnym zabiegiem zastosowanym w kilku filmach tzw. „polskiej szkoły filmowej”: „Świadectwem urodzenia”, „Krzyżem walecznych” i „Eroicą” – to wszystko były filmy etiudowe. Zawierały one też trzy (!) lub dwa (w przypadku „Eroiki” trzecia część nie została nakręcona) niezależne od siebie epizody. Pomyślałem, że skoro zagrało to w filmach, jest szansa, że zagra też w komiksie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że wielkie wrażenie zawsze na mnie robiło „Świadectwo urodzenia” Stanisława Różewicza. Tam bohaterami były dzieci. Dlatego pomyślałem, że w etiudach z „Wyzwolenia” też pojawiają się dzieci – ale w symbolicznych, wymyślonych scenach. A pozostałe sceny dla kontrastu będą oparte na faktach. Dziecko jest w „Lesie Stockim” w scenie pierwszej, w „Grajewie” w scenie ostatniej. „Las Stocki” był pisany pierwszy, „Grajewo” ostatnie. To byłaby klamra dla całości (niestety, ostatecznie kolejność epizodów będzie w komiksie inna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli już dzieci się pojawiają w „Wyzwoleniu” zawsze są spostrzegawcze, ciekawskie, informują o rzeczach, o których nie wiedzą jeszcze dorośli. To taki hołd dla filmu S. Różewicza, no i sztuczka, o którą pytałeś.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TKJJ41hfn8I/AAAAAAAAAK8/fBUgcCRUnno/s1600/xcholewami.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TKJJ41hfn8I/AAAAAAAAAK8/fBUgcCRUnno/s400/xcholewami.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522057333898715074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy czytelnicy komiksów historycznych to ci sami czytelnicy, którzy czytają komiksy Egmontu czy Kultury Gniewu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie do końca. Wydawnictwa, które wymieniłeś, niewiele mają do zaoferowania ludziom, którzy interesują się historią, czy polską kulturą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nie ciągnie cię do fikcji – science-fiction, fantasy, współczesnego obyczaju? Scenariuszy stojących na przeciwnym biegunie dla komiksu historycznego? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciągnie. Mam nawet jakiś scenariusz komiksu obyczajowego. Chciałbym kiedyś zrobić komiks science-fiction.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie do końca zgodzę się z tym, że fikcja stoi na przeciwnym biegunie do komiksu historycznego. To raczej nie krępuje wyobraźni, nie wpływa na jakość utworu. Dla mnie np. w komiksie liczy się biegłość rysunkowa i fabularna, kompozycja kadru i strony, artyzm, przekaz. Przede wszystkim uważam jednak, że sztuka może humanizować lub dehumanizować. I to jest główna oś podziału. To, czy komiks opowiada historię fikcyjną, czy oparty jest na faktach, nie jest z tego punktu widzenia istotne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dzięki za rozmowę!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W następnym odcinku: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Edvin Volinski&lt;/span&gt;!&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-7928515117271585844?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/7928515117271585844/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=7928515117271585844&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/7928515117271585844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/7928515117271585844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/09/sawomir-zajaczkowski-nie-znamy.html' title='Sławomir Zajączkowski - nie znamy wspaniałych opowieści'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TKJJX07OEZI/AAAAAAAAAKs/2-0kHDnurNI/s72-c/zdwa+(1).jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-6990281420990214406</id><published>2010-09-07T16:52:00.000-07:00</published><updated>2010-09-07T17:30:51.895-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sławomir zajączkowski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Sławomir Zajączkowski - jazda obowiązkowa</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Sławomir Zajączkowski - (rocznik ’71) scenarzysta komiksowy, wcześniej także publicysta, jego artykuły o komiksach ukazywały się m.in. w magazynie „AQQ”, „Templum Novum” oraz w „KZ”. Tworzy głównie scenariusze o tematyce historycznej, obyczajowej i przygodowej; unika shortów skupiając się na dłuższych epizodach i albumach. Na wrzesień zapowiadany jest jego komiks „Wyzwolenie? 1945” z rysunkami Krzysztofa Wyrzykowskiego.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;strong&gt;Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych?&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;SŁAWOMIR ZAJĄCZKOWSKI: Zaczęło się od lektury jednego z odcinków „Festiwalu Czarownic” Janusza Christy w „Świecie Młodych”. To był odcinek z atakiem Rarogów na warownię zbójcerzy. Potem były komiksy Raczkiewicza na motywach J. Verne’a. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W dzieciństwie, w połowie lat 80-tych, czytałem sporo beletrystyki przygodowej: Verne, Curwood, Cooper, May, Szklarski, Wernic, Fiedler, z fantastyki – U. Le Guin.  Te książki były świetnie ilustrowane – przez wybitnych polskich grafików: Rozwadowskiego, Kościelniaka, Kobylińskiego, Uniechowskiego i innych. Komiksy, których ukazywało się wówczas niewiele były uzupełnieniem tych przygodowo-podróżniczych lektur pełnych dobrych ilustracji. Mi wtedy nie tylko komiks kojarzył się z połączeniem tekstu i rysunku, ale i klasyka powieściowa.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;W zasadzie też zawsze sam próbowałem rysować komiksy, pisanie scenariuszy pojawiło się tak naprawdę dosyć późno – kilka lat temu. Co do praktycznej strony mojej przygody z komiksem to wspomnę, że w latach 90-tych w Magazynie Komiksów „AQQ” ukazało się kilka moich tekstów publicystycznych i jeden komiks. Kilka tekstów było też w magazynie internetowym „KZ”.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;A dlaczego komiks, a nie teatr czy film?  Dlatego, że połączenie pisanego słowa z narysowanym (a więc nierealnym) obrazem daje fantastyczny, artystyczny efekt.  Chodzi o wynikającą z tego połączenia sprzeczność – z jednej strony mamy umowność narysowanego przecież świata, z drugiej silną jednak jego rzeczywistość/namacalność. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Oczywiście między teatrem, komiksem i filmem są podobieństwa. Wszędzie fundamentem jest fabuła, ale w komiksie (w odróżnieniu od teatru) na plan pierwszy wychodzi coś, co Arystoteles w „Poetyce” nazwał „widowiskiem”. W komiksie to rysunek i kolor. Czytelnicy i recenzenci domagają się od komiksów właśnie „widowiska” - czasami przybiera to banalną formę np. w odniesieniu do moich komiksów słyszałem nieraz, że szkoda, że nie ma w nich koloru. „Widowiskowość” dla komiksu jest kluczowa. Dlatego scenariusz powinien być na dalszym planie i powinien być robiony „pod rysunki”. Bo w komiksie ważniejsza jest praca rysownika (który jest odpowiednikiem scenografa w teatrze). Gdyby było inaczej (tak jak w teatrze) komiksowe scenariusze można by było drukować jako odrębne utwory, które mogliby realizować różni rysownicy. A przecież scenariusze komiksowe czy filmowe to zaledwie półprodukty o cechach dzieła rzemieślniczego.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;To kolejny powód, dla którego piszę scenariusze komiksów - odpowiada mi takie działanie na styku rzemiosła i tzw. „współczesnej” sztuki. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeśli chodzi scenariusze filmowe, to mam napisane dwa. Czas pokaże czy zostaną zrealizowane.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TIbWxiMt47I/AAAAAAAAAKU/6pGdxGyj-sU/s1600/xwyzwolenie-kurylowka+01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 354px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TIbWxiMt47I/AAAAAAAAAKU/6pGdxGyj-sU/s400/xwyzwolenie-kurylowka+01.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5514330940243829682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;strong&gt;Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Literatura - największy wrażenie wywarły na mnie takie powieści jak: „Ja Klaudiusz”, „David Copperfield”, „Ogniem i mieczem”, „Imię róży”, „Władca pierścieni”, „Władca much”, z nowel: „Panny z Wilka” , z fantastyki: „Grobowce Atuanu”, z literatury faktu: „Diament odnaleziony w popiele”, z książek przygodowych: „Czarna bandera”, „Pogromca Zwierząt”. Czyli generalnie klasyka. Z książek polskich autorów wydanych w ostatnich kilku latach podobał mi się „Warunek” E. Rylskiego i „Post mortem” A. Mularczyka. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kino – zdecydowanie klasyka: filmy Ch. Chaplina, F. Capry, F. Felliniego, A. Kurosawy, J. L. Godarda, M. Scorcese, G. Tornatore, S. Różewicza.  Kilka tytułów chronologicznie: ”Mr. Smith jedzie do Waszyngtonu”, „To wspaniałe życie”, „Na nabrzeżach”, „Na wschód od Edenu”, „Tak tu cicho o zmierzchu”, „Los człowieka”, „Żyć własnym życiem”, „Do utraty tchu”, „Rio Bravo”, „Człowiek zwany koniem”, „Siedmiu samurajów”, „Ukryta forteca”, „Ojciec chrzestny”, „Złote czasy radia”, „Amarcord”, „Taksówkarz”, „Dawno temu w Ameryce”, „9 i pół tygodnia”, „Gwiezdne wojny: Imperium kontratakuje”, „Heavy Metal”, „Conan Barbarzyńca”, „Fandango”, „Tańczący z wilkami”, „Cinema paradiso”, „Życie jest piękne”, „Braveheart. Waleczne serce”, „Wiatr buszujący w jęczmieniu”; z polskich filmów: „Hubal”, „Wolne miasto”, „Świadectwo urodzenia”, „Noce i dnie”, „Do widzenia do jutra”, a z ostatnich filmów: „Wszystko, co kocham”, z seriali: seriale BBC „Duma i uprzedzenie” i „Ja, Klaudiusz”.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Komiks – znowu nie będę oryginalny i wskażę na klasykę: komiksy spółek autorskich: Rosiński-Van Hamme, Manara-Pratt, Gillon-Forest, Bilal-Christin.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Pewnie bym zamajaczył, że: „Thorgal: Łucznicy”; „Kajko i kokosz: Szranki i konkury”; a z rzeczy nie wydanych w Polsce: „John Seeseker” – i wrócił szybko spać.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Scenariusz był o rybakach. Napisałem go jakieś 10 lat temu. Temat był obyczajowy z elementami SF. Pan Andrzej Chyży zrobił do niego fajne storyboardy. Potem napisałem scenariusz komiksu „Elektryczność”, do którego Krzysztof Wyrzykowski narysował kilkanaście plansz. Więc w zasadzie pierwszy na rysowniczej tapecie był komiks o rybakach, a jeśli chodzi o gotową planszę to „Elektryczność”. Żaden z tych komiksów ostatecznie nie został ukończony. Wydaje mi się, że oba scenariusze mogłyby jeszcze i dziś się obronić.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze scenariusze pisałeś intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową wiedzę?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Intuicyjnie. Nie ma w Polsce literatury na temat pisania scenariuszy komiksowych.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Do wszystkiego trzeba dojść samemu. Warto czytać książki opowiadające o doświadczeniach twórców z różnych dziedzin – również tych odległych od komiksu - o ich poszukiwaniach, inspiracjach, zmaganiu się tematem, szukaniu najlepszych rozwiązań. Filmowcy, kompozytorzy, malarze, ilustratorzy – wszyscy oni mówią ciekawe rzeczy. A proces twórczy wszędzie jest podobny.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W zasadzie etapy są dwa. Najpierw piszę na kartce w punktach (zwykle 7-9 punktów) o tym, co chcę w fabule umieścić. Jakie mają tam być sceny? Jak ma być długi? Kto jest bohaterem? Jakie są punkty zwrotne w akcji? Czy jest miejsce na humor? Jaka konwencja? To taka trochę filmowa „drabinka”, trochę eksplikacja. To mi zajmuje około strony. To takie założenia.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Drugi etap to pisanie scenariusza już w komputerze. Czasami w trakcie pisania okazuje się, że z 9 punktów 2-3 nie zostają zrealizowane. Scenariusz czasami różni się od założeń. Niektóre z założonych punktów nie pasują do reszty, czasem bohater epizodyczny zaczyna grać pierwsze skrzypce (zupełnie jak dobry aktor drugoplanowy, który przyćmiewa główne role)… W czasie pisania dzieją się dziwne rzeczy… Niektóre postacie zaczynają żyć własnym życiem. Wtedy trzeba je przytemperować - tak było np. w 1 epizodzie komiksu „Wyzwolenie? 1945”, kiedy to jeden z bohaterów historii -„Wołyniak” co chwila wychodził na plan pierwszy kosztem „Ojca Jana” i „Jagny” i głównego założenia komiksu, którym było pokazanie bitwy pod Kuryłówką.  Ciągle musiałem kontrolować jego rolę, by nie wychodziła zbytnio przed szereg.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Cechy postaci mają znaczenie dla komiksowych seriali, serie opierają się na sprawdzonych zagraniach, ulubionych motywach -  właściwych dla danej serii - tak jest w „Kicu Przystojniaku”, „Jerzu Jeżym”, „Kajku i Kokoszu”. Ale to ma znaczenie tylko w serialach komiksowych, w „one shotach” już nie. Tak się składa, że ja dotychczas robiłem tylko pojedyncze historie.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TIbWxyjVNAI/AAAAAAAAAKc/K7O0vixgMEU/s1600/xwyzwolenie-kurylowka+02.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 356px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TIbWxyjVNAI/AAAAAAAAAKc/K7O0vixgMEU/s400/xwyzwolenie-kurylowka+02.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5514330944633648130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Mój scenariusz składa się ze scen. Każda scena ma punkty. Scena w zasadzie oznacza zmianę czasu lub miejsca. Scenom często nadaję tytuły nawiązujące do jej zawartości – to bardzo praktyczne.  Punkty w scenach z grubsza oznaczają rysunki. Scenariusz jest lakoniczny, piszę tam tylko o ważnych rzeczach, czasem, jeśli to istotne, o elemencie stroju czy charakterystyce krajobrazu. Zawsze piszę o porze roku czy porze dnia. Idealnie jest, gdy koniec sceny rysownik planuje na końcu narysowanej strony, tak, aby góra nowej strony rozpoczynała się w innym miejscu (w innym krajobrazie) lub w innym czasie. Ale nie mogę tego wymagać – wszystko zależy do rysownika, nie może być przecież sztampy.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Decyzja w ustawieniu kamery, oświetleniu itd. należy do rysownika – to on używając nazewnictwa filmowego jest reżyserem, operatorem i montażystą, częściowo kostiumologiem. Nigdy nie sugeruję wielkości kadrów. Rysownicy mają intuicyjne (lub wyuczone w plastycznych uczelniach) wyczucie kompozycji, kadru, planszy i światła, posiadają wiedzę o proporcjach i kolorze, często dobry gust. To fachowcy, którym należy w tych sprawach ufać. Ja zawsze ufam. Zresztą trudno nie zawierzyć estetycznemu zmysłowi tak dobrych rysowników jak Krzysztof Wyrzykowski, Andrzej Fonfara czy Artur Suchan.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W zasadzie mi, jako scenarzyście, zależy tylko na tempie historii. Powinno być mniej więcej takie jak w scenariuszu. Rysownik nie powinien rozwlekać niektórych scen ponad miarę, a innych ścieśniać, bo akurat ta scena mu się wydaje ciekawsza do rysowania, a inna mniej.  To powoduje przesunięcie akcentów, a nawet zmianę wymowy historii. Tempo opowieści wyznacza scenariusz. Ale to sprawy, które większość rysowników intuicyjnie rozumie. I nie miałem z tym dotąd żadnych problemów.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Scenorys robiłem tylko raz, wspólnie z rysownikiem – ale to było wyraźnie na prośbę jeszcze innego rysownika. Ten komiks jeszcze nie jest gotowy.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeden scenariusz napisałem też wspólnie z innym scenarzystą – Krzysztofem Burdonem.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ze spraw plastycznych zastrzegam sobie jedynie prawo do sugestii, co do projektu okładki i zaakceptowania ostatecznego jej wyglądu. Ale takie samo prawo mają też wydawcy.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą kolejną stroną bez całościowego planu?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Oczywiście, że planuję historię. Nie wierzę w to, że dobra historia może powstać bez dobrego planu czy scenariusza. To złuda. Komiks „Muchy” powstawał bez takiego scenariusza. I co? Uznano go najgorszym komiksem roku. A projekt „Pieces”? To też mnie nie przekonuje. Każdy rysownik rysował jeden kadr, w komiksie było wielu rysowników. To miało sprawić, że historia będzie ciekawa, dynamiczna, bo każdy twórca wniesie coś od siebie, swój nerw, swoją wizję. Ale to rozbiło jedność utworu, zatraciło jego sens.  Nikt nie czuł się odpowiedzialny za dzieło. To był raczej happening niż świadomy komiksowy utwór.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Bez planu pisze się tylko pamiętniki. Ale to inny rodzaj twórczości.  Już komiksy pozujące na pamiętniki (np. „Na szybko spisane 1980-1990”) mają plan, czyli scenariusz.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem - wyjątkowo grają Ci na nerwach?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Czy ja wiem? Jeśli chodzi o sprawy formalne budowy scenariusza to raczej nic. Niektórzy scenarzyści mając za zadanie poważny temat wolą zamiast klasycznej historii opisać go z perspektywy np. mrówek czy krasnoludków. To współczesna moda, traktowana przez niektórych recenzentów i czytelników, jako wyjątkowa oryginalność. Trochę mnie to śmieszy – ale nic w tym złego, jeśli warsztatowo jest interesująco.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Na nerwach gra mi raczej co innego - obecna również w komiksach polityczna  poprawność, małpowanie zachodnich wzorów i tematów (ekologia, komiks lesbijski), głupkowate podkopywanie tradycji chrześcijańskiej, sprowadzanie wszystkiego do prymitywnego pornograficznego żartu, tak jakby autorom wszystko kojarzyło się tylko z jednym. Pewnie przesadzam, bo generalnie to problemy komiksów frankofońskich, a nie polskich.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W przypadku komiksów historycznych, które robiłem, praca nad scenariuszem trwała około trzech miesięcy. Raczej niczego nie staram się przyspieszać. A ekstremalnych zleceń nie biorę. Uważam, że pośpiech źle odbija się na jakości.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TIbWyXFgZqI/AAAAAAAAAKk/rpaW5L3s2EI/s1600/xkorfanty10.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 358px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TIbWyXFgZqI/AAAAAAAAAKk/rpaW5L3s2EI/s400/xkorfanty10.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5514330954440664738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czas leci, a scenariusz się nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie mam.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Czasami jest tak, że są w dni, w których lepiej wszystko dostrzegasz i formułujesz myśli, i są dni, gdy nie chce ci się ruszyć palcem w bucie. Ja czuję, kiedy jestem w formie i wykorzystuję to – wtedy siedzę do późna w nocy i piszę. A w dniach, gdy są „dołki”, poprawiam co najwyżej literówki.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Gotowy scenariusz starasz się traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie poprawiam. Nie dzwonię do rysowników, by jeszcze porozmawiać o tym, o co mi chodziło w scenariuszu. Staram się szanować swój czas i rysownika. Najważniejszy w tworzeniu jest komfort spokoju. Oczywiście w gotowych planszach są literówki, trzeba sprawdzić czy wszystko w dymkach jest OK., czasem zmienić szyk zdania. Są też uwagi wydawców, do których trzeba się odnieść.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;strong&gt;Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kariera to zbyt duże słowo. Na pewno przyjemnie jest widzieć wydrukowane komiksy, do których pisało się scenariusz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie masz plany na przyszłość?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Chciałbym jeszcze napisać kilka scenariuszy komiksowych, podjąć współpracę z ciekawymi rysownikami.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Często też myślę o komercyjnym magazynie. Choruję na to. Ale obawiam się, że czasy komiksowych magazynów minęły bezpowrotnie.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Macie pytania?&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-6990281420990214406?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/6990281420990214406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=6990281420990214406&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/6990281420990214406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/6990281420990214406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/09/sawomir-zajaczkowski-jazda-obowiazkowa.html' title='Sławomir Zajączkowski - jazda obowiązkowa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TIbWxiMt47I/AAAAAAAAAKU/6pGdxGyj-sU/s72-c/xwyzwolenie-kurylowka+01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-2974115798725339092</id><published>2010-08-30T19:02:00.000-07:00</published><updated>2010-08-31T12:44:23.468-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bartosz sztybor'/><title type='text'>Bartosz Sztybor - za dziesięć lat nie będę miał żadnego nowego albumu, ale będę miał kilku dobrych przyjaciół</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;W drugiej części rozmowy z Bartkiem między innymi o scenariuszach filmowych, "zagranico", anegdotach z okazji trzaskania fotek Polariodem i rozgrzebanych albumach.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Wspomniałeś o trzyletniej komiksowej hibernacji - dlaczego wówczas rzuciłeś komiksy w cholerę?&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;BARTOSZ SZTYBOR: Jako dziecko czytałem „Thorgala”, „Kajka i Kokosza” (choć wolałem „Kajtka i Koko”) i przekozackie komiksy Jerzego Wróblewskiego. Później doszły TM-Semicy i żyłem sobie ja – ten przytłusty dzieciak – z tymi swoimi komiksikami. Ale nagle w pobliskiej księgarni i kioskach zaczęło pojawiać się mniej komiksów, o sklepach komiksowych pojęcia nie miałem, a i do warszawskiego centrum (czytaj: Empik) się nie zapuszczałem, bo byłem blokersem z blokowisk i moim prywatnym centrum handlowym był market Rema1000 (czipsy i cola), kiosk Ruchu (kiedyś TM-Semici) oraz malutka księgarnia (kiedyś albumy komiksowe), które znajdowały się 15 metrów od mojego bloku, a po 5 metrów od siebie. No więc skończył się towar, a ja nie szukałem dalej (Rema1000 całkowicie zaspokajała moje potrzeby). Poza tym wtedy w moje życie mocno wkroczyła muzyka i przede wszystkim to właśnie na nią – nie licząc kina, które towarzyszyło mi od zawsze – przeznaczałem fundusze i czas. Komiks powrócił, gdy się przeprowadziłem i zacząłem chodzić do liceum. Liznąłem wtedy trochę świata (czytaj: Empik) i zobaczyłem, że jest coś takiego, jak półka... cholera, parę półek zapełnionych komiksami. Spłukałem się, ale i hibernacja się skończyła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zgromadziliście z Koką masę polaroidowych zdjęć z gwiazdami komiksu. Czy trudno było doprosić się znanych i uznanych o fotki? Jak polowaliście z aparatem na gwiazdy? Jakieś anegdoty? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pytanie powinieneś mi zadać, jak &lt;a href="http://the-comic-roids.blogspot.com/"&gt;projekt&lt;/a&gt; dobiegnie końca, bo wtedy znani będą wszyscy twórcy, a ja nie będę musiał się martwić, że zdradzę jakieś fajne nazwisko. Pozwolisz więc, że będę operował na tych artystach, którzy aktualnie na stronie się znajdują. No ale od początku... Któregoś pięknego dnia oglądaliśmy z Olgą a.k.a. Koką zdjęcia różnych fajnych fotografów i na jednej z fotografii – zrobionej Polaroidem – znajdował się Will Smith, a fotka była dodatkowo przez niego podpisana. No i wtedy wpadliśmy na pomysł, że można zrobić to samo, tylko nie jednorazowo i z twórcami komiksów. Ze sprzętem problemu nie było, bo Olga od dawna kolekcjonuje różne aparaty fotograficzne, czyli Polaroid (a nawet trzy) był na stanie. Wtedy też przystąpiliśmy do realizacji projektu. Jako że zdarza mi się popierdalać po festiwalach komiksowych, zacząłem zabierać ze sobą Polaroida. I tak, pierwsze zdjęcia wykonałem dwa lata temu w Angouleme, później na polskich festiwalach, znowu w Angouleme, a dalej w Haarlem i nawet w dawnym warszawskim hotelu Victoria. Na początku była trema, że znany twórca odmówi albo wyśmieje, więc często krążyłem dookoła stoiska, jak mucha dookoła empikowego czytacza, ale w końcu się przemogłem i poszło. Co jest fajne, że krótka rozmowa z każdym z tych twórców, ich reakcje – są w dużym stopniu odzwierciedleniem ich charakteru. Dlatego od tej pory wiem, że jeden twórca jest bucem, a inny bardzo sympatycznym kolesiem (z paroma nawet wychyliłem piwko i mailuję do dzisiaj). Jeśli chodzi o anegdotki, to gdy Ivan Brun dowiedział się, że jestem z Polski, na moim komiksie (poza zrobieniem zdjęcia, dałem mu „No Comment” do podpisu) narysował punka pijącego alpażura i słuchającego Siekiery. Z kolei Rutu Modan była pierwszym twórcą, któremu zrobiłem dwa zdjęcia. W pierwszym, z racji przeterminowanego filmu (innych już niestety nie da się nabyć), zrobił się zaciek. W drugim zresztą też, ale mniejszy. Wtedy Rutu wzięła oba i zastanawiała się przez kilka minut, który wybrać. Poza tym jedno zdjęcie – jako pierwsza i jedyna – wzięła dla siebie. No a Sandoval... Sandoval to świetny gość. Najlepsze jest to, że gadaliśmy na stoisku Paquet przez długi czas, a ja dopiero po kilkunastu minutach zakumałem, że on, to on. Wiele jest ciekawych historii, ale jak powiedziałem, do tego pytania możemy wrócić za parę miesięcy. &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/THxnZykILhI/AAAAAAAAAJ0/NjRdgPZ2l3Y/s1600/xPora+Obiadowa-Strona1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 260px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/THxnZykILhI/AAAAAAAAAJ0/NjRdgPZ2l3Y/s400/xPora+Obiadowa-Strona1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511393736762338834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Komiks z Tkalenką, „Tainted”, Comic-roids - przygotowujesz się do podbicia „zagranico”?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To raczej jakiś kolejny etap tego podbijania. Nigdy nie myślałem o polskim rynku jako o szczycie moich możliwości. Od pierwszego dnia, gdy poczułem potrzebę tworzenia, poczułem też potrzebę prezentowania tego globalnie. Tak więc od napisanie pierwszego słowa przygotowywałem się do podbicia „zagranico”. Najfajniejsze, że od pewnego czasu to podbijanie zaczyna powoli przynosić plony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Na warszawskim Script Forum wystartowałeś z dwoma projektami filmowymi, możesz opowiedzieć o nich więcej?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurcze, nie lubię mówić zbyt dużo o rzeczach, które tak naprawdę nie zostały jeszcze sfinalizowane. Ale coś napomknąć mogę... „Wstrzymaj się, starcze!” to czarna komedia kryminalna o dwóch starcach, z których jeden jest świadkiem morderstwa. Najpierw powstał scenariusz komiksowy, później filmowy, a później przerobiłem ten komiksowy, który aktualnie jest w fazie produkcji. Śmieszne jest to, że jeden z zainteresowanych producentów powiedział mi, że byłoby o wiele lepiej, gdybym z dziadków zrobił dwudziestolatków... I się później ludzie dziwią, dlaczego polskie kino jest chujowe. Natomiast drugi projekt – „To nie ptak i nie samolot” – to opowieść o psychoterapeucie superbohaterów. Bardzo lubię ten scenariusz i cieszę się, bo jest szansa, że coś się z niego wykluje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kierunek: film, to logiczne rozwinięcie przygody z komiksem, powrót do filmowych korzeni, czy może coś jeszcze innego? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film zawsze we mnie siedział (from day one – jak to mówią). Dlatego też postanowiłem być krytykiem filmowym, by mieć pretekst do oglądania wielu filmów i zgłębiania tej materii. Na początku byłem ukierunkowany tylko na tworzenie filmów, co później mi przeszło. To znaczy nie przeszło mi samo tworzenie filmów, ale skupianie się tylko na tym. W pewnym momencie – po stworzeniu paru scenariuszy komiksowych – stwierdziłem, że film to tylko środek wyrazu. Uświadomiłem sobie, że każda historia, to inne medium. I ja takich historii mam do opowiedzenia wiele. &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TH1ZxlRXBjI/AAAAAAAAAKE/GDEnelQBTLA/s1600/xKolumna+Zygmunta+I+Zamek+Krolewski.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TH1ZxlRXBjI/AAAAAAAAAKE/GDEnelQBTLA/s400/xKolumna+Zygmunta+I+Zamek+Krolewski.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511660227324741170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Ograniczyłeś swoją produkcję komiksowych szortów. W jaki obszar skierowałeś wolne moce przerobowe?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie jest tak, że ograniczyłem i teraz w to miejsce – jak w puzzlach – mogę włożyć sobie coś innego. Ja po prostu zmieniłem rytm pracy. Wcześniej było tak, że coś sobie pisałem na boku, ale za chwilę pojawił się deadline do magazynu, czy konkurs komiksowy, a wtedy rzucałem tamto i robiłem szorty. Teraz zabieram się za coś nowego dopiero, gdy skończę poprzednią rzecz. Szorty więc nie powstawały, bo pracowałem nad czymś innym. Ostatnio na przykład jedną rzecz skończyłem i wtedy napisałem parę szortów, które we mnie od jakiegoś czasu siedziały i wcześniej wyplułem je na kartkę jedynie w formie kilkuzdaniowego opisu. Może więc być tak, że w pewnym momencie znowu przyjdzie mi kilka pomysłów na szorty i trochę czasu, by je napisać, a wtedy znowu pojawi się ich trochę więcej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wiemy już, że nie rzucasz słów na wiatr, ale ile – orientacyjnie - projektów albumowych masz obecnie na tapecie? I kiedy możemy się spodziewać pełnometrażówki do twojego scenariusza?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem szczerze, że straciłem już rachubę. Choć może inaczej, postanowiłem nie liczyć, nie planować i nie oczekiwać, a – jak powiedziałem wcześniej – czekać, co czas przyniesie. Wiesz, wspomniane przez Ciebie „Tainted” miało wyjść w zeszłym roku, a wychodzi w październiku 2010. I ani to z mojej winy, ani Jaszcza, ani wydawcy. Po prostu długo trwała postprodukcja, bo chcieliśmy, żeby wyszedł cymesik, a do tego odbyliśmy wiele rozmów, które może zaowocuję w przyszłości. Po premierze „Szanownego” liczyłem sobie, że rok później wyjdą moje dwa albumy, a w 2009 kolejne dwa. Niektóre z tych komiksów nadal powstają, inne nigdy nie powstaną (i dobrze, bo były po maksie chujowe!), a jeszcze inne powoli dojrzewają. Ciężko więc mówić o konkretach. Mam zapewnienie i mocno w to wierzę, i trzymam kciuki, że w listopadzie tego roku skończona zostanie jedna pełnometrażówka do mojego scenariusza. Liczę też, że w przyszłym roku zakończone zostaną prace nad dwoma kolejnymi projektami. Ale już się nie nakręcam, bo wiem, jak wygląda sytuacja rysowników na naszym rynku i zamiast ich popędzać, i się na nich wkurwiać, to z całego serca im kibicuję. Kurwa, jestem im wdzięczny, że poświęcili mi czas. Poza tym fajne jest to, że miałem coś zrobić z kilkoma twórcami, nic z tego nie wyszło i pewnie nic razem nie zrobimy, a jesteśmy dobrymi kumplami. Pewnie więc za dziesięć lat nie będę miał żadnego nowego albumu, ale będę miał kilku dobrych przyjaciół  :)&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TH1bPl-A6NI/AAAAAAAAAKM/w0HWMYKUPcY/s1600/t.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 190px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TH1bPl-A6NI/AAAAAAAAAKM/w0HWMYKUPcY/s400/t.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5511661842419738834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Ponoć montujesz jakiś projekt o piratach z Mikołajem Spionkiem. Co to, kiedy, gdzie i za ile?&lt;/strong&gt; (Daniel Gizicki) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Kapitan Adelardo” doczekał się paru narysowanych stron, ale po jakimś czasie Mikołaj przestał czuć emocjonalny związek z tym projektem i postanowił skupić się na swoich rzeczach. Tak więc ten komiks, w takim składzie, na pewno nie powstanie. Zaproponowałem jednak współpracę innemu rysownikowi, któremu scenariusz bardzo się spodobał. Aktualnie jesteśmy na etapie rozmów na temat wizji całości. Mam nadzieję, że wkrótce „Kapitan Adelardo” ruszy pełną parą, ale – tradycyjnie – nic nie planuję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czujesz się komiksikowym celebrytą? Wszyscy cię znają, wszyscy chcą robić z tobą komiksy, zgarniasz nagrody, pojawiasz się w jury konkursów…&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moebiusem jeszcze nie jestem, nikt mi na stole ananasa nie postawił. A co do bycia celebrytą, to z perspektywy środowiska komiksowego może i jestem, ale to jest tak, że wraz z wielką mocą idzie wielka odpowiedzialność. Dlatego obiecuję, że postaram się bardziej. &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Dzięki za rozmowę, Bartek!&lt;/em&gt; &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;W następnym odcinku: &lt;strong&gt;Sławomir Zajączkowski&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-2974115798725339092?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/2974115798725339092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=2974115798725339092&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/2974115798725339092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/2974115798725339092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/08/bartosz-sztybor-za-dziesiec-lat-nie.html' title='Bartosz Sztybor - za dziesięć lat nie będę miał żadnego nowego albumu, ale będę miał kilku dobrych przyjaciół'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/THxnZykILhI/AAAAAAAAAJ0/NjRdgPZ2l3Y/s72-c/xPora+Obiadowa-Strona1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-7686973756900106546</id><published>2010-08-23T18:03:00.000-07:00</published><updated>2010-08-23T18:21:54.735-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bartosz sztybor'/><title type='text'>Bartosz Sztybor - jazda obowiązkowa</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Bartosz Sztybor - Warszawiak; dziennikarz, publicysta, krytyk filmowy i komiksowy, scenarzysta komiksowy. Wielokrotny laureat konkursu na krótką formę komiksową na MFK. Publikował m.in. w pismach Ozon, Wprost, Esensja, Chichot, Machina, Cinema, periodykach komiksowych i zinach (&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bartosz_Sztybor"&gt;wiki&lt;/a&gt;). Jeden z założycieli magazynu Karton.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BARTOSZ SZTYBOR: Pchnęło mnie buńczuczne przekonanie, że skoro inni potrafią, to czemu i ja miałbym nie spróbować. Przed pisaniem scenariuszy komiksowych pisałem fabuły filmowe. Były to krótkie metraże, oczywiście niezależne, tudzież amatorskie. W pewnym momencie powiedziałem sobie dość, bo nigdy nie miałem wystarczających pieniędzy, by zrealizować to, co sobie wyobraziłem. Jednocześnie powróciłem do czytania komiksów (w swoim życiu miałem takie trzy lata komiksowej hibernacji) i zobaczyłem, że przecież też mógłbym spróbować stworzyć fabułę historii obrazkowej. I po prostu zacząłem pisać, a chwilę później szukać, kto mógłby to narysować.&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/THMdME1Ze0I/AAAAAAAAAJk/QwnqMygF0MU/s1600/xSzóstego+Dnia-Tainted-Strona4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 283px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/THMdME1Ze0I/AAAAAAAAAJk/QwnqMygF0MU/s400/xSzóstego+Dnia-Tainted-Strona4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508778862497594178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko powiedzieć, bo jest wielu twórców, u których zainspirował mnie jeden komiks, jedna postać czy nawet jedno zdanie. Staram się nawet z największego komiksowego, filmowego czy książkowego gówna brać coś dla siebie, wyciągać jakiś fajny drobiazg, który może mnie zainspirować. Co do artystów, których uwielbiam za całokształt, to jest ich kilku. Z komiksu lubię Bendisa, Moore’a czy Aarona (jeśli chodzi o scenarzystów) oraz Lemire’a, Tominego, Ware’a czy Hornschemeiera (jeśli chodzi o tych samowystarczalnych). W książce cenię Bukowskiego, Topora i McCarthy’ego, a w filmie... nie no... ogromnie dużo tego jest. Nie tylko w filmie, ci wszyscy wymienieni powyżej to tylko ułamek.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo jak wymienię trzy, to będę później czuł, że zraniłem uczucia kolejnych dziesięciu rewelacyjnych komiksów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konkurs paskowy na WRAKu. Scenariusz dla Macieja Pałki na temat „kwadrat”. Do tej pory mnie bawi (może dlatego, że jest tam podtekst erotyczny i słowo „pytong”). Jestem z niego autentycznie dumny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze scenariusze pisałeś intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową wiedzę?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zależy, co rozumiesz przez zwrot „intuicyjnie”? Bo tak, owszem, nigdy nie korzystałem z książek z wiedzą teoretyczną, więc zapis był intuicyjny. Później zobaczyłem oryginalne scenariusze zagranicznych twórców i okazało się, że moje przeczucia mnie nie zawiodły. Ale też zawsze miałem świadomość – zaczerpniętą z przeczytanych komiksów – jak należy tworzyć fabułę czy budować postaci. Tak więc przy tworzeniu fabuły, intuicja dotyczy w moim przypadku już czegoś innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę, to najpierw siedzę i czekam. Pomysły natchnione, które nagle pojawiają się w głowie, są najlepsze. Wtedy należy im dać chwilę czasu, by zaczęły pączkować, a jak już nabiorą odpowiednich kształtów, to można je zacząć spisywać. I wtedy zaczyna się myślenie o linii fabularnej i jej szlifowanie, później opisywanie poszczególnych stron i w końcu kadrów. Od ogółu do szczegółu. A wtedy storyboard, który pokazuje czy to, co było w głowie i w zdaniach, broni się także w rysunku i kompozycji. I wtedy odwrotnie, od szczegółu do ogółu. Po skończeniu rysowania wszystko przepisuję na komputer, gdzie wprowadzam już drobne poprawki, głównie w dialogach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam ale przecież nie będę się odsłaniał. W paru komiksach pozostawiałem smaczki, dla potomnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piszę szczegółowe scenariusze, choć wiem, że paru rysowników woli teksy w formie opowiadań, bądź krótkich opisów z dialogami. Storyboard też robię, żeby odpowiednio rozmieścić akcenty całej fabuły i zadbać o kompozycję każdej ze stron. Ale rzadko pokazuję je rysownikom, staram się wszystko dokładnie opisać w scenariuszu. &lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/THMdL84EP0I/AAAAAAAAAJc/fz9uIrORQlQ/s1600/xNajwydestyluchniejszy-Strona4.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 327px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/THMdL84EP0I/AAAAAAAAAJc/fz9uIrORQlQ/s400/xNajwydestyluchniejszy-Strona4.gif" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508778860361301826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą kolejną stroną bez całościowego planu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Planowanie całej historii w głowie działa tylko przy paskach czy krótkich formach, albo albumach opartych na strumieniu myśli, świadomości. W innych przypadkach całościowy plan jest konieczny, bo historia musi mieć odpowiednią budowę, tempo, zwroty akcji, napięcie. Od razu widać, czy ktoś przemyślał historię, czy „pozwolił jej żyć”. Scenariusz sypie się po paru stronach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem - wyjątkowo grają Ci na nerwach? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No jest parę takich rozwiązań, ale to zależy też od tego jak się ich użyje. Bo nie tylko bohater budzący się na ostatniej stronie, ale również, że bohater sobie wszystko wymyślił, że jest pierdolnięty, że zmarł albo że sobie sam autor wszystko wymyślił (autotematyzm jest straszliwie nadużywany). I te wszystkie rozwiązania są żałosne, gdy widać, że twórca popierdolił w fabule, sam nie potrafi z tego wybrnąć i wtedy stawia na końcu takiego żenującego kloca. Jeśli takie zagranie jest wytłumaczeniem braku logiki i braku talentu artysty, to mówię nie. No ale można to też cudnie ograć, co pokazał Nolan w „Incepcji”, Shyamalan w „Szóstym zmyśle” czy Scorsese w „Wyspie tajemnic”. Ten pierwszy oparł cały film na motywie bohatera budzącego się na ostatniej stronie, ten drugi wyreżyserował wszystko tak, że śmierć bohatera nie przechodzi odbiorcy przez myśl, a ten trzeci niby zakończył wszystko takim kiksem, ale dodał do tego rewelacyjną wymianę zdań, puentę, która odwraca wszystko o 180 stopni.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko mi się w to jakoś zagłębiać, bo też ciężko dokładnie wyliczyć ile czasu się nad czymś spędza, gdy robi się to w wolnych chwilach. Ale jeśli wziąłbym po prostu punkt startu i metę (bez sumowania tych wolnych chwil), to jeden długi scenariusz napisałem w tydzień, a nad drugim siedziałem przez dwa i pół roku. &lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/THMdLvvuryI/AAAAAAAAAJU/JIgIOxw87p0/s1600/xKażdy+Ma+Swoją+Wolność-Strona3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 307px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/THMdLvvuryI/AAAAAAAAAJU/JIgIOxw87p0/s400/xKażdy+Ma+Swoją+Wolność-Strona3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5508778856836673314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czas leci, a scenariusz się nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedno, to po prostu czekanie na natchnienie, bez stresów. Drugie, to patrzenie na plansze i grafiki rysowników, z którymi mam zrobić komiks (bardzo mnie to inspiruje). Trzecie, to – ale tylko w wypadku, gdy komiks ma powstać na zadany temat – czytanie w internecie wszystkiego, co dotyczy tego słowa, pojęcia, tematu. No i w końcu czwarte, to oglądanie filmów (czasami też czytanie książek i komiksów), które mają zbliżoną atmosferę do tego, co chcę napisać. Chcę napisać czarny kryminał, to oglądam „Sokoła Maltańskiego”, chcę absurdalną komedię, to włączam „Strzelając śmiechem”, a gdy planuję slasher, to włączam sobie „Krzyk”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Gotowy scenariusz starasz się traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez pojęcie „gotowy scenariusz” rozumiem scenariusz do zrealizowanego już komiksu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurczę, cały czas jest fajnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jakie masz plany na przyszłość? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie lubię rzucać słów na wiatr, więc zobaczymy, co czas przyniesie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pytania do Bartka, anyone?&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-7686973756900106546?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/7686973756900106546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=7686973756900106546&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/7686973756900106546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/7686973756900106546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/08/bartosz-sztybor-jazda-obowiazkowa.html' title='Bartosz Sztybor - jazda obowiązkowa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/THMdME1Ze0I/AAAAAAAAAJk/QwnqMygF0MU/s72-c/xSzóstego+Dnia-Tainted-Strona4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-1731330284551620730</id><published>2010-08-08T02:09:00.001-07:00</published><updated>2010-08-08T02:13:15.872-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiadówka'/><title type='text'>Zmiany!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;W sierpniu Wywiadówka łączy siły z &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/"&gt;Kolorowymi Zeszytami&lt;/a&gt;! Od tej pory nowe wywiady będą pojawiały się na obu stronach, znajdzie się też miejsce dla kilku przedruków, które wylądują na Kolorowych. Plansze komiksów z fragmentami scenariuszy nie będą wędrować - pozostaną domeną Wywiadówki. Enjoy!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-1731330284551620730?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/1731330284551620730/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=1731330284551620730&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/1731330284551620730'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/1731330284551620730'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/08/zmiany.html' title='Zmiany!'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-8635577490348435655</id><published>2010-07-15T09:56:00.000-07:00</published><updated>2010-07-15T10:33:55.432-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dennis wojda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Dennis Wojda - przygoda na rok lub dwa</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;W drugiej części rozmowy z Dennisem o ciepłych lodach, niemieckim ekspresjonizmie i projektach na półce.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Przez blisko dwadzieścia lat mieszkałeś w Szwecji, dopiero później przeprowadziłeś się do Polski. Jak tuż po przeprowadzce postrzegałeś Polaków? Jakie różnice w mentalności Szwedów i Polaków zaskoczyły Cię najbardziej?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DENNIS WOJDA: Ja już wcześniej Polskę i Warszawę poznałem. Często tu przyjeżdżałem w dzieciństwie, do rodziny albo na wakacje. Różnicę pomiędzy wolną Szwecją a komunistyczną Polską widziałem na własne oczy. Różnica w mentalności też była. Jednak najważniejsze wtedy było to, że przyjeżdżam do dziadków i kuzynów. Wchłaniałem wtedy fajne strony PRL'u; piłem soki z torebek, jadłem ciepłe lody, żułem Donaldy, zwiedzałem Pałac Kultury i Żelazową Wolę. Fajne było to, że wszystko było tutaj tanie w porównaniu z Zachodem. Chodziłem do Europejskiego i Victorii na gigantyczne desery lodowe, kupowałem płyty winylowe i książki na kopę. Jak już się przeprowadziłem do Warszawy, by rozpocząć studia na ASP, traktowałem to jak przygodę na rok lub dwa. Potem poznałem miłość swojego życia i... zostałem!&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TD9CFUNWweI/AAAAAAAAAI8/hl5rbRlUXvM/s1600/xTELEFON+strona+25.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 276px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TD9CFUNWweI/AAAAAAAAAI8/hl5rbRlUXvM/s400/xTELEFON+strona+25.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494182729506800098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;W Mikropolis zgrabnie punktujesz ludzkie dziwactwa i śmiesznostki, pozostając przy tym chłodny i zdystansowany. Podwójne obywatelstwo zmienia sposób postrzegania?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja tak naprawdę nie mam podwójnego obywatelstwa. Ale fakt, że wychowały mnie dwa narody o różnych temperamentach i mentalnościach z pewnością ułatwia wymyślanie komiksów takich jak Mikropolis. To widać najbardziej w pierwszej książce. W niej skupiałem się głównie na kontrastach i dziwactwach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dlaczego Odkrywcy Mikropolis tak rzadko dzielą się relacjami z tego, co dzieje się w miasteczku, z resztą świata? Innymi słowy, dlaczego Mikropolis nie poszło śladem Jeża Jerzego i zamiast dziesięciu albumów wydane zostały zaledwie dwa? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co my możemy jeszcze opisać? Niewiele się dzieje w Mikropolis. Czas się tu zatrzymał.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TD9CFOBGK7I/AAAAAAAAAI0/XFz7QdXsgPo/s1600/xTELEFON+strona+26.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 276px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TD9CFOBGK7I/AAAAAAAAAI0/XFz7QdXsgPo/s400/xTELEFON+strona+26.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494182727844768690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Niemiecki ekspresjonizm w różnej formie gości w Twoich komiksach. Co kręci cię w tej poetyce? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Niemiecki ekspresjonizm to bardzo szerokie pojęcie. Jest to estetyka, która była wyjątkowo mało modna jak byłem nastolatkiem. Mnie jednak kręciły czarnobiałe filmy o wampirach i starych zamczyskach. Zbierałem filmy i książki o tej tematyce, a moimi idolami byli Max Schreck i Klaus Kiński w roli Nosferatu. Fakt, że Gawron też uwielbia te klimaty, stanowił dobry punkt wyjścia dla naszej twórczości.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Na „366 kadrach” opowiadasz o osobistych, rodzinnych sprawach. Taki ekshibicjonizm stanowi formę terapii? Wolałeś się otworzyć zamiast machnąć codzienny komiks o zakupach i chodzeniu do pracy? &lt;/strong&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jakoś tak wyszło, że ten komiks jest o mojej rodzinie. Nie jest to stricte komiks biograficzny, bo opieram historię na fragmentach wspomnień o tym, co dziadkowie albo rodzice mi opowiadali. Staram się jakoś te kawałki połączyć w jeden ciąg. Jest to na pewno forma terapii (jak każdy proces twórczy), dzięki której dużo myślę o sobie i o swoich przodkach. Przy okazji rozwijam się też jako rysownik.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TD9CEj1DYVI/AAAAAAAAAIs/TTe-G1GoQ-k/s1600/xSZCZURY_01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TD9CEj1DYVI/AAAAAAAAAIs/TTe-G1GoQ-k/s400/xSZCZURY_01.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494182716519965010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Za nami już 1/3 projektu „366 kadrów”. Masz jakieś szersze plany na wydanie albumowe, przedłużenie całości na kolejny rok, czy może po prostu chcesz utrzymać tempo rysowania do zaplanowanego końca?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Muszę przyznać, że robienie tego komiksu bywa chwilami męczące, ale do planowanego końca na pewno dotrwam. Nie skończę jednak w terminie, bo muszę zrobić małą przerwę na wakacje. Jak już komiks będzie gotowy fajnie byłoby go wydać np. jako kalendarz z odrywanymi kartkami. Kontynuacji raczej nie planuję, ale kto wie? Może zrobię coś zupełnie innego? &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Co z „Tabula Rasa” – czy zobaczymy zbiorcze, albumowe wydanie? &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tak, zobaczymy. Teraz jesteśmy zajęci innymi projektami, więc musieliśmy odłożyć projekt "Tabula Rasa" na półkę. Gawron planuje narysować cały komiks od początku, w czerni i bieli. Trochę wytniemy, przemontujemy i wyjdzie z tego całkiem fajny album. Będzie miał dwa rożne zakończenia.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TD9CF_AEhMI/AAAAAAAAAJE/RuIRE6cfVDU/s1600/TABULA_RASA_01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TD9CF_AEhMI/AAAAAAAAAJE/RuIRE6cfVDU/s400/TABULA_RASA_01.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5494182740993803458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Uważasz sny za bardzo inspirujące, ale co zrobić, jeśli przez dłuższy czas nie przychodzą? Masz jakieś sprawdzone sposoby na kreatywne śnienie? &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ja najczęściej śnię na jawie.&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czym zajmujesz się jako retrofuturysta?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;To moja słodka tajemnica.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dziękujemy Dennisowi - do usłyszenia! &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-8635577490348435655?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/8635577490348435655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=8635577490348435655&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/8635577490348435655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/8635577490348435655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/07/dennis-wojda-przygoda-na-rok-lub-dwa.html' title='Dennis Wojda - przygoda na rok lub dwa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TD9CFUNWweI/AAAAAAAAAI8/hl5rbRlUXvM/s72-c/xTELEFON+strona+25.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-6044658914846485294</id><published>2010-07-01T12:01:00.000-07:00</published><updated>2010-07-03T00:50:49.546-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dennis wojda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Dennis Wojda - jazda obowiązkowa</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Dennis Wojda (rocznik ’73) urodził się w Sztokholmie, ale na studia zawędrował do warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, na wydział grafiki, na którym poznał Krzysztofa Gawronkiewicza. Dzięki zleceniu na komiks dla magazynu „Kelvin i Celsjusz” obaj panowie powołali do życia miasteczko Mikropolis. Od tego zlecenia zaczęła się kariera Wojdy jako scenarzysty. Mikropolis i jego mieszkańcy doczekali się dwóch albumów zbierających paski i dłuższe historie („Mikropolis: Przewodnik turystyczny” i „Mikropolis: Moherowe sny”). Dennis współpracował również z Krzysztofem Ostrowskim („Nadzwyczajni: Pantofel panny Hofmokl”), Tomaszem Leśniakiem, Ernesto Gonzalesem, Przemysławem Truścińskim i Jakubem Rebelką. Publikował m.in. w magazynach „Aktivist Exklusiv”, „Arena Komiks”, „AQQ”, „Brum”, „Dos Dedos”, „Filipinka”, „Fluid”, „Ha!art”, „Plastik"” i w „Ślizgu”.  Dwukrotnie zdobył Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi.  Pracuje jako ilustrator i designer. Od paru miesięcy, oprócz swojego &lt;a href="http://dennissimo.blogspot.com/"&gt;bloga&lt;/a&gt;, realizuje również projekt &lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://366kadrow.blogspot.com/"&gt;„366 kadrów”&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;, w ramach którego każdego dnia przez cały rok (+ jeden dzień) rysuje jeden kadr autobiograficznego komiksu. &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DENNIS WOJDA: Jako dziecko dużo czytałem, zarówno książek, jak i komiksów. Pewnie marzyłem o tym, by móc samemu wymyślać historie. Świat wyobraźni jest mi bardzo bliski i zawsze pchało mnie do pracy twórczej. Jak Gawron mnie poprosił o scenariusz nie mogłem odmówić. Było to konkretne zamówienie wydawnictwa Pol-Nordica na stworzenie nowej serii w piśmie Kelwin &amp;amp; Celsjusz. I tak powstało miasteczko Mikropolis.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jeśli chodzi o scenariusze filmowe i teatralne mam kilka pomysłów – zarówno na film animowany, jak i na sztukę. Czas pokaże, co z tego wyniknie.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCzrLdAdK1I/AAAAAAAAAIc/OnzSPNV8yxI/s1600/xklatwa_wodnika.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 334px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCzrLdAdK1I/AAAAAAAAAIc/OnzSPNV8yxI/s400/xklatwa_wodnika.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5489020627855420242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako dziecko uwielbiałem przygody Tintina. Powinienem powiedzieć, że nadal uwielbiam. Ostatnio czytam Tintiny swojemu synkowi i większość albumów nadal trzyma poziom. Jako nastolatek czytałem bardziej ambitne komiksy – głównie europejski underground. Pochłaniałem wszystko, co było dostępne na rynku szwedzkim. W tym samym czasie odkryłem kino studyjne Szwedzkiego Instytutu Filmowego (SFI), gdzie poznałem filmy Murnaua i Langa, francuską nową falę, neorealizm włoski. Oglądałem głównie filmy z lat 50. i 60. Z polskich twórców najbardziej cenię sobie Polańskiego i świętej pamięci Stawińskiego. Chyba jestem strasznie retro, jeśli chodzi o gust.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tintin „Kierunek Księżyc”/„Spacer po Księżycu” (koniecznie razem!), „Jimmy Corrigan” Chrisa Ware'a i dylogia „Maus”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy prawdziwy scenariusz, jaki napisałem, to pierwszy odcinek serii Mikropolis. Pamiętam, że miałem spore kłopoty z tekstem. Najpierw pisałem po szwedzku, następnie tłumaczyłem na angielski i na koniec moja dziewczyna pomagała z tłumaczeniem na polski. Uf! Z kolejnymi odcinkami było tak samo! A jak oceniam ten pierwszy odcinek? Podoba mi się, mimo, że tam nie ma żadnych postaci. Nie mieliśmy czasu na wymyślenie bohaterów – była tylko koncepcja na miasteczko.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCzrLPc6F5I/AAAAAAAAAIU/bQ-pN8PRacM/s1600/Mikropolis1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 274px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCzrLPc6F5I/AAAAAAAAAIU/bQ-pN8PRacM/s400/Mikropolis1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5489020624216659858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Pierwszy odcinek Mikropolis&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze scenariusze pisałeś intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową wie&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;dzę?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowanie intuicyjnie! Wiedziałem jak mają wyglądać listy dialogowe (grałem w teatrzyku szkolnym) i dodałem opisy scen. Jednak ważniejsze od techniki jest to, o czym się pisze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Etap zgłębiania: Czytam, oglądam, wczuwam się w temat. 2. Etap wymyślania: Przed zaśnięciem układam sobie w głowie historię. 3. Etap drabinki: Zapisuję historię w formie drabinki scenariuszowej (w punktach), co przypomina układanie puzzli. 4. Etap dialogów: Dodaję dialogi do drabinki. 5. Etap testowy: Proszę znajomych o opinię. Dobrze jest odłożyć scenariusz na pewien czas i potem do niego powrócić świeżym okiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam tendencję do przedstawiania relacji dziecka z dziadkiem lub babcią. Dzieci inaczej patrzą na świat. Staruszkowie pewnie też... Lubię też pisać historie osadzone w Warszawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio piszę Mikropolis w formie opowiadań. Właściwie są to tylko dialogi z krótkimi opisami. Gawron tak woli, bo daje mu to większe pole do interpretacji. Jeśli współpracuję z innym rysownikiem daję oczywiście więcej opisów. Takie scenariusze są bardziej precyzyjne. Czasami robię dokumentację fotograficzną.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCzrKhCZwSI/AAAAAAAAAIM/FF_0bdtY6OU/s1600/xkikimora.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 292px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCzrKhCZwSI/AAAAAAAAAIM/FF_0bdtY6OU/s400/xkikimora.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5489020611757457698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą kolejną stroną bez całościowego planu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia układa się w głowie. Często nie mam pomysłu na zakończenie historii i muszę sprawdzić różne rozwiązania w trakcie pisania. W moim projekcie "366 kadrów" nie mam scenariusza, ale mimo tego staram się układać wszystko w logiczną całość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem - wyjątkowo grają Ci na nerwach? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sny są bardzo inspirujące! Czasami chciałbym się tak obudzić i odkryć, że to wszystko było snem. W komiksach nudzi mnie rozwiązanie z zapętleniem historii. Trzeba mieć na to dobry pomysł. Nie może to być jedyny powód powstania historii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak robiłem komiks "Tabula Rasa" pisałem jeden odcinek tygodniowo dla Gazety Wyborczej. Tak samo było z paskami w albumie "Przewodnik turystyczny". Często pisałem je w pracy, jak tylko miałem wolną chwilę. Powiedziałbym, że to jest szybkie pisanie – mało czasu na wymyślanie i jeszcze mniej na napisanie. Długo pisałem komiks "Telefon" dla Ostrowskiego. Musiałem sporo książek przeczytać na temat powstania warszawskiego. Ale najdłużej powstaje scenariusz do albumu „Terra Incognita” o miasteczku Mikropolis. Piszę go już kilka lat i od czasu do czasu coś poprawiam albo dodaję. Moje założenie komiksu „366 kadrów” było takie, że będę poświęcał maks 20 minut dziennie na wymyślenie i narysowanie jednego kadru. Odkąd mam dwójkę dzieci jestem strasznie zabiegany i nie mam prawie wolnego czasu. Zdarza się, że rysuję kadr danego dnia o 5 rano albo w czasie przerwy w pracy, jak jem kanapkę.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCzrLwh7eRI/AAAAAAAAAIk/EEaw8GDJnbE/s1600/xTerra_Incognita_str_2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 354px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCzrLwh7eRI/AAAAAAAAAIk/EEaw8GDJnbE/s400/xTerra_Incognita_str_2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5489020633096091922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Mikropolis: Terra Incognita&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czas leci, a scenariusz się nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba zjeść dobrą kolację, wypić wino i... pójść spać. Następnego dnia pójdzie lepiej! Czasami pomagają kąpiele albo jazda na rowerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Gotowy scenariusz starasz się traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już oddaję scenariusz w ręce rysownika nie mam powodu by do niego wracać. Czasami mam szansę zobaczyć jak praca rysownika postępuje i wtedy zdarza się, że coś zmieniam w dialogach. Ale samej historii już raczej nie zmieniam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już wiedzieliśmy, że Siedmioróg wyda „Przewodnik turystyczny” to poczułem ogromną satysfakcję. To było coś niesamowitego! Ze smutnych rzeczy najbardziej pamiętam jak zgubiłem oryginalną planszę Mikropolis. Odebrałem ją w siedzibie Gazety i poszedłem do supermarketu kupić coś do jedzenia. Planszę zostawiłem w wózku na zakupy. Osoba, która ją znalazła, zostanie kiedyś milionerem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jakie masz plany na przyszłość? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W najbliższym czasie wakacje nad morzem. Przeczytam zaległości książkowe. Mam też na głowie projekty, o których wcześniej wspominałem. Postaram się też dotrwać do końca projektu „366”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pytania do Dennisa, anyone? &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-6044658914846485294?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/6044658914846485294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=6044658914846485294&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/6044658914846485294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/6044658914846485294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/07/dennis-wojda-jazda-obowiazkowa.html' title='Dennis Wojda - jazda obowiązkowa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCzrLdAdK1I/AAAAAAAAAIc/OnzSPNV8yxI/s72-c/xklatwa_wodnika.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-4660040436199374174</id><published>2010-06-29T12:29:00.000-07:00</published><updated>2010-06-29T14:52:06.136-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karol konwerski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Karol Konwerski - prędzej czy później dostaniesz w twarz</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;W drugiej części wywiadu z Karolem Konwerskim o końcu Blakiego, „Poważnym człowieku” i grach. W ramach ilustracji - "Blaki o wybaczaniu", z rysunkami Mateusza Skutnika. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpOL8k3ZjI/AAAAAAAAAIE/WFqYOCdXE1A/s1600/31.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 351px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpOL8k3ZjI/AAAAAAAAAIE/WFqYOCdXE1A/s400/31.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488285063050651186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Skoro wspomniałeś o „Poważnym człowieku”, to kusi mnie, aby zapytać, o co - Twoim zdaniem - chodzi w tym filmie i jakie jest znaczenie pierwszej sceny, tej z dybukiem. Dla mnie to przypowieść o upadku rodziny, jako opoki przeciwko wszelkiemu złu i samym Źle, które z pojedynczego dybuka przerodziło się w obecnych czasach w legion pomniejszych diabłów.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KAROL KONWERSKI: Dla mnie Dybuk, to, po pierwsze, symbol naznaczenia - klątwy, po drugie, działa na zasadzie kontrastu: fantastyka z próbą zabicia „nieumartego” kontra pozbawiona tego mistycznego oddechu Ameryka lat - z pozoru - pięćdziesiątych... To XX-wieczny Hiob – zakończenie z trąba powietrzną… Abraxas…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Abraxas - imię Najwyższego. Zgodnie z pitagorejskim systemem liczbowym ten zapis dawał liczbę 365, czyli liczbę dni w roku, a bohater tłumaczy się przez telefon „Co ja zrobiłem? Dlaczego mnie dręczysz?”. Trąba – to trąba zabija rodzinę Hioba, a co mamy w ostatniej scenie filmu?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpOLiEw83I/AAAAAAAAAH8/Zx5zpUtJjNY/s1600/32.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 352px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpOLiEw83I/AAAAAAAAAH8/Zx5zpUtJjNY/s400/32.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488285055936689010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Opowiedz więcej o twoim wycofaniu się z projektu Below Radars. Zadecydował czas, który mogłeś poświęcić temu przedsięwzięciu, czy może wyczerpała się jego formuła?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas to główny powód. Ale jest coś chyba ważniejszego - „od wtedy” coraz mniej interesuje mnie pisanie o komiksach.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpOLOEaDCI/AAAAAAAAAH0/EO9TJK9fMLg/s1600/33.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 354px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpOLOEaDCI/AAAAAAAAAH0/EO9TJK9fMLg/s400/33.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488285050566478882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czym różni się pisanie scenariusza do komiksu od pisania scenariusza do gry? Czy któryś z nich uważasz za trudniejszy, bardziej wymagający?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gry to jednak trudniejsza sprawa – wszystko, czego nie wymyślisz, nie przewidzisz, zostanie zweryfikowane i dostaniesz tym prędzej czy później w twarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbliższe komiksom są bez wątpienia gry przygodowe, które robimy, ale... Wydawało mi się (okazuje się, że wielu wciąż się wydaje), że to prosta sprawa, nic trudnego i wymagającego wysiłku – próbowaliśmy z kilkoma scenarzystami zewnętrznymi, którzy nie dali rady, co nie znaczy, że ja daję radę zawsze i wszędzie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpOKdclAII/AAAAAAAAAHs/-DtbRE64ddQ/s1600/34.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 354px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpOKdclAII/AAAAAAAAAHs/-DtbRE64ddQ/s400/34.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488285037514522754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Wiemy już, że piszesz gry – a w co gra Karol Konwerski? W strzelanki o pisarzach pokroju „Alan Wake”, czy może w przeglądarkowe casuale? Większą uwagę przykładasz do historii opowiadanej w grze, czy do radości płynącej z zabawy?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie gram na konsoli, bo mimo wielu chwil słabości nie kupiłem żadnej – i tak brakuje mi czasu na wszystko :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gram różnie – ostatnio w Portal, czyli grę wszechczasów! Lubię strzelać, biegać, skakać itd. Ale ostatni Modern Warfare to droga przez mękę za sprawą debilizmów scenariusza....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam na chwilę, kiedy w przygodówkach flaszowych pojawi się ktoś inny, który utrze mi nosa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej chwili liczba graczy w nasze gry zbliża się do 200 milionów, a przyczyną ich popularności są fabuły, historie, zagadki. W tej kolejności: fabuła epizodu - historia całości – zagadki. Mateusz powiedział niedawno, że granie w przygodowe gry dla frajdy czysto gameplay’owej, to jak określanie wartości książki po tym, jak fajnie się obraca kartki.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpNl8F_5uI/AAAAAAAAAHk/gsbixfHyKwU/s1600/35.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 354px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpNl8F_5uI/AAAAAAAAAHk/gsbixfHyKwU/s400/35.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488284410086156002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Album „Pan Blaki” doczekał się wzmianki w podręczniku dla licealistów. To dla Ciebie i Mateusza Skutnika ważne wydarzenie w komiksowej karierze, czy może zabawny przypadek związany z tematyką albumu inspirowanego tekstami Leszka Kołakowskiego? No i – czy to coś zmieniło, prócz dodatkowych punktów do prestiżu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To duże wydarzenie, ale w sumie olane przez środowisko komiksowe :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiesz, wchodzisz do siedziby Znaku, a tam na tablicy „produkowanych” pozycji jest Miłosz (coś tam, coś tam), Szekspir (wydanie kolejne, zebrane w złoceniu) i, cholera jasna, komiks! Pomijając wszystko inne, kiedy to zobaczyłem, to poczułem się w końcu AUTOREM.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie był przypadek, a trochę pracy – przygotowałem kilka tekstów, wysłałem do Znaku, odezwali się po chwili...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy coś się zmieniło?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba nie, poza tym, że uświadomiło, że warto próbować – prestiżu żadnego w środowisku komiksowym, ale punkty spore, kiedy słyszę od kogoś zupełnie niezwiązanego z komiksami, że to zna i czytał.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpNlhNNojI/AAAAAAAAAHc/YVDZVUuRF9g/s1600/36.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 352px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpNlhNNojI/AAAAAAAAAHc/YVDZVUuRF9g/s400/36.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488284402868658738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Będą kolejne albumy o Blakim? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie. Więcej nie będzie z prostego powodu – to, co chcieliśmy powiedzieć juz powiedzieliśmy - ciągnięcie tego dalej byłoby zwykłym odcinaniem kuponów, a obaj chcemy iść dalej... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż pech chciał, że trudno w Polsce o coś więcej niż autorski komis wydany przez mainstreamowe wydawnictwo i to wbrew pozorom troszeczkę podcina skrzydła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był jeszcze projekt serialu na podstawie Blakiego – animowanego, ale niespecjalnie podobał nam się pilot, to raz, a dwa, że opcja sprzedaży praw do postaci itd. jakiejś telewizji też nam się nie uśmiechała - jeszcze dzięki bogu nie musimy prostytuować się za parę srebrników :)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpNlKIwFVI/AAAAAAAAAHU/yrzbsS0cMC8/s1600/37.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 354px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpNlKIwFVI/AAAAAAAAAHU/yrzbsS0cMC8/s400/37.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488284396675929426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Na Ligaturze prezentowałeś swój projekt komiksu o Cyganach złożonego z krótszych historii. Opowiedz o nim więcej. Skąd pomysł na taką tematykę? Na jakim etapie są prace?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest kilka historii, rysownik ponoć ciągle „się zabiera”. A pomysł - mieszkam w „starej” Nowej Hucie. Tutaj co tydzień rodzą się i upadają kolejne fortuny cygańskie (w postaci 7-letniego bmw), rozmowy starszych (bo tylko takie mamy) sąsiadek toczą się właśnie wokół Cyganów (uwaga, nie Romów!). Co z tego wyjdzie - zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dzięki za rozmowę! &lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-4660040436199374174?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/4660040436199374174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=4660040436199374174&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/4660040436199374174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/4660040436199374174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/06/karol-konwerski-predzej-czy-pozniej.html' title='Karol Konwerski - prędzej czy później dostaniesz w twarz'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCpOL8k3ZjI/AAAAAAAAAIE/WFqYOCdXE1A/s72-c/31.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-5658285985905256948</id><published>2010-06-25T12:50:00.000-07:00</published><updated>2010-06-29T10:09:20.494-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='karol konwerski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Karol Konwerski - jazda obowiązkowa</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Karol Konwerski, rocznik ’80 - scenarzysta i publicysta komiksowy. Scenarzysta albumów „Blaki”, „Pan Blaki” i „Blaki – Paski” (z Mateuszem Skutnikiem) i „Zupełnie nieznanej przygody dobrego wojaka Szwejka w mieście Przemyślu” (z rysunkami Daniela Delatour). Komiksy do jego scenariuszy gościły m.in. w antologiach „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o piłce...” i „Pozdrowienia z Interstrefy”. Jeden z założycieli internetowego magazynu Below Radars, który w latach 2006-2008 stanowił ambitną alternatywę dla innych komiksowych sajtów. Współpracował z magazynami KZ i Nowa Fantastyka, był redaktorem działu publicystyki nieistniejącego już magazynu KKK. Pisze scenariusze do flashowych gier realizowanych pod egidą Pastel Games (z grafiką autorstwa m.in. Kamila Kochańskiego, Macieja Pałki, Mateusza Skutnika).&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KAROL KONWERSKI: To nie tak. Nie wstałem pewnego dnia z mocnym postanowieniem „od dzisiaj to będę scenarzystą komiksowym”. Rzecz prosta i trochę przypadkowa. Komiksy czytam od zawsze, próbuje klecić zdania też od zawsze... Od zawsze w ustach trzydziestolatka brzmi co najmniej żenująco, ale niech będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzory mam, ale nie mają one wiele (chyba) wspólnego z moimi komiksami. Stanisław Dygat - lecę po nim jak diabli... konstrukcja i sposób opowiadania absolutnie dla mnie mistrzowska. Woody Allen - nie filmowiec, a pisarz. Philip K Dick - szaleństwo, wyobraźnia i pierońska konsekwencja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna rzecz, że staram się czytać jak najwięcej... nie komiksów, to cholernie pomaga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pytanie zadała mi niedalej jak tydzień temu Agata Bara i... absolutnie zdurniałem, bo nie mam jakiegoś top 10 komiksów, raczej top 10 autorów, których połykam wszystko: Chris Ware, Adrian Tomine, Seth, Paul Hornschemeier.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCULGh7tpII/AAAAAAAAAHM/G1IwNtCz874/s1600/nerdowek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 301px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCULGh7tpII/AAAAAAAAAHM/G1IwNtCz874/s400/nerdowek.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5486803927836763266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komiksowy: pierwszym poważnym była krótka, dwustronnicowa opowiastka do kwartalnika „Grafia”, wspólnie z Tomkiem Minkiewiczem - to nie była zła historia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabawne, bo tak sobie przypomniałem swój pierwszy, pierwszy komiks, który sam narysowałem, coś o łodziach podwodnych, nazistach i plamach ropy naftowej... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcześniej pisałem jakieś mega kupy dla telewizji edukacyjnej o nastolatkach - jeden nawet wybrali i zrealizowali, to były strasznie złe rzeczy, ale płacili dobrze.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze scenariusze pisałeś intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową wiedzę?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Intuicja głównie, trochę poradników filmowych czytałem, ale to nie ma absolutnie znaczenia &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko zależy od tego, dla kogo ten scenariusz i czy na komiks, czy może coś innego... Komiksowe są bardzo różne, z reguły piszę skrypt z głównymi dialogami, podziałem na sceny (ale sceny dla mnie, nie dla rysownika), najczęściej (od jakiegoś roku półtora - dzięki Mateuszowi) w zeszycie, z daleka od komputera. Jeśli to, co nabazgrałem ma sens przy przepisywaniu, to lecimy dalej (rzadko) lub ląduje w koszu (najczęściej). Nie lubię planowania plansz, kadrów itd. z kilku powodów, po pierwsze to  trochę uwłacza rysownikowi jako twórcy, po drugie może być odebrane jako brak zaufania i po trzecie ogranicza to historię tylko do tego, co ja mam w głowie... W efekcie powstaje spore sito i rzadko kiedy uznaję, że coś jest na tyle dobre, żeby zawracać komuś głowę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz trochę to zmieniam, bo to droga donikąd - nie myli się ten, kto nic nie robi, stąd komiks dla Kartonu, stąd lekkie rozdawnictwo scenariuszy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to ma sens i wartość - zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inaczej jest z jakimiś pseudokomercyjnymi tekstami, bo tu wyjścia nie ma - musi coś powstać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie tak, ale nie wiem jakie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mówiłem, nie lubię tego, ale czasami jest to konieczne - w grach wygląda to inaczej, czego nie rozpiszę, nie zaplanuję, to potencjalny problem i babol.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą kolejną stroną bez całościowego planu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda historia najpierw pojawia się w głowie, żyje sobie, żyje, czeka na moment, kiedy siądę i ją spiszę - nie siadam do pisania, kiedy nie wiem, o czym to jest, do czego zmierza, jak się kończy. Jednej rzeczy, której nie robię, to nie opowiadam - historia opowiedziana jest spalona, skończona i przestaje być dla mnie atrakcyjna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy dialog sobie przepowiadam po 10 razy, póki nie brzmi tak, jak chcę.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCULGPRjGUI/AAAAAAAAAHE/jnIhaZQyar8/s1600/pocopytaszskorowiesz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 254px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCULGPRjGUI/AAAAAAAAAHE/jnIhaZQyar8/s400/pocopytaszskorowiesz.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5486803922828073282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem - wyjątkowo grają Ci na nerwach? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sen nie jest absolutnie złym rozwiązaniem, zresztą nie ma takiego czegoś, jak wyświechtane czy denerwujące rozwiązania, są tylko dobrzy albo źli pisarze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopiero co skończyłem „Sen srebrny Salomei” Słowackiego, gdzie wszystko, co ważne, dzieje się w snach właśnie, nic nowego, nic nowatorskiego, a czytasz i przecierasz oczy ze zdumienia, jak można wykorzystać taki motyw. Bez łapania klasyków za kostki: „Sen nr 9” Mitchella, czy ostatnio sny w „Poważnym człowieku”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samo pisanie, jak pomysł już jest i wiem, co i jak chcę opowiedzieć, to chwila, moment. Jedyny problem, to czas, bo wiem, że jak siądę, to nie odejdę od tego, dopóki nie skończę...Inna sprawa, że Mateusz Skutnik się ze mnie śmieję, że jestem jedynym znanym mu przykładem scenarzysty, na którego czeka rysownik, a nie odwrotnie... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czas leci, a scenariusz się nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blokada to 80% czasu spędzonego na wymyślaniu historii, nie ma dobrego rozwiązania i żadne nie działa...&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Gotowy scenariusz starasz się traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To zamknięta całość. Poprawiam jedynie jakieś braki czy lekko zmieniam dialogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba ten właśnie:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jakie masz plany na przyszłość? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka shortów, między innymi jeden z Agatą Barą, które może ułożą się w jedną całość, literatura byłaby tu wspólnym mianownikiem. Mam nieskończony album dla Mateusza Skutnika (ale on może poczekać, patrząc na to ile Mateusz ma scenariuszy w kolejce), chciałbym skończyć wreszcie NH  (czyli historie o Nowej Hucie), no i luźne shorty, min. jeden z Kamilem „Kurtem” Kochańskim, coś na MFK może w końcu wyślę...&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Tak na szybko - macie jakieś pytania do Karola?&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;W lipcu na blogu: &lt;strong&gt;Dennis Wojda&lt;/strong&gt;! &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-5658285985905256948?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/5658285985905256948/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=5658285985905256948&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/5658285985905256948'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/5658285985905256948'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/06/karol-konwerski-jazda-obowiazkowa.html' title='Karol Konwerski - jazda obowiązkowa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/TCULGh7tpII/AAAAAAAAAHM/G1IwNtCz874/s72-c/nerdowek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-6561267073126664335</id><published>2010-05-22T08:28:00.000-07:00</published><updated>2010-05-22T08:57:43.343-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jerzy szyłak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Jerzy Szyłak - podrzędna rola scenarzysty</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Jerzy Szyłak po raz drugi - tym razem o oburzonych erotyką (a raczej ich braku), nowej książce (z paroma starymi tekstami) i genezie „Scen z życia murarza” (oraz epizodzie z „Krzykiem” Muncha). &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;W czasie tegorocznej Bydgoskiej Soboty z Komiksem za najważniejszych rysowników dziesięciolecia uznałeś Michała Śledzińskiego, Krzysztofa Gawronkiewicza, Mateusza Skutnika oraz Marka Turka. A co ze scenarzystami? Czy w ogóle możemy mówić o najważniejszych scenarzystach dziesięciolecia, czy może wystarczyłoby przytoczyć jeszcze raz powyższe nazwiska (bez Krzysztofa Gawronkiewicza, bo ten raczej nie pisze)?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JERZY SZYŁAK: W przeciwieństwie do Radka Kleczyńskiego, który uważał, że „rysownik jest przedłużeniem ręki scenarzysty”, uznaję rolę scenarzysty za podrzędną wobec tego, co ma do pokazania rysownik. Owszem jest na świecie paru wybitnych scenarzystów, ale wydaje mi się, że są oni wyjątkami od reguły, że to rysownik tworzy obrazkową opowieść.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f6_WHh1qI/AAAAAAAAAGc/NDcN90EmgAg/s1600/xstrony32+x.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f6_WHh1qI/AAAAAAAAAGc/NDcN90EmgAg/s400/xstrony32+x.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5474119838267987618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;"Szminka", rys. Joanna Karpowicz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czy Jerzy Szyłak obraził się na komiksowy światek czy to komiksowy światek zmęczył się Jerzym Szyłakiem? Nie ukazuje się już tyle komiksów do twoich scenariuszy, co kiedyś... &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę sobie odpuściłem poszukiwanie rysowników i popędzanie tych, których znalazłem. Rynek jest płytki, komiksy (zwłaszcza polskie) się słabo sprzedają, więc po co robić nowe. Ale na nikogo się nie obraziłem. I nie wydaje mi się, żeby nastąpiło zmęczenie moją osobą. Jeśli dobrze liczę, to do końca roku powinny się ukazać cztery komiksy z moimi scenariuszami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dlaczego wycofałeś się z internetowego życia komiksowej społeczności? Kiedyś byłeś jej aktywnym członkiem.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To zabawne pytanie. Kiedy zacząłem się udzielać na forach dyskusyjnych, często mnie pytano, czemu to robię, sugerując jednocześnie, że nie powinienem. Prawdę powiedziawszy, sprawy zawodowe zabrały mi tyle czasu, że zabrakło go na inne rzeczy. Bardzo się zaangażowałem w przygotowywanie projektu nowego kierunku studiów na Uniwersytecie Gdańskim. Jest to Wiedza o Teatrze, na którą nabór powinien być już w tym roku. A w tej chwili jestem na ostatnim etapie nadzorowania pracy moich seminarzystów – jest ich sporo, więc i pracy mam dużo.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f6-9qMiqI/AAAAAAAAAGU/b6JaoS8oMV0/s1600/xstrony33+x.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f6-9qMiqI/AAAAAAAAAGU/b6JaoS8oMV0/s400/xstrony33+x.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5474119831702506146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czy zdarza ci się prowadzić na Uniwersytecie Gdańskim zajęcia z komiksów? Jak wyglądają takie wykłady? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem, zdarzało mi się. Wyglądały tak samo, jak inne zajęcia prowadzone przeze mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czy możemy się spodziewać jakiejś nowej książki o tematyce komiksowej? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak. Jest już gotowa. Składa się z częściowo z nowych tekstów, a częściowo z tego, co tu i ówdzie publikowałem. Piszę też rzecz całkiem nową, ale prace nad nią wyglądają tak samo, jak moja aktywność internetowa i z tych samych powodów.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f6-uq16NI/AAAAAAAAAGM/CW11w1Jcr1c/s1600/xstrony40+x.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f6-uq16NI/AAAAAAAAAGM/CW11w1Jcr1c/s400/xstrony40+x.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5474119827678685394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czy akademicka wiedza na temat komiksów pozwala ustrzec się błędów w praktycznym pisaniu komiksów czy może teoria ma się nijak do praktyki? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje mi się, że wiedza teoretyczna powoduje, że popełniam inne błędy niż ci, którzy jej nie mają, ale nie robi błędów tylko ten, co nic nie robi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zakładając, że nie zdołasz zrealizować wszystkich scenariuszy „z szuflady”, na których historiach, które czekają na swoich rysowników, zależy ci najbardziej?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zależy mi tak samo na wszystkich.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f6-AsHdgI/AAAAAAAAAGE/Uz05wBFivbU/s1600/xstrony41+x.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f6-AsHdgI/AAAAAAAAAGE/Uz05wBFivbU/s400/xstrony41+x.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5474119815335998978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Większość twoich komiksów kręci się wokół przemocy i/lub seksu. To jakaś fiksacja? Fetysz? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnoszę wrażenie, że cokolwiek bym odpowiedział na to pytanie, to i tak moja odpowiedź zostanie źle zrozumiana. Bardzo możliwe, że mam jakąś fiksację na punkcie seksu, ale wolę to niż zakłamanie.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f7psqKboI/AAAAAAAAAGk/HH8qdG6bgfY/s1600/xstrange+places+Maciej+Pałka+11.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f7psqKboI/AAAAAAAAAGk/HH8qdG6bgfY/s400/xstrange+places+Maciej+Pałka+11.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5474120565873340034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;p align="center"&gt;"Strange places", rys. Maciej Pałka&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czy erotyczne komiksy „Obywatel w palącej potrzebie” i „Obywatele w miłosnych uściskach” wywołały jakiś odzew czytelników? Oburzonych rodziców zniesmaczonych lekturami swoich pociech? Kogokolwiek? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komiks miał na okładce napis, ze jest tylko dla dorosłych, co jest powszechnie zrozumiałym sygnałem dla dzieci, że mają ukrywać przed rodzicami fakt, że go czytają. W wypadku „Obywateli” ten sygnał musiał być wyjątkowo dobrze odebrany, bo z żadnym oburzonym rodzicem się nie zetknąłem. Czytałem natomiast sporo głosów oburzonych internautów i jednego krytyka, który narzekał, że komiks nie jest narysowany „podniecającą kreską”. Czytałem też pracę magisterską Jakuba Łuki „Erotyzm, pornografia i przemoc we wspólczesnym komiksie polskim”, w której jest całkiem sporo na temat tego, co napisałem i jako teoretyk komiksu, i jako praktyk. To całkiem niezła praca, chociaż autor popełnia tam fatalny błąd twierdząc, że Michał Pawluk jest seryjnym mordercą, którego ściga.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f7qNGRcUI/AAAAAAAAAGs/jl-ocQRtQhM/s1600/xsceny+Maciej+Wódz+11.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 369px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f7qNGRcUI/AAAAAAAAAGs/jl-ocQRtQhM/s400/xsceny+Maciej+Wódz+11.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5474120574581174594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;p align="center"&gt;"Sceny z życia murarza", rys. Maciej Wódz&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Wkrótce ukaże się prequel „Szminki”, komiks „Sceny z życia murarza”. Jaka jest jego geneza? Skąd potrzeba, aby dopowiedzieć historię bohatera, który umiera w „Szmince”? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślałem sobie, że skoro wiele innych osób robi prequele, to i ja mogę, i zrobiłem. Szczerze przyznam, że napisałem ten scenariusz, bo wkurzyli mnie koledzy z K/Zetu, z którymi dyskutowałem na forum „wraka” o „Szmince”. Oni uważali, że umieszczenie w tamtym komiksie kadru, który był parafrazą „Krzyku” Muncha to banał i pójście na łatwiznę. Wymyśliłem więc historię, w której roi się od aluzji plastycznych i literackich i wysłałem do nich z prośbą o ocenę. Nikt z nich mi wtedy nie odpowiedział. Ale historia została. I w końcu doczekała się realizacji.&lt;br /&gt;Na ostatnią część pytania mógłbym odpowiedzieć, że żal mi było dobrze wymyślonej postaci, która przedwcześnie opuściła scenę i nie byłaby to zupełna nieprawda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;W "Ziarnku Prawdy" pojawia się zamek w Chocimiu. Czy to był celowy zabieg, czy tylko inwencja Huberta Ronka? Jeśli był to celowy zabieg, to dlaczego akurat ten zamek?&lt;/strong&gt; (autor: Gilo)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W scenariuszu nie ma zamku w Chocimiu. &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;em&gt;Dziękujemy Jerzemu za udział w Wywiadówce. W następnym odcinku: &lt;strong&gt;Karol Konwerski&lt;/strong&gt;. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-6561267073126664335?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/6561267073126664335/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=6561267073126664335&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/6561267073126664335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/6561267073126664335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/05/jerzy-szyak-podrzedna-rola-scenarzysty.html' title='Jerzy Szyłak - podrzędna rola scenarzysty'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S_f6_WHh1qI/AAAAAAAAAGc/NDcN90EmgAg/s72-c/xstrony32+x.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-4104701581942440395</id><published>2010-05-09T02:23:00.000-07:00</published><updated>2010-05-09T23:23:31.922-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jerzy szyłak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Jerzy Szyłak - jazda obowiązkowa</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Jerzy Szyłak (rocznik ’60) jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Gdańskiego, filmoznawcą, teoretykiem literatury i scenarzystą komiksowym. Kolejne prace naukowe Jerzego Szyłaka – magisterska, doktorska i habilitacyjna – dotyczyły komiksu. Na jego temat napisał liczne artykuły i książki, w tym „Komiks: świat przerysowany” i „Zgwałcone oczy. Komiksowe obrazy przemocy seksualnej”. Najważniejsze albumy, które powstały do jego scenariuszy, to seria o przygodach prywatnego detektywa Benedykta Dampca – w tym „Benek Dampc i trup sąsiada” (rys. Robert Służały) i „Strange places” (rys. Maciej Pałka), erotyczny cykl „Obywatel w palącej potrzebie” i „Obywatele w miłosnych uściskach” (rys. Jacek Michalski), dwuczęściowa wariacja na temat przygód Alicji (Lewisa Carrolla) - &lt;/em&gt;&lt;em&gt;„&lt;/em&gt;&lt;em&gt;Alicja&lt;/em&gt;&lt;em&gt;”&lt;/em&gt;&lt;em&gt; (rys. Mateusz Skutnik) i &lt;/em&gt;&lt;em&gt;„&lt;/em&gt;&lt;em&gt;Alicja po drugiej stronie lustra&lt;/em&gt;&lt;em&gt;”&lt;/em&gt;&lt;em&gt; (rys. Jarosław Gach) oraz kryminalna „Szminka” (rys. Joanna Karpowicz). Jeszcze kilka lat temu można było mówić o swoistej szyłakomanii – większość polskich albumów komiksowych ukazywała się wówczas ze scenariuszami Jerzego Szyłaka. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;W ramach ilustracji wywiadu – dzięki pomocy &lt;a href="http://j-karpowicz.blogspot.com/"&gt;Joanny Karpowicz&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://maciejpalka.blogspot.com/"&gt;Macieja Pałki&lt;/a&gt; – możecie zobaczyć plansze ze „Szminki” i jej prequela, komiksu &lt;a href="http://maciejpalka.blogspot.com/search/label/sceny%20z%20życia%20murarza"&gt;„Sceny z życia murarza”&lt;/a&gt;, którego powstawanie koordynuje Maciej.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JERZY SZYŁAK: Moja przygoda z komiksem zaczęła się chyba od „Kajtka i Koka” w „Wieczorze Wybrzeża”. Potem odkryłem „Tytusa, Romka i A’Tomka”, no i Kapitana Żbika - tę serię czytałem od pierwszego odcinka. Kiedy byłem w liceum zaczął ukazywać się „Relax”. Krótko mówiąc, dorastałem w czasach, kiedy komiksów był dostatek, a wszystkie „kamienie milowe” polskiego komiksu miały swoje premiery. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Scenariusze początkowo pisałem tylko dla siebie. A nawet ich nie pisałem, tylko siadałem do rysowania komiksów i wymyślałem historyjkę, którą chciałem narysować. A rysowałem albo proste żarty rysunkowe, albo dość dziwne historyjki w rodzaju „Małego masturbatora”. Pisanie dla innych zacząłem od adaptacji literatury – takie było zapotrzebowanie ze strony wydawców: zrobiłem adaptację „Odysei”, która została narysowana, ale nie doczekała się publikacji, przerobiłem na komiks „Alicję w Krainie czarów” – narysował ją Sławek Jezierski. Potem adaptowałem „Quo Vadis”, które miał rysować (nieżyjący już) Marek Górnisiewicz, ale wydawca, który mi to zlecił pochwalił się tym projektem Włochom, ci zaś stwierdzili, ze chętnie kupią gotowy komiks, co spowodowało, że grafik z wydawnictwa postanowił sam go narysować. Efekt był taki, że komiks nigdy nie powstał, ale honorarium za scenariusz dostałem.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Na pisanie własnych rzeczy namówili mnie rysownicy, którzy chcieli, żebym zrobił im scenariusz pasujący do tego, co robią. Mniej więcej w tym samym czasie zaczęła się moja przygoda z „Fanem”, dla którego napisałem scenariusze godzące to, czego oczekiwali rysownicy (Sławek Jezierski, Sławek Wróblewski) z oczekiwaniami wydawcy. Nie zawsze mi się to udawało, ale w sumie napisałem wtedy sporo – bardzo tradycyjnych – historyjek, z których część bezpowrotnie zaginęła.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Na ostatnią część pytania chyba już odpowiedziałem: pisałem dla rysowników. Gdyby o scenariusz poprosił mnie jakiś filmowiec, pewnie też bym go napisał, ale tak się nie stało.&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aE-SjhzYI/AAAAAAAAAFs/AXMqfR_r3TM/s1600/xstrony4+x.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 267px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469205003155656066" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aE-SjhzYI/AAAAAAAAAFs/AXMqfR_r3TM/s400/xstrony4+x.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;"Szminka", rys. Joanna Karpowicz&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Literaturą zajmuję się zawodowo w związku z czym nie mam pisarskich wzorów, mam za to bibliotekę tekstów, które przeczytałem, bo lubię i takich, które przeczytać musiałem, bo omawiam je na zajęciach. Obsesyjnie wracam do „Alicji w Krainie Czarów”, więc pewnie Lewis Carroll jest moim wzorem, a z komiksiarzy to pokolenie „Heavy Metalu” – Moebius, Corben, Druillet. No i „Thorgal”.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aE-y_MCPI/AAAAAAAAAF0/2HCMe-XVabA/s1600/xstrony5+x.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 267px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469205011861604594" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aE-y_MCPI/AAAAAAAAAF0/2HCMe-XVabA/s400/xstrony5+x.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście nikt tego nie robi, ale podejrzewam, że za każdym razem udzielałbym innej odpowiedzi. Czasem jednak (w ciągu dnia) znajomi, którzy nie zajmują się komiksem, zadają podobne pytanie, ale im także udzielam różnych odpowiedzi w zależności od tego, czy należą do czytających, czy oglądających i od tego, jaki jest ich stosunek do nowych tendencji w malarstwie. Tym, którzy się snobują na znawców sztuki współczesnej pokazuję wtedy „Arkham Asylum” McKeana, „Fires” Mattottiego i „M” Mutha. Koleżance, która jest historykiem sztuki pokazałem „Flet Zaczarowany” Amano i to był strzał w dziesiątkę. Januszowi Chriście natomiast pokazałem kiedyś Willa Eisnera, bo czułem, że on na pewno doceni jakość tej komiksowej roboty i rzeczywiście docenił (ba, był zachwycony). „Tradycjonalistom” pokazuję Manarę i – ostatnio – „Przybysza” Shauna Tana. A prawdziwym przyjaciołom – Loustala i Skutnika.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza była chyba adaptacja „Odysei”. Zrobiłem z dzieła Homera opowieść bez bogów. Nie wiem, jak mi się to udało, ale to nie był zły scenariusz.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie, przepraszam. Pierwsza była „Fantazja na fujarkę” – przerobiłem na komiks moje krótkie opowiadanie (jedyne, opublikowane w „Fantastyce”). Narysował to Marek Górnisiewicz. Opublikowały „Wiadomości Elbląskie”. Nie był to wybitny komiks, ale dobrze się bawiliśmy przy jego realizacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aC8h9zXrI/AAAAAAAAAFM/rsBBThFckng/s1600/xstrony6+x.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 267px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469202773909397170" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aC8h9zXrI/AAAAAAAAAFM/rsBBThFckng/s400/xstrony6+x.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze scenariusze pisałeś intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową wiedzę?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, że intuicyjnie. A właściwie – kierowałem się intuicją i setkami przeczytanych wcześniej komiksów.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś z reguły zaczynałem od rysowania projektu planszy – robiłem taki bazgroł, w którym tylko ja potrafiłem się rozeznać. Chodziło o to, żeby zobaczyć, jak będzie wyglądał układ kadrów na stronie i dobrze zaplanować wielkość i kolejność dymków. Bardzo długo tak pracowałem i mam jeszcze niektóre z zeszytów, w których robiłem te bazgroły – chociaż dziś już nie wiem, co przedstawiają i do czego miały służyć.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aE_c2lkrI/AAAAAAAAAF8/8OQAb8YPtc4/s1600/xstrony7+x.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 267px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469205023099818674" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aE_c2lkrI/AAAAAAAAAF8/8OQAb8YPtc4/s400/xstrony7+x.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejrzewam, że tak, ale nigdy się nad tym nie zastanawiałem.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Planuję podział na strony i na kadry. Podaję, jakie teksty mają się znaleźć w dymkach i w komentarzach. No i piszę, co robią postacie na obrazku (o ile coś robią) oraz z jakiego punktu widzenia to pokazać, chyba, że nie ma to znaczenia dla ciągłości opowiadanej historii. Raczej się nie rozpisuję na temat szczegółów wyglądu postaci i scenerii, bo uważam, że rysownik ma w tej kwestii lepsze wyczucie.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aDyuaGUrI/AAAAAAAAAFk/PU1D93qbTJk/s1600/xsceny+Maciej+Pałka+11.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 278px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469203704962241202" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aDyuaGUrI/AAAAAAAAAFk/PU1D93qbTJk/s400/xsceny+Maciej+Pałka+11.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;"Sceny z życia murarza", rys. Maciej Pałka&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą kolejną stroną bez całościowego planu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zaczynam pisać, najczęściej nie wiem, jak się skończy cała historia. I czasem zdarza się, że opowieść układa się sama, a czasem zatrzymuje się w połowie i za cholerę nie chce się rozwinąć. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem - wyjątkowo grają Ci na nerwach?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie rzecz biorąc, jestem tolerancyjny. Nie lubię bohaterów, którzy wracają zza grobu i odcinków, które istnieją tylko po to, by opóźnić rozwój zdarzeń w wątku, który bardzo ładnie się zapowiadał w odcinku poprzednim.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętam.&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aDySM18vI/AAAAAAAAAFc/h67UUZYoFLE/s1600/xsceny+Leszek+Wicherek+11.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 288px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469203697390449394" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aDySM18vI/AAAAAAAAAFc/h67UUZYoFLE/s400/xsceny+Leszek+Wicherek+11.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;"Sceny z życia murarza", rys. Leszek Wicherek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czas leci, a scenariusz się nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odkładam na później i zabieram się za pisanie zupełnie czego innego, albo za inne zajęcia. Czasem dobry pomysł przychodzi do głowy w najmniej oczekiwanym momencie, a czasem przerwa trwa tak długo, że w ogóle zapominam o tym, że pisałem ten scenariusz. Jakiś czas temu Mateusz Skutnik mi przypomniał, że pisałem „Nowe przygody Marii Curie i jej męża Piotra”. Udało mi się znaleźć szesnaście stron, które wtedy napisałem, ale nie znalazłem w sobie chęci, by to kontynuować. Może kiedyś.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Gotowy scenariusz starasz się traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje mi się, że rysownik, który decyduje się narysować komiks na podstawie mojego scenariusza, czułby się zrobiony w konia, gdybym nagle zaczął mu podsuwać poprawki i wprowadzać zmiany. Dlatego nigdy tego nie robię, chyba, że rysownik uważa, że jakieś zmiany powinny nastąpić. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień, kiedy dostałem z „Komiksu Fantastyki” honorarium za „Małego masturbatora”. To były naprawdę duże pieniądze.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie masz plany na przyszłość?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam planów. Mam jedynie spory zapas scenariuszy do rozdania ludziom, którzy chcieliby je narysować.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;em&gt;Jeśli macie jakieś pytania do Jerzego Szyłaka, umieśćcie je w komentarzach.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-4104701581942440395?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/4104701581942440395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=4104701581942440395&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/4104701581942440395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/4104701581942440395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/05/jerzy-szyak-jazda-obowiazkowa.html' title='Jerzy Szyłak - jazda obowiązkowa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S-aE-SjhzYI/AAAAAAAAAFs/AXMqfR_r3TM/s72-c/xstrony4+x.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-382430637940336974</id><published>2010-04-26T12:24:00.000-07:00</published><updated>2010-04-26T13:54:22.332-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dominik szcześniak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Dominik Szcześniak - każdy ma w sobie polaczka</title><content type='html'>&lt;em&gt;W drugiej części wywiadu z Dominikem Szcześniakiem między innymi o Leszku, Ziniolu i popularności. Za ilustrację do tekstu posłużył szort Naginadepa z rysunkami Dominika.&lt;/em&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jesteś frustratem - czyli, innymi słowy, ile jest w Leszku z Lucka? Jak rozwija się projekt improwizowanego komiksu ze zgłaszającymi się rysownikami?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DOMINIK SZCZEŚNIAK: Rozwija się bardzo ok. Wyszła bardzo pozytywna akcja, której się szczerze nie spodziewałem. Kiedy zaczynałem całą hecę, miałem świadomość, że może to być strzał w próżnię, bo pomysł był spontaniczny, hermetyczny i niepewny, ale rysownicy dopisali i dopisują wciąż. Większość z nich jest bardzo zadowolona ze współpracy, bo tworzą do wymyślonego przez siebie tematu, a więc mają okazję do rysowania tego, co ich kręci. A ja jestem jeszcze bardziej zadowolony, bo każda taka współpraca uczy mnie jak pisać scenariusze. I przy okazji skutkuje kolejnymi projektami, bo bardzo ciężko jest mi obojętnie przejść obok prac chociażby Leszka Wicherka czy Łukasza Rudowskiego. Jeszcze coś zrobię wspólnie z tymi – i nie tylko – ludźmi. I to niebawem. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Leszka w Lucku nie ma wcale. Jestem wręcz przeciwieństwem tego pana. Najbardziej zdystansowanym gościem na świecie. Spytaj kogokolwiek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;To w takim razie w czyim imieniu wypowiada sie Leszek? Bo jak dla mnie Leszek jest wieszczem jakiegoś straconego/przegranego pokolenia, które szuka wroga bezsensownie pomstując na wszystko i wszystkich. Na przeciętnego Polaka - zbyt inteligentny, na karykaturę - zbyt celnie trafiający słowotokiem w pewne przywary. A przy tym jako człowiek - zupełnie do dupy. I to nie tak, że usiłuję Ci dogryźć. Szukam dla Leszka szerszego kontekstu... Jak to z tym Leszkiem jest? To taki Miauczyński polskiego komiksu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy ma w sobie takiego polaczka, który wścieka się na wszystko, frustruje się z powodu najmniejszego duperela. I Leszek jest z jednej strony takim everymenem, ale z drugiej – gościem, któremu nie można przypiąć łatki; kimś strasznie zindywidualizowanym. Niezbadane są drogi, którymi podążają jego myśli i którymi, przy okazji, podążam ja. To nie jest tak, że głos pokolenia, czy świadectwo jakichś postaw w jakichś czasach. To po prostu taka rola społeczna, którą nadałem bohaterowi i którą staram się coraz głębiej penetrować. Nigdy nie ukrywałem, że Koterski bardzo na mnie wpłynął. Zresztą nie tylko dla mnie. Zobacz: ci, którzy z filmów o Miauczyńskim wyciągnęli cokolwiek więcej ponad brecht z bluzgów, zaczęli się z tym bohaterem identyfikować.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A może jest tak, że w ogóle Polska składa się tylko z Leszków i tych, którzy Leszkom krew psują, wcinając się w ich areał życiowy? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8-CV2PcI/AAAAAAAAAE0/F3Jr1TPkVPM/s1600/n1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 290px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8-CV2PcI/AAAAAAAAAE0/F3Jr1TPkVPM/s400/n1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464551865594559938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Naginadepa, 10 stron + scenariusz. KOMENTARZ DOMINIKA: "Naginadepa" - strasznie stary staroć (pierwsza plansza na odwrocie sygnowana 10.11.2000), który w czasach licealnych podjazdówek do komiksu zrobiliśmy z Mateuszem Liwińskim. Scenariusz jest wspólny, rysunki moje (mazaje na załączonych kartkach scenariusza - wspólne). Totalna partyzantka i spontan, zrobiona w oparach herbaty i w trakcie jam sessions zespołu Nikogo Na scenie. Jest to rodzaj scenariusza który lubię i praktykuję do tej pory. Najpierw spisywaliśmy pomysły, dialogi, później siadałem i to rysowałem, dzieląc sobie tekst na kadry i wyobrażając - a nie opisując - co na każdym z nich będzie. Zazwyczaj podczas tej partyzantki wyskakiwało kilka innych pomysłów (i tak np. na odwrocie jednej ze stron znalazłem zapisany fragment "Wacianych Kaflików Żyttu"). Plansze, które prezentuję to fragmenty nigdy nie zrealizowanej całości, osobiście narysowane przeze mnie. Teraz posłużyły by zapewne jako fajny storyboard dla profesjonalnego rysownika.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8WQMAFAI/AAAAAAAAAEs/roLszLLlZFI/s1600/n2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 288px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8WQMAFAI/AAAAAAAAAEs/roLszLLlZFI/s400/n2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464551182116590594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;W ciągu dwunastu lat istnienia (z przerwami) Ziniol „przeżył” całą swoją magazynową i zinową konkurencję. Czy czerpiesz z tego jakąś satysfakcję? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niespecjalnie. Po prostu robię swoje, bez wnikania w wykresy i tabelki. Poza tym przecież Komiks Forum jeszcze działa, ukazał się drugi numer „Cyrkielni”, a więc można założyć, że ten zin też wychodzi „z przerwami” od 1998 roku… Takich dinozaurów jest sporo. Poza tym są ziny, które nigdy się nie zarzekały, że ich ostatni numer się ukazał i zawsze mogą jeszcze wyskoczyć zza krzaka.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Satysfakcję czerpię głównie z tego, że poznałem kilku chłopaków, z którymi się kumpluję albo z tego, że uścisnąłem grabę gościom, których komiksy czytałem będąc gówniarzem przekonanym, że takim personom graby nigdy nie uściśnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jakie masz plany wobec Ziniola? Czy zmieni się częstotliwość ukazywania i grubość kolejnych numerów?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmieni. Przez najbliższe cztery numery „Ziniol” będzie dwumiesięcznikiem o objętości niecałych stu stron. Na razie szereg problemów pojawił się w związku z numerem ósmym, którego premiera już kilkukrotnie była przekładana. Ostatecznie numer pojawi się prawdopodobnie na Bałtyckim Festiwalu Komiksu.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8WHMhK2I/AAAAAAAAAEk/altUUILBX1Y/s1600/n3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 318px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8WHMhK2I/AAAAAAAAAEk/altUUILBX1Y/s400/n3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464551179702840162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak wyglądałby Twój wymarzony Ziniol? Ile brakuje do ideału obecnemu magazynowi?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam teraz dość poplątany okres w życiu i „ideał Ziniola” zmienia mi się w zależności od przeróżnych czynników. Ale generalnie zawsze jest to oscylowanie między dwiema opcjami: wysokonakładowego magazynu ze świetnymi komiksami, który zarabia na siebie, twórców biorących w nim udział, ich rodziny i najbliższych znajomych (opcja nierealna) i magazynu, będącego papierowym odzwierciedleniem braterstwa dusz grupy ludzi (opcja realna, ale też nie do końca).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czy bycie redaktorem naczelnym poważnego periodyku wpływa jakoś znacząco na Twoje pisanie? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To bycie redaktorem jest bardzo przydatne w sensie na przykład zapoznawania twórców, czego dowiodła akcja z Leszkiem, w związku z czym wpływa to na moje pisanie pozytywnie i mobilizująco. Poszerza to również moje komiksowe horyzonty w kategorii „komiks polski”. Za czasów kserowanego „Ziniola” znałem wszystkich twórców. Osobiście, czy nie, ale każde nazwisko mogłem Ci wyśpiewać z podaniem całej dyskografii. Teraz mam z tym problem, który poprzez „Ziniola” ulega samorozwiązaniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8VbveV_I/AAAAAAAAAEc/CxJKDlPcWls/s1600/n4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 292px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8VbveV_I/AAAAAAAAAEc/CxJKDlPcWls/s400/n4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464551168038295538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czy należysz do ludzi, którym się nie odmawia, czy raczej do ludzi, którzy ze względu na obowiązki cierpią na chroniczny brak czasu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem jest taki, że ja niewiele proponuję. „Przygodami Leszka” wystawiłem się na sprzedaż. Zaprzedałem swoją duszę scenarzysty. Ci, którzy chcieli, kupili sobie po kawałku.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Brak czasu to inna sprawa. Generalnie każdy ma problem z brakiem czasu, więc nie ma co się użalać nad sobą w tym temacie.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czy w Twojej szufladzie zostały jeszcze jakieś starsze, ostrzejsze komiksy pokroju „10 bolesnych operacji” czy „Czakiego”, które nie doczekały się publikacji? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś tam leży, ale niekoniecznie są to dobre rzeczy. Z takich lżejszych ostrzejszych mam na przykład parodię „Thorgala”, zatytułowaną „Rogal Pierniksson: Zgarbiona Kaznodziejka”. Mieliśmy ten komiks zrobić wspólnie z Andrzejem Śmieciuszewskim, ale Śmieciu zmarł tragicznie. Scenariusz wylądował w szufladzie, a teraz Ojciec Rene zsynchronizował się z tym starym pomysłem i zrealizował go niedawno w wydaniu znacznie ostrzejszym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8Un7yUtI/AAAAAAAAAEU/1bHPDiSHjRQ/s1600/n5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 281px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8Un7yUtI/AAAAAAAAAEU/1bHPDiSHjRQ/s400/n5.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464551154131292882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Piszesz odcin&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;ki„Fotostory”  we&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;dług jakiegoś ogólnego planu? Dlaczego tak niespodziewanie uleczyłeś głównego bohatera z choroby bardzo rzutującej na fabułę komiksu? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest plan w chaosie. „Fotostory” miało być ziniolową telenowelą, ciągnącą się w nieskończoność i póki co nią jest. Ja posiłkuję się jedynie pewnym zarysem fabuły. Wiem o tym komiksie tyle, by wszystkie wydarzenia trzymały się w nim kupy w momencie, gdy czytelnik przewróci ostatnią stronę. Cała reszta to spontan, który sprawia mi wielką frajdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa wyleczenia głównego bohatera powróci. Powiem Ci, że nie będzie tak kolorowo, jak się wszystkim wydaje. Planuję nieco pokomplikować sytuację, żeby nie było tak grzecznie, jak przy kolejnym powrocie zza grobu żony Ridge’a Forrestera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Co zobaczymy w drugim sezonie „Fotostory”? Kiedy możemy się spodziewać finału „Domu Żałoby”?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W „Fotostory” będzie dość duży wnik w małżeństwo Berna i Kaśki, pojawi się też kilka nowych postaci i będzie też dużo gadek o popie serialowym. Tyle mogę zdradzić. Co do „Domu Żałoby” – chciałbym, a w moim „chceniu” kibicuje mi dość intensywnie wydawca – by zeszyt zamykający serię pojawił się jeszcze w tym roku.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8T--eECI/AAAAAAAAAEM/TOW7ifPElck/s1600/n6.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 284px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8T--eECI/AAAAAAAAAEM/TOW7ifPElck/s400/n6.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464551143136694306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czy Dominik nie czuje się niedoceniany? Tyle albumów, prowadzenie zina, regularne wpisy na blogu. Mało się mówi o Lucku i nie umieszcza się go na plakatach jako "gościa". Odpowiedź, że Dominik robi to co lubi i nie patrzy na rozgłos jest niesatysfakcjonująca, jakby co. &lt;/strong&gt;(Autor: k)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umieścić Szcześniaka na plakacie to jak strzelić sobie w łeb. Bo to jest wprowadzanie w błąd odbiorców przede wszystkim: tłumy przychodzą na koncert znanego piosenkarza, a dostają smutne spotkanie z nieznanym scenarzystą. Właśnie dlatego nie ma mnie na plakatach; jestem zbyt ryzykownym gościem. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Niedoceniany się nie czuję. Od dawna nie wydałem żadnego albumu, nie ma więc powodów ku temu, by ktoś pisał recenzje komiksów, których nie zrobiłem i zapraszał na spotkania, na których nie byłoby o czym rozmawiać. Kiedy ukazało się „10 bolesnych operacji” pojawiło się w sieci mnóstwo bardzo łaskoczących recenzji, dzięki którym było mi bardzo miło i jest mi miło do dzisiaj.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A prowadzenie magazynu nie jest chyba czymś, co skutkuje „byciem gościem” na imprezach. Co do bloga – wpisy często są komentowane. Wszystkie, poza recenzjami, bo te po prostu są bezdyskusyjne i każdy o tym zapewne wie.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Dzięki, Dominiku! W następnym odcinku: &lt;strong&gt;Jerzy Szyłak. &lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-382430637940336974?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/382430637940336974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=382430637940336974&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/382430637940336974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/382430637940336974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/04/dominik-szczesniak-kazdy-ma-w-sobie.html' title='Dominik Szcześniak - każdy ma w sobie polaczka'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S9X8-CV2PcI/AAAAAAAAAE0/F3Jr1TPkVPM/s72-c/n1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-5548312822619284047</id><published>2010-04-11T02:15:00.000-07:00</published><updated>2010-04-11T03:42:41.101-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dominik szcześniak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Dominik Szcześniak - jazda obowiązkowa</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;DOMINIK "LUCEK" SZCZEŚNIAK jest jednym z najpłodniejszych polskich scenarzystów komiksowych. Odpowiada m.in. za serię „Dom Żałoby”, komiksy „10 bolesnych operacji” i „Waciane Kafliki Żyttu”. Od września 1998 roku prowadzi „Ziniol” – na początku kserowany fanzin, od 2008 roku profesjonalny „kwartalnik kultury komiksowej”. Współpracował m.in. z Mateuszem Skutnikiem, Maciejem Pałką, Wojciechem Stefańcem i wieloma innymi rysownikami. W sieci udziela się m.in. na &lt;a href="http://ziniol.blogspot.com/"&gt;blogu Ziniola&lt;/a&gt;.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DOMINIK SZCZEŚNIAK: Przygoda zaczęła się na dworcu w Otwocku lub w kiosku pod „siódemką” w Zamościu, nie pamiętam dokładnie. Miałem wtedy kilka lat, na tyle dużo żeby umieć czytać, no i wpadł mi w ręce komiks – „Tytus” (jeśli przygoda zaczęła się w kiosku) lub „Rozprawa z Dajmiechem” (jeśli w grę wchodziła opcja dworca). Zainteresowanie komiksem zaczęło postępować – znali mnie we wszystkich księgarniach w mieście jako gówniarza od pytania „czy są jakieś nowe komiksy?”. I właśnie to zainteresowanie komiksem pchnęło mnie do pisania takich, a nie filmowych czy teatralnych scenariuszy. Scenariusze komiksowe lubię pisać, filmowe – jedynie oglądać, kiedy zostaną już zrealizowane, a za teatrem w ogóle nie przepadam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurt Vonnegut, Marek Koterski, Peter Milligan, Billy Corgan, Mickey Rourke, Zygmunt Staszczyk i niestety David Lynch. Tylko jeden z nich jest scenarzystą komiksowym – Peter Milligan, którego jakiś komiks wpadł mi po prostu w ręce, kiedy byłem w odpowiednim wieku i mnie zauroczył. Abstrahując od samych pomysłów i fabuł, Milligan fenomenalnie i po profesorsku radzi sobie z każdym aspektem scenariusza i robi to w sposób, który jest mi bardzo bliski. Jeśli zaś chodzi o dzieła, to nie jestem w stanie wymienić jednej książki czy filmu. Czytam dużo i zawsze do końca, ale ciężko jest mnie zainteresować i zdarza się, że zapominam. Mam swoją półkę „The best of” i zaczyna mi się powoli wydawać, że tylko to, co się na niej znajduje warto czytać, choćby w nieskończoność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbudzić w nocy mogłaby mnie tylko żona, ale o trzy najlepsze komiksy na pewno by mnie nie zapytała. Generalnie uważam, że są lepsze tematy do dyskusji w środku nocy, ale spróbujmy: Lapinot i marchewki Patagonii, Black Hole, Kobieta Pułapka.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Oczywiście teraz nieco oszukuję, bo ani nie jest noc, ani nie jest tak, że nie mam czasu na zastanowienie. Zobacz, kolejna próba byłaby następująca: Enigma, Den, Kajko i Kokosz.&lt;/p&gt;&lt;p align="justified"&gt;Generalnie świetnych komiksów jest masa. Każdej nocy sprzedałbym Ci inne tytuły.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S8Gbd_c4vXI/AAAAAAAAADE/-akaVe2ND5k/s1600/foto+2-11.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 290px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S8Gbd_c4vXI/AAAAAAAAADE/-akaVe2ND5k/s400/foto+2-11.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458815162900856178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;p align="center"&gt;Fotostory, odcinek 2, strona 11, rys. Rafał Trejnis&lt;/span&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli odrzucić gówniarskie podrygi w stylu „Człowiek-Nóż” oraz scenariusze, które sam później rysowałem, to pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem dla kogoś; rzeczą, którą mogę nazwać scenariuszem, jest chyba „Czaki”. Przy tym komiksie wspólnie z Mateuszem mieliśmy mnóstwo dobrej zabawy, ale kiedy patrzę na niego dziś, zgadzam się z wszelkimi zarzutami krytycznymi dotyczącymi zakończenia. Przegadane, przesadzone, po prostu złe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze scenariusze pisałeś intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową wiedzę?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam, przeprowadzając wywiady, często zadaję tego typu pytanie i odpowiedź zawsze jest jedna: nikt nie uczył się pisania komiksów z podręczników. Mam tak samo. Pisałem, jak mówisz, intuicyjnie, co nieraz było zdradliwe. Na przykład – a propos tego Lyncha, o którym wspominałem wcześniej – miałem taki pomysł przeniesienia jego konceptów w filmie na komiks. Tworzyłem szereg scen, nie mających ze sobą większego związku, poza ewentualnie głównym bohaterem. Skupiałem się w nich na dialogach, „nastroju niedopowiedzenia” i „tajemniczym klimacie”. Chciałem, by czytelnik, zadając sobie pytanie „Ale o co chodzi?”, tak naprawdę nie wymagał odpowiedzi na nie, tylko zadowalał się emocjami, jakie komiks mu daje. Tak było na przykład w przypadku „Domu żałoby”, który powstał w myśl tych prawideł. Doszło do tego, że historia skomplikowała się do tego stopnia, że musiałem wtłoczyć w ruch matematykę, która powiązała by wątki i dałaby obraz całości. I teraz już się w Lyncha nie bawię. Matematyka w komiksie jest ok. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy są to moje własne, czy kogoś innego metody, ale na pewno z nikim ich nie konsultowałem. Krótka piłka: pomysł – spisanie pomysłu w formie konspektu/streszczenia – rozwinięcie go w scenariusz. Etapy te stosuję w przeróżnych konfiguracjach, pozycjach i niekoniecznie po kolei. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza myśl: nie mam. Druga: patrząc na to, co do tej pory napisałem bohaterami swoich komiksów lubię czynić niedojdów, sklerotyków i neurotyków. A motywy, które uskuteczniam to różnego rodzaju choroby. Tak przynajmniej mi wychodzi, kiedy zerknę na to, co napisałem do tej pory. Ale nie przyjmuję tego do wiadomości, oczywiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S8Gmg-md86I/AAAAAAAAADU/p47JClgUYqg/s1600/foto+5-9storyboard.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 288px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S8Gmg-md86I/AAAAAAAAADU/p47JClgUYqg/s400/foto+5-9storyboard.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458827308840121250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S8GmglJiSyI/AAAAAAAAADM/3feXDy_Vlm4/s1600/foto+5-9plansza.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 312px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S8GmglJiSyI/AAAAAAAAADM/3feXDy_Vlm4/s400/foto+5-9plansza.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458827302007884578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;p align="center"&gt;Fotostory, odcinek 5, strona 9, scenariusz ze storyboardem, rys. Rafał Trejnis&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różnie. „Krainę Herzoga”, czy „Dom żałoby” w początkowej fazie pisałem w formie opowiadań, pozostawiając pole manewru rysownikowi; „Czakiego” podobnie, gdzieniegdzie tylko rzucając rysownikowi hasła typu „a teraz 16 kadrów przerwy, na których bohaterowie drapią się po głowach”. Z kolei „Dziesięć bolesnych operacji” rozkadrowałem strona po stronie. Wszystko zawsze zależy od tego, z kim przy danym komiksie współpracuję. Aktualnie jest tak, że po napisaniu scenariusza dzielę go na strony i kadry, które w miarę możliwości opisuję. Ale traktuję to jako sugestie dla rysownika, a nie biblię, której ma się trzymać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą kolejną stroną bez całościowego planu?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpisanych historii w głowie mam mnóstwo. Ale generalnie mam może jeden dzień w miesiącu, kiedy mogę je spisać. I mam też ulotną pamięć, więc niektóre z nich po prostu mi zwiewają. Tak więc odpowiedź na Twoje pytanie jest taka: rozpisuję całą historię dokładnie, strona po stronie, kadr po kadrze w głowie, po czym o wszystkim zapominam, zasiadam do pisania i pozwalam owej historii żyć…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem - wyjątkowo grają Ci na nerwach?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma takich rozwiązań. Nawet najbardziej wyprztykany motyw można w fajny sposób wykorzystać w komiksie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Dziesięć bolesnych operacji” pisałem bardzo długo, wycinając sceny, dodając nowe, a dzisiaj z efektu i tak nie jestem zadowolony.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Natomiast bardzo szybko idzie mi na przykład z „Przygodami Leszka”, czyli spin-offem „Dziesięciu…”. Przy tej serii idea jest taka, żeby wymyślony przez rysownika temat rozwinąć w scenariusz. Piotrek Nowacki i Wojtek Stefaniec byli zaskoczeni szybkością, z jaką otrzymali swoje odcinki tego komiksu. To była kwestia maksymalnie godziny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czas leci, a scenariusz się nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden: praca. Kiedy pracuję 13 godzin dziennie i wracam do domu, jestem w stanie coś fajnego napisać z rozpędu. Kiedy natomiast mam dzień wolny, snuję się po mieszkaniu i szukam wymówek. Wtedy jest to dzień stracony.&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S8GnaFg2JcI/AAAAAAAAADk/Zor1xNpFf0E/s1600/leszek1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 289px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S8GnaFg2JcI/AAAAAAAAADk/Zor1xNpFf0E/s400/leszek1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458828289948132802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S8GnZkv9eOI/AAAAAAAAADc/PqIIFHUR-_c/s1600/leszek2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 291px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S8GnZkv9eOI/AAAAAAAAADc/PqIIFHUR-_c/s400/leszek2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458828281153157346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;p align="center"&gt;Przygody Leszka: Filtr codzienności, rys. Wojciech Stefaniec, reszta komiksu na &lt;a href="http://ziniol.blogspot.com/2010/02/przygody-leszka-04-filtr-codziennosci.html"&gt;blogu Ziniola&lt;/a&gt;. KOMENTARZ DOMINIKA:  Scenariusz do "Przygód Leszka" dla Wojtka Stefańca - powstał na gadu-gadu, szybko; tak szybko, jak szybko pojawiła się idea przygód Leszka, której Stefan był współtwórcą. Jeśli robię scenariusz dla tego człowieka nie muszę się trzymać żadnych schematów, bo Wojtek jest tak naprawdę tak samo dobrym scenarzystą, jak rysownikiem i zawsze dopowie coś od siebie, interpretując moją pisaninę na swój sposób. Tutaj akurat obaj dogadaliśmy się idealnie i wyszła bardzo szczera, konkretna rzecz. Bez kadrowania, bez storyboardów, bez opisówki co, gdzie i kiedy.&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Gotowy scenariusz starasz się traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy rysownik dostaje gotowy scenariusz i kiedy go wspólnie przedyskutujemy i ustalimy konkrety, ja już staram się nie wtrącać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kariera to złe słowo. Ale uważam, że moment ciepłego przyjęcia „Fotostory” był bardzo przyjemny. To fajny komiks jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jakie masz plany na przyszłość?&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napiszę ostatni odcinek „Domu Żałoby”, drugi sezon „Fotostory”, mnóstwo „Przygód Leszka”. Mam również kilka umówionych projektów, obiecanych, za które muszę się wreszcie wziąć. Wszystko będzie gotowe do końca sierpnia. I koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Macie jakieś pytania do Dominika? &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-5548312822619284047?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/5548312822619284047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=5548312822619284047&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/5548312822619284047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/5548312822619284047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/04/dominik-szczesniak-jazda-obowiazkowa.html' title='Dominik Szcześniak - jazda obowiązkowa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S8Gbd_c4vXI/AAAAAAAAADE/-akaVe2ND5k/s72-c/foto+2-11.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-79238490446947022</id><published>2010-03-29T03:03:00.000-07:00</published><updated>2010-03-29T05:47:18.398-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tobiasz piątkowski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Tobiasz Piątkowski - Szatan na okładce</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;W drugiej części wywiadu z Tobiaszem Piątkowskim o komiksach dla dzieci, Hardkorze i rozgrzebanych projektach. Na deser suta porcja skryptów i storyboardów.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Możesz opowiedzieć coś  więcej o specyfice pracy nad komiksami dla dzieci?  &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;TOBIASZ PIĄTKOWSKI: Jak widać ze storyboardów do komiksów Hugo nie ma różnicy w nakładzie pracy. Od pewnego czasu przyzwyczaiłem się do układu planszy "na 3 paski". Wydaje mi się, że takie zagęszczenie akcji jest strawne również dla młodszego odbiorcy. Najistotniejsze jest jasne powiązanie zdarzeń, choć nie wyklucza to inwersji czasowej, czy innych tego typu zabiegów. Ważne, by korzystając z didaskaliów "naprowadzić" czytelnika i nie pozwolić mu się zgubić. Pamiętam, że przy Hugo (łącznie powstało chyba ponad 240 stron komiksu drukowanego w miesięczniku Świat przygód Hugo) szczególną radość sprawiały mi gry słowne i popkulturowe wkręty. Teraz "kiedy sam jestem dziadkiem" i czytam córce na dobranoc bardzo doceniam tych autorów, którzy pamiętają o zapewnieniu rozrywki również "czytaczowi".&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CDpdEpqwI/AAAAAAAAABU/85UyfNbgFdw/s1600/Dzieciecy_2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 154px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CDpdEpqwI/AAAAAAAAABU/85UyfNbgFdw/s320/Dzieciecy_2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454003896947682050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CDhdWpS_I/AAAAAAAAABM/joYEK0PZKyE/s1600/Dzieciecy_1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 226px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CDhdWpS_I/AAAAAAAAABM/joYEK0PZKyE/s320/Dzieciecy_1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454003759584201714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Hugo - scenariusz i storyboard&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czy religijna tematyka stanowiła jakąś trudność w kontekście "Opowieści biblijnych" z Mandragory? Wcześniej stroiłeś sobie żarty z Obcego i Predatora, a tu nagle Jezus…&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;Trudność stanowiły terminy, nie tematyka. W samym rdzeniu pracy Opowieści nie różniły się od innych komiksów, a nawet były łatwiejsze. Po pierwsze wymyślić żart to nie lada problem, po drugie pracując z gotowym tekstem można włożyć więcej inwencji w warstwę narracyjną, w opracowanie ciekawego sposobu podawania zdarzeń. Opowieści miały wielką zaletę w postaci znanego każdemu tekstu-matki. Mogłem spróbować pokazywać to, co wszyscy znają na wylot w sposób nieszablonowy. Odcinek z Szatanem na okładce (Szatan na okładce nigdy nie zawodzi - wie o tym każdy zespół metalowy) stanowi tego dobry przykład - jak ciekawie pokazać kuszenie na pustyni? Jak to zrobić nawiązując do współczesnych symboli i sposobów komunikacji? W sumie żałuję, że projekt nie został  ukończony.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czy są szanse na kontynuacje serii "48 stron" lub "Status 7"?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kontynuacja 48miu robi się już ze 2 lata. W praktyce oznacza to, że mamy narysowane kilka stron, kilka napisane, kilka obgadane, a końca tego wszystkiego nie widać. Obawiam się, że musielibyśmy z Robertem wziąć po 3 miesiące urlopu żeby ruszyć te kwestie na poważnie. A do tego w tle jeszcze drugi tom Pierwszej Brygady...&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CFW1EUZyI/AAAAAAAAAB8/BA1jnxigPDA/s1600/PBxxx.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 154px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CFW1EUZyI/AAAAAAAAAB8/BA1jnxigPDA/s320/PBxxx.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454005775994480418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Pierwsza Brygada - plansza (rys. Janusz Wyrzykowski) i scenariusz/storyboard&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Kreowanie komiksowych odpowiedników celebrytów Wojewódzkiego i Figurskiego w "Najczwartszej RP" było wyzwaniem? Czy któryś z nich sprawdzał, czy aby jego riposty stoją na odpowiednim poziomie?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Znów odwołam się do storyboardu - mam nadzieję, że widać, że całość była solidnie przygotowana. Szczegóły były dopracowane, harmonogramy ścisłe. Co do gwiazd to mogę jedynie powiedzieć, że nie przeszkadzały. Niestety PiS zrobił nam paskudny numer i przegrał wybory, przez co zamiast undergroundowego pamfletu wyszło nam nostalgiczne wzdychanie do trupa. Szkoda - miałem nadzieję w drugim tomie przejechać się po Platformie, tym bardziej, że mamy okazję na własnej skórze spróbować jak to jest żyć w raju.&lt;/p&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CEaNqy-NI/AAAAAAAAABc/z_CGdAimwFM/s1600/STB_ANTYLISTA_1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 233px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CEaNqy-NI/AAAAAAAAABc/z_CGdAimwFM/s320/STB_ANTYLISTA_1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454004734626298066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CEaWoSC5I/AAAAAAAAABk/TuwpJd5Kfj8/s1600/STB_ANTYLISTA_2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 233px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CEaWoSC5I/AAAAAAAAABk/TuwpJd5Kfj8/s320/STB_ANTYLISTA_2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454004737031670674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CEanQxQsI/AAAAAAAAABs/K1_BcFjHpa8/s1600/STB_ANTYLISTA_3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 233px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CEanQxQsI/AAAAAAAAABs/K1_BcFjHpa8/s320/STB_ANTYLISTA_3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454004741496455874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CEa-0B5UI/AAAAAAAAAB0/AOPBRR0AkMk/s1600/STB_ANTYLISTA_4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 233px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CEa-0B5UI/AAAAAAAAAB0/AOPBRR0AkMk/s320/STB_ANTYLISTA_4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454004747818362178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Najczwartsza RP - Antylista Prezerwatora - storyboard&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Na początku dekady powstało dużo komiksów do Twoich scenariuszy, od kilku lat publikujesz coraz rzadziej. Praca wygrała z hobby?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Niestety tak. Kiedy publikowaliśmy pierwsze 2 albumy mieliśmy z Robertem pomysł, by założyć małe studio komiksowe, regularnie publikować serie komiksowe i z tego się utrzymywać. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te porywy ułańskie. Ilość pracy, jaką trzeba włożyć w powstanie albumu wymaga opieki znającego się na rzeczy, konsekwentnego  wydawcy. Wydaje się, zwłaszcza patrząc na półki księgarni, że obecnie nie ma na rynku możliwości budowania tego typu projektu. Pozostają więc pojedyncze strzały, inne media, albo emerytura :)&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Z Twojego bio na Gildii Komiksu można dowiedzieć się, że pracujesz jako conceptual designer. Czyli w gruncie rzeczy co robisz - wymyślasz?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zapraszam na stronę &lt;a href="http://www.elksushi.blogspot.com/"&gt;www.elksushi.blogspot.com&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="http://www.rosenbot.pl/"&gt;www.rosenbot.pl&lt;/a&gt;. Tam można zobaczyć, co robiłem/robię zawodowo. Mam na koncie 2 książki z labiryntami, grę komputerową o żądnych władzy pingwinach, czołówki do Szymona Majewskiego, teledysk Maryli Rodowicz, a i piankę do cappuchino zdarzyło mi sie doklejać. Projektowałem świat marzeń sennych wielkiej Owcy i znerwicowane lampki biurkowe oraz miasta pełne zabieganych cyferek czy wnętrza do potańcówki przy bezalkoholowym szampanie. Postacie, tła, pojazdy, budynki, scenariusze do czołówek programów...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Rysujesz. Myślałeś nad komiksem z własnym scenariuszem i rysunkami?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tak, to wspomniany projekt dziecięcy. Pomimo znaczącej poprawy widzę dużą lukę na rynku historyjek obrazkowych dla dzieci. Pojawiło się kilka ambitnych wydawnictw, ale to kropla w morzu potrzeb. Wystarczy popatrzeć na przepaść między "Where the Wild Thigs are", a stertami przepaskudnych, Andersenopodobnych koszmarków czy Disneyoklonów zalegających na półkach księgarń. Nie musimy być graficznym śmietnikiem, o ile dzieci wcześnie dostaną wartościowe wzory.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Na jakim etapie znajdują się prace nad filmem „Hardkor 44”? Scenariusz jest już pewnie gotowy.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Scenariusz, owszem, przybrał kształt zbliżony do ostatecznego. W związku z tym nasza (czyli Łukasza Orbitowskiego i moja) rola skończona i możemy zająć sie innymi projektami. A że dobrze nam sie pracowało, to i w tle powstała całkiem śmiała koncepcja pożenienia rosyjskiego romansu ze sztuką filmową spod znaku George'a A. Romero. Więcej szczegółów oczywiście nie zdradzę...&lt;/p&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CGQreBPFI/AAAAAAAAACU/IRSLp3OpR2A/s1600/zdrada_odc_1_str1_22.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 159px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CGQreBPFI/AAAAAAAAACU/IRSLp3OpR2A/s320/zdrada_odc_1_str1_22.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454006769850334290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CGQe5NsbI/AAAAAAAAACM/a-1ZrB6BXMc/s1600/ZDRADA_plansza_5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 224px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CGQe5NsbI/AAAAAAAAACM/a-1ZrB6BXMc/s320/ZDRADA_plansza_5.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454006766474736050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CGQH8aD4I/AAAAAAAAACE/rBYa5yhOiyc/s1600/ZDRADA_plannsza_8.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CGQH8aD4I/AAAAAAAAACE/rBYa5yhOiyc/s320/ZDRADA_plannsza_8.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454006760314113922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Zdrada - storyboard i dwie plansze (5 i 8, pogrubione na storyboardzie), rys. Przemysław Truściński&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;That's all folks, dziekujemy Tobiaszowi. W następnym odcinku - &lt;strong&gt;Dominik Szcześniak&lt;/strong&gt;.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-79238490446947022?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/79238490446947022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=79238490446947022&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/79238490446947022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/79238490446947022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/03/tobiasz-piatkowski-szatan-na-okadce.html' title='Tobiasz Piątkowski - Szatan na okładce'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S7CDpdEpqwI/AAAAAAAAABU/85UyfNbgFdw/s72-c/Dzieciecy_2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-5977590241216342826</id><published>2010-03-10T02:46:00.000-08:00</published><updated>2010-03-10T03:12:18.926-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tobiasz piątkowski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Tobiasz Piątkowski - jazda obowiązkowa</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;TOBIASZ PIĄTKOWSKI (rocznik ’79) jest absolwentem Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. To scenarzysta m.in. serii „Status 7”, „48 stron” i „Rezydenta”( z rysunkami Roberta Adlera), albumu „Najczwartsza RP” (z Przemysławem Truścińskim), serii „Pierwsza Brygada” (z Januszem Wyrzykowskim i Krzysztofem Janiczem) oraz komiksów i magazynów dziecięcych. Jego komiksy w Resecie były pierwszą rzeczą, na jaką zwracało się uwagę po zakupie magazynu. &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych?  &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;TOBIASZ PIĄTKOWSKI:&lt;em&gt; &lt;/em&gt;Zaczęło się w szkole średniej - trafiłem do klasy plastycznej, gdzie wśród innych utalentowanych osób znalazł się również Robert Adler - obecnie jeden z najlepszych rysowników komiksowych w Polsce. Komiksami interesowałem się od dzieciństwa, w kioskach pojawiały się coraz ciekawsze wydawnictwa zachodnie, mieliśmy wiele pomysłów do zrealizowania. Komiks najlepiej się do tego nadawał - stosunkowo prostymi środkami można w nim kreować światy rozmachem dorównujące filmowym, operować obrazem, słowem, rytmem i kompozycją plansz. Spróbowaliśmy, potem trafiliśmy do miesięcznika Reset, gdzie pozwolono nam szaleć do woli i na dodatek płacono za efekty. Chwilę później okazało się, że mamy 2 pełnometrażowe albumy...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych.  &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zupełnie nie wiem, co odpowiedzieć. Oprócz religijnej czci dla Mike'a Mignoli i Andreasa mógłbym wymienić setki inspiracji. Właściwie wszystko potrafi zainspirować - od artykułu w Europie, przez fatalny niskobudżetowy film sci-fi w środku nocy, po któryś z dziesiątków blogów o kinie grozy lat 60-tych. Od strony technicznej najwięcej czerpię z kina - nie na darmo storyboardy do filmów mają formę komiksową. Kino uczy operować kadrem, opowiadać sprawnie historię, dozować napięcie, panować nad wątkami itp. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie?  &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Rork Andreasa, Hellboy Mike'a Mignoli, BLAME Tsutomu Nihei.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Niestety, nie pamiętam. Od pewnego momentu ilość stron, które napisałem, zaczęła iść w setki i przysypały one zapewne marne początki.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze scenariusze pisałeś  intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową  wiedzę?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie wspierałem się teorią, szukałem swoich pomysłów na opowiadanie historii. Zasady poznałem, kiedy już wszystkie złe nawyki były zbyt silne, żeby je zwalczyć. Choć uważam się za tradycjonalistę i w scenariuszu zawsze staram się dbać o rzetelność konstrukcji i podania fabuły.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie wiem właściwie jakie są niespecyficzne - ja zaczynam zawsze od podziału na rozkładówki, potem w ramach planszy robię proste storyboardowe szkice kadrów - gdzie kto stoi, gdzie jest kamera, z której strony coś się pojawia. Nie jest to zobowiązujące dla rysowników, ale znacząco pomaga, oraz ułatwia najnudniejszą dla mnie część pracy, czyli opisywanie kadrów. Potem dialogi i gotowe - można wysyłać. W miarę jak się starzeję, zmienia się moje podejście do tekstu w komiksie. Kiedyś uważałem, że powinno go być jak najwięcej, część literacka dominowała nad graficzną. Prawdopodobnie było to związane z jakimś pisarskim niespełnieniem. Teraz zaczynam wręcz unikać dialogów, rezygnuję ze stylizacji języka, oczyszczam formę, badam ile można przekazać samym ujęciem, detalem, scenografią.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Często pracuje na zlecenie, robię rzeczy dla dzieci, na licencji itp. Wtedy się ograniczam, staram się ciekawie opowiedzieć historie w ramach potrzeb klienta. W komiksach autorskich dość często operuję parą bohaterów. Kontrastowe zestawienie postaci jest zawsze atrakcyjne i pomaga określać świat z odmiennych perspektyw. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;O metodzie pracy już pisałem. Mogę jedynie dodać, że zależy ona również od sytuacji. Z Robertem pisaliśmy komiksy razem, od razu na planszy, w rozmowie dopracowując dialogi. Kiedy nie mam bezpośredniego kontaktu z rysownikiem muszę planować precyzyjniej.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą  kolejną stroną bez całościowego planu?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zawsze muszę znać cel opowiadanej historii, puenta określa sposób prowadzenia wątków. Zazwyczaj plan ogólny mam w głowie, kiedy siadam do rozrysowywania plansz.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem - wyjątkowo grają Ci na nerwach?  &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie lubię rzeczy źle opowiedzianych. Jeśli sama historia nie jest błyskotliwa, ale zaprezentowano ją sprawnie mogę wiele wybaczyć. Nie lubię też bezmyślnego okrucieństwa, choć w sumie wysłałem na tamten świat dziesiątki postaci. Niestety, często wpadają mi w ręce komiksy, w których znęcanie się nad bohaterami stanowi temat sam w sobie, nie służy niczemu. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Mój rekord to 22 strony w półtora dnia, ale miałem wcześniej przygotowany storyboard i żona podawała mi napoje regeneracyjne. Nie powiem co to był za komiks. Kłopoty mam wtedy, kiedy storyboard jest gotowy, historia jest poukładana, a ja muszę usiąść i przelać to, co mam w głowie, na zrozumiałe opisy - to dość mechaniczna robota.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czas leci, a scenariusz się  nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Najlepsza metoda to odpuścić i pozwolić, by termin przybliżył się niebezpiecznie - to niezwykle mobilizuje i jakoś wszystko magicznie układa się na miejscu. Kosztem są zazwyczaj niedospanie i nerwowość.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Gotowy scenariusz starasz się  traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie wracam do zamkniętych projektów. Nie wtrącam się przesadnie do realizacji, uznaję, że rysownik ma prawo do interpretacji mojej pracy na swój sposób. Dla mnie najważniejsza jest świadomość, że na poziomie scenariusza zrobiłem wszystko jak najlepiej oraz, że w jakiś sposób jest to oryginalne na tle poprzednich realizacji. Podobno Lars von Trier pozwala producentom robić wszystko ze swoimi filmami, o ile ma gwarancję otrzymania jednej kopii w wersji reżyserskiej. Rozumiem go chyba.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Kariera to duże słowo. Najmilej chyba wspominam pierwszy wyjazd na festiwal do Łodzi, jeszcze w ogólniaku. Oglądaliśmy wtedy wystawę plansz Przemka Truścińskiego - był dla nas gwiazdą. Teraz, po ponad dekadzie, robię z Przemkiem trzeci komiks...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie masz plany na przyszłość?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Drugi tom Pierwszej brygady, mam nadzieję, realizacja projektu Hardkor44 i może wreszcie uda mi się napisać i zilustrować książkę dla dzieci. Córka będzie dobrym recenzentem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Brakujące ilustracje do tekstu pojawią się wkrótce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli macie jakieś pytania do Tobiasza, zadajcie je w komentarzach. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-5977590241216342826?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/5977590241216342826/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=5977590241216342826&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/5977590241216342826'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/5977590241216342826'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/03/tobiasz-piatkowski-jazda-obowiazkowa.html' title='Tobiasz Piątkowski - jazda obowiązkowa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-304611957483952806</id><published>2010-02-28T02:01:00.001-08:00</published><updated>2010-02-28T05:44:02.873-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rafał skarżycki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Rafał Skarżycki - rozwijanie skrzydeł</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;W drugiej części wywiadu z Rafałem Skarżyckim rozmawiamy o filmowym debiucie Jeża Jerzego, Tymku i Mistrzu i książkach.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;W początkach swojej kariery Jeż był zinowym kontrkulturowcem, pokazującym dumnie fucka różnej maści fanatykom i debilom. Teraz albumy z Jeżem wydawane są w stałym cyklu, w twardych okładkach, kolczasty jest maskotką MFKiG i czeka go występ w filmie. Czy Jerzy zaprzedał się Babilonowi? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;RAFAŁ SKARŻYCKI: Bynajmniej. Po prostu rozwinął skrzydła. Seria powstała w połowie lat 90. – nie były to najłaskawsze czasy dla polskich autorów i fanzin był nie tyle wyborem, co koniecznością, jeśli miało się ochotę pokazać swoją twórczość. Stąd debiut Jeża w… szkolnej gazetce „Frytki”. Później była propozycja publikacji w „Kelvinie i Celsjuszu” – podpisaliśmy umowę na siedemnaście odcinków, ale przed ukazaniem się pierwszego magazyn padł. Z gotowym materiałem zaczęliśmy z Tomkiem szukać miejsca dla Jerzego i znaleźliśmy go w „Świerszczyku” i „Ślizgu”. Wersji świerszczykowej nie nazwałbym kontrkulturową (fucki też tam raczej w grę nie wchodziły), więc początki wcale nie były takie alternatywne. Na pewno na charakter serii i to, że ostatecznie postawiliśmy na „dorosłą” wersję jeża, miała wpływ moja i Tomka fascynacja ostrymi, undergroundowymi produkcjami (np. „Zakazany owoc”, „Celynka”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Świat Jeża Jerzego jest tak bogaty, że możesz pisać o nim w nieskończoność. Czy przez głowę przeszła Ci możliwość zakończenia tego cyklu, czy też póki będą czytelnicy, póty Jeż wciąż będzie się pakował w kłopoty?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśl o zakończeniu cyklu przeszła mi przez głowę kilka razy. Pierwszy raz po napisaniu owych siedemnastu scenariuszy dla „Kelvina i Celsjusza”. Od tamtej pory okresowo powraca. Podejrzewam, że za którymś razem pozostanie – to będzie oznaczało koniec serii, niezależnie od jej popularności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czy sukces przygód Jerzego, którego powołaliście z Tomkiem Leśniakiem do życia w liceum, wpłynął na taki, a nie inny tok Twojej zawodowej kariery? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno tak – bez jeża nie byłoby „Tymka i Mistrza” i wielu innych komiksów naszego autorstwa. Z pewnością, gdyby nie Jerzy, to w ogóle nie zajmowałbym się pisaniem scenariuszy komiksowych – wcześniej pisanie kojarzyło mi się wyłącznie z literaturą (pisałem opowiadania i inne teksty, głównie do szuflady, ale nie scenariusze).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ostatni występ Tymka i Mistrza miał miejsce w Komiksowym Becikowym. Masz jakieś plany odnośnie tej serii, czy odstawiłeś ją na boczny tor? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Tymek i Mistrz” liczy obecnie ponad 200 epizodów, co daje ponad 400 plansz komiksu. W całości dysponujemy prawami autorskimi do tego materiału, w związku z czym gdyby tylko znalazł się wydawca zainteresowany tym tytułem, to mamy gotowy materiał na kilka najbliższych lat. Z tego powodu nie widzę sensu pisaniu kolejnych scenariuszy „Tymka”. Na pewno, z różnych powodów, nie robimy z Tomkiem wszystkiego, co w naszej mocy, żeby wznowić publikację tej serii – można więc powiedzieć, że „Tymek i Mistrz” nie jest obecnie na naszej liście twórczych priorytetów. Nie jest też powiedziane, że tak pozostanie na zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czy możesz jakoś porównać doświadczenia z pisania książki i pisania komiksu? Co sprawia Ci większą frajdę?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisanie nie często jest frajdą. Zazwyczaj to zajęcie frustrujące (zwykle z tego powodu, że pomysł wydaje się dużo lepszy, niż jego realizacja – to dlatego nie napisane książki i nie narysowane komiksy są najlepsze).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisząc scenariusz trzeba pamiętać, że słowa są tylko wskazówką, szkicem, punktem wyjścia do pracy rysownika, bądź ekipy filmowej. Scenariusz to tekst techniczny, instruktażowy – coś na kształt przepisu w książce kucharskiej – scenarzysta sugeruje proporcje, przyprawy, sposób przyrządzenia i obiecuje pewien rodzaj wrażeń smakowych. W przypadku prozy słowa są wszystkim – powieściopisarz nie ma innego sposobu oddziaływania na czytelnika. W dodatku jest całkowicie odpowiedzialny za to, czy wyjdzie mu zakalec, czy smakowite ciasto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, jak inni, ale ja lubię pisać zarówno scenariusze, jak i prozę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S4pAztChv5I/AAAAAAAAABE/QtIQh6huLWo/s1600-h/jez-fragment.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 254px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S4pAztChv5I/AAAAAAAAABE/QtIQh6huLWo/s320/jez-fragment.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5443234356638367634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak wygląda Twój udział w pracach nad filmem o Jerzym? Napisałeś scenariusz, a potem zostawiłeś wszystko ekipie, czy wciąż nadzorujesz produkcję? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napisany scenariusz to początek pracy nad filmem. W przypadku animacji scenariusz jest niezwykle istotny – w naszych warunkach produkcyjnych nie możemy liczyć na to, że w razie potrzeby zrobimy szybko parę „dokrętek” (animacja dodatkowej sceny to kilka tygodni pracy). Dlatego zanim animatorzy przystąpili do pracy, wspólnie z reżyserami filmu bardzo dokładnie analizowaliśmy scenariusz i przekładaliśmy go najpierw na storyboard, a potem animatik – na tym etapie podejmowaliśmy wspólnie wiele decyzji, które trudno podzielić ze względu na role typu: scenarzysta, reżyser. Po prostu działaliśmy w zespole zastanawiając się, jak najlepiej przełożyć mój tekst na film. Kiedy wszystko mieliśmy ustalone, rozpoczęła się właściwa faza produkcji filmu, która wciąż trwa. Na początek aktorzy nagrali swoje kwestie, a potem animatorzy przystąpili do pracy. Na tym etapie to reżyserzy podejmują decyzje – miłe z ich strony jest to, że przy ważnych zmianach pytają mnie o zdanie i wspólnie ustalamy, co robić (w praktyce filmowej scenarzyści raczej nie mogą liczyć na taki luksus). Od czasu do czasu oglądam kolejne partie filmu i dzielę się swoimi wrażeniami. Poza tym jestem w stałym kontakcie z Tomkiem i temat filmu często pojawia się w naszych rozmowach. Oprócz tego jestem w kontakcie z producentem filmu – ostatnio coraz częściej rozmawiamy o promocji i dystrybucji „Jeża Jerzego”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Prócz książki masz na koncie również scenariusze filmowe. Czy to właśnie na działalności literacko-filmowej zamierzasz się teraz skupić?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno film i literatura stanowią dla mnie większe wyzwanie – albumów komiksowych wydałem około dwudziestu, publikacji w prasie nie jestem w stanie podliczyć. W tej chwili kończę prace nad swoją drugą powieścią. Po głowie chodzą mi pomysły na scenariusze filmowe. Chciałbym też namówić Tomka na zrobienie premierowego komiksu z Jeżem na październik, ale to będzie bardzo trudne. Prawdę mówiąc, interesuje mnie opowiadanie ciekawych historii – nie jest dla mnie najważniejsze, czy formie filmu, komiksu, czy książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jeżeli miałbyś z kimś stworzyć komiks, obojętnie czy byłby to scenarzysta czy rysownik, kto by to był?&lt;/strong&gt; (autor: Kubidło)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sporo nazwisk przychodzi mi do głowy. Lista marzeń mogłaby wyglądać np. tak: Jakub Rebelka, Ernesto Gonzales, Przemek Truściński, Śledziu, KRL,  Piotrek Kowalski, Tomek Piorunowski, Krzysiek Ostrowski, Tadeusz Baranowski, bracia Minkiewicze, Tomek Niewiadomski, Neil Gaiman, Dave McKean, Mike Mignola, Robert Crumb, Joan Sfar, Milo Manara…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Skąd pomysł na Jeża?&lt;/strong&gt; (autor: Kubidło)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze studni nieświadomości. Jak wszystkie pomysły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Czy wiadomo ile lat ma Jerzy? I czy jeże lata przeliczają się jakoś na ludzkie? &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeż urodził się w 1993 roku – w przyszłym roku osiągnie więc pełnoletniość. Jak na jeża jest prawdziwym matuzalemem – jeże żyją 8, 10 lat…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziękujemy Rafałowi Skarżyckiemu! W następnym odcinku - &lt;strong&gt;Tobiasz Piątkowski&lt;/strong&gt;!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-304611957483952806?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/304611957483952806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=304611957483952806&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/304611957483952806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/304611957483952806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/02/rafa-skarzycki-rozwijanie-skrzyde.html' title='Rafał Skarżycki - rozwijanie skrzydeł'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S4pAztChv5I/AAAAAAAAABE/QtIQh6huLWo/s72-c/jez-fragment.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-7803553386576821703</id><published>2010-02-07T13:24:00.000-08:00</published><updated>2010-02-07T13:38:12.926-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rafał skarżycki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Rafał Skarżycki - jazda obowiązkowa</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;RAFAŁ SKARŻYCKI na swoim &lt;a href="http://skarzycki.blogspot.com/"&gt;blogu&lt;/a&gt; pisze o sobie tak: "filozof, scenarzysta, pisarz. Współtwórca publikowanych w kraju i za granicą serii komiksowych "Jeż Jerzy", "Tymek &amp;amp; Mistrz". Laureat Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu komiksu w Łodzi. Autor scenariusza pełnometrażowego filmu kinowego "Jeż Jerzy", a także scenariusza komedii "Złe nowiny", wyróżnionego przez jury pod przewodnictwem Petra Zelenki na Międzynarodowym Festiwalu Scenarzystów Interscenario 2008. Należy do Koła Scenarzystów Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Publikował opowiadania w pismach literackich ("Fraza", "Quriozum"), oraz teksty w magazynach dziecięcych ("Świerszczyk", "Miś"). Omówienie jego twórczości znalazło się w słowniku młodej polskiej kultury pod redakcją Piotra Mareckiego "Tekstylia Bis" (Kraków 2006). Przez wiele lat trenował Aikido. Żona, dwie córki, zwierzę (chyba pies). Lubi kawę. Uzależniony od czytania. Pisze nocą." Pozostaje mi chyba tylko dodać, że niedawno ukazała się jego debiutancka powieść "Teleznowela".&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;RAFAŁ SKARŻYCKI: Przypuszczalnie tak jak większość, zetknąłem się z komiksem jako dziecko. Czytanie komiksów było dla mnie tak samo naturalne, jak czytanie książek. Dość wcześnie poczułem też potrzebę tworzenia historii podobnych do tych, które czytałem – tyle, że na polu komiksowym natknąłem się na poważną przeszkodę: nie umiem rysować…. Tę przeszkodę udało mi się pokonać dopiero w liceum – tam spotkałem Tomka Leśniaka, który potrafił rysować, ale miał problem z wymyślaniem historii. W naturalny sposób połączyliśmy siły i tak zaczęła się moja przygoda z pisaniem scenariuszy komiksowych (przy czym nie zrezygnowałem z innej aktywności pisarskiej).&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Za długo by wymieniać – tym bardziej, że z większości wpływów zapewne nie zdaję sobie nawet sprawy. Jeżeli chodzi o komiks, to na pewno dużo zawdzięczam Tadeuszowi Baranowskiemu, Papciowi Chmielowi i Januszowi Chriście.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie budzę się w nocy.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S28yGkmWs3I/AAAAAAAAAA0/imBbHD1t5HQ/s1600-h/przyjaciele.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 220px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S28yGkmWs3I/AAAAAAAAAA0/imBbHD1t5HQ/s320/przyjaciele.gif" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435618363744629618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Pamiętam pierwszy scenariusz, który napisałem (a dokładniej: narysowałem) dla Tomka. Był o walce Jeża Jerzego ze smokiem. Z perspektywy czasu nie podoba się ani trochę.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze scenariusze pisałeś intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową wiedzę?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Pierwsze scenariusze rysowałem. To był absolutny żywioł. Nawet nie wpadło mi do głowy, żeby szukać jakichś teoretycznych ram (z tego co wiem, nie ma żadnych podręczników pisania scenariuszy komiksowych). Po prostu rysowałem komiks tak, jak umiałem, a Tomek to potem przerysowywał. Ponieważ było to dla mnie strasznie męczące, w pewnym momencie zamiast rysować zacząłem wyłącznie pisać. Forma narzuciła się sama – wynikała po prostu z potrzeb moich i rysownika.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie potrafię wyróżnić jednego modelu pracy. W zależności od projektu, nastroju, oporu tekstu i tym podobnych, stosuję różne podejścia. Mam silne przekonanie, że metoda jest czymś skrajnie indywidualnym i nie ma większego znaczenia – i tak rozliczani jesteśmy za efekt końcowy, a nie za to, że pisząc np. stoimy na głowie (jeśli to komuś pomaga pisać dobre scenariusze, niech sobie stoi). W najbardziej ogólny sposób mogę wskazać trzy fazy pracy obecne niezależnie od innych metod. Pierwsza to tworzenie. Druga to czytanie, tego co się napisało. Trzecia poprawianie – czyli znowu tworzenie. Szczególnie mocno trzeba się zaprzyjaźnić z fazą numer dwa i trzy.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;To pytanie do teoretyka.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Najczęściej rozpisuję historię na kadry – oczywiście, ze świadomością, że ostateczna decyzja co do kadrowania należy do rysownika. Dzięki temu łatwiej zapanować nad objętością, wyobrażeniem sobie gotowej strony.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą kolejną stroną bez całościowego planu?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Trudno o regułę. Można powiedzieć, że moją regułą w tej sprawie jest brak reguły. Po prostu podążam za tym, co mi w danym momencie dyktuje intuicja.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem - wyjątkowo grają Ci na nerwach?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Wszystko zależy od tego, jak dane rozwiązanie zostało zastosowane w konkretnej historii. Nawet najbardziej banalny, zgrany chwyt może okazać się świeży i atrakcyjny.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Nie traktuję pisania w kategoriach sportowych – najszybciej,  najdłużej pisany tekst. Podobnie jak ostatecznie nie ma znaczenia, czy podczas pisania stało się na głowie, tak samo nie ma znaczenia ile czasu zajęła praca nad tekstem. Raz będzie to krócej, raz dłużej. Na pewno, jeżeli ktoś wiąże ze swoim pisaniem jakieś plany finansowe, rozeznanie ile czasu potrzeba mu średnio na napisanie scenariusza, pozwala uniknąć wielu rozczarowań i frustracji. Niezależnie od tego, największym koszmarem każdego autora jest wizja, że kiedyś usiądzie do pisania, a kartka pozostanie pusta.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S28ygDjBiEI/AAAAAAAAAA8/py9HKwbUUug/s1600-h/opowiesci.gif"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 241px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S28ygDjBiEI/AAAAAAAAAA8/py9HKwbUUug/s320/opowiesci.gif" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435618801548888130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czas leci, a scenariusz się nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Spacer, kino, film, książka, komiks, rozmowa, kawiarnia, seks, alkohol, spotkanie ze znajomymi, kłótnia, bójka, pisanie brzydkich wyrazów, szachy, internet – zalecane jest eksperymentowanie z kolejnością. W ostateczności pytam o zdanie swojego psa – on ma zawsze jakiś pomysł. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Gotowy scenariusz starasz się traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Zawsze można coś poprawić – sztuką jest rozpoznać moment, w którym kolejne poprawki niewiele wnoszą. Mam wrażenie, że umiem ten moment rozpoznać – pomocą służą tu rysownicy, wydawcy. W praktyce zmiany w scenariuszu kończą się po oddaniu komiksu do druku. Potem można sobie ewentualnie zaplanować poprawki do kolejnego wydania (tak było w przypadku "Jeża Jerzego. Egzorcysty" – wersja opublikowana w Ślizgu różni się znacznie od tej, która wyszła potem w wydaniu albumowym).&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Jestem zbyt młodym twórcą, żebym mógł wspominać okresy w karierze. Cieszę się tym, co mam w tej chwili – prawie w tym samym momencie ukazał się nowy album Jeża Jerzego i moja debiutancka powieść "Teleznowela", do tego film "Jeż Jerzy" do mojego scenariusza wchodzi w końcową fazę produkcji.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie masz plany na przyszłość?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Ambitne.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Tyle jazdy obowiązkowej. Następnym razem będzie luźniej. Jeśli macie jakieś pytania do Rafała, zadajcie je w komentarzach.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-7803553386576821703?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/7803553386576821703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=7803553386576821703&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/7803553386576821703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/7803553386576821703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/02/rafa-skarzycki-jazda-obowiazkowa.html' title='Rafał Skarżycki - jazda obowiązkowa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S28yGkmWs3I/AAAAAAAAAA0/imBbHD1t5HQ/s72-c/przyjaciele.gif' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-8054707027185170710</id><published>2010-01-26T04:45:00.000-08:00</published><updated>2010-01-26T06:12:47.450-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzegorz janusz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Grzegorz Janusz - życie bez dymka</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;W drugiej, nieco luźniejszej części wywiadu z Grzegorzem Januszem rozmawiamy o kolejnych odcinkach przygód Ottona i Watsona, konkursach i paleniu papierosów.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Zebrałeś chyba wszystkie poważniejsze nagrody, które mają do zaoferowania polskie festiwale i konkursy komiksowe. Co dalej? Zamierzasz spocząć na laurach i pozwolić wyżyć się mniej utytułowanym, samemu zajmując się pisaniem albumów, czy jeszcze na to nie pora?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;GRZEGORZ JANUSZ: Konkursy wciąż mnie bardzo ekscytują. Są pretekstem do napisania nowych historyjek i sprawiają, że zajmuję się tematami, o jakich sam z siebie nigdy bym nawet nie pomyślał. Poza tym bardzo lubię krótką formę, więc o rezygnacji z konkursów nie mam mowy. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;W miarę upływu lat spędzonych na wymyślaniu fabuł, kolejne teksty pisze Ci się coraz łatwiej, czy coraz trudniej?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;- Trudno powiedzieć. Pomysłów mam jakby trochę mniej niż kiedyś, ale są one raczej lepsze niż te stare i łatwiej zamienia mi się je na gotowe scenariusze.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Był czas, kiedy nie byłeś tak znany w komiksowym środowisku jak teraz, chociaż ukazywało się sporo komiksów do Twoich scenariuszy. Co było przełomowym momentem w Twojej karierze, czyżby zwycięstwo „Esencji” w konkursie francuskiego wydawnictwa Glénat i telewizji arte? Czy w ogóle uznajesz jakieś wydarzenie za przełomowe?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;- Tamten konkurs (2004 r.) był oczywiście bardzo ważny, ale za przełom uznałbym raczej antologię „44” z 2007 roku. Wcześniej nie przypuszczałem nawet, że mógłbym napisać coś o Powstaniu Warszawskim, a do antologii ni z tego, ni z owego dałem cztery historie i nagle dotarło do mnie, że moje poprzednie teksty były dosyć ograniczone, skupione na kilku raczej oklepanych tematach. Horyzonty i zainteresowania znacznie mi się wtedy poszerzyły.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Parafrazując popularne pytanie: czy z pisania scenariuszy komiksowych da się wyżyć?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;- Z samych scenariuszy komiksów to nie, ale w ogóle z pisania to prawie, prawie... Gdyby nie te siarczyste mrozy i nieplanowane wydatki z tym związane, nie byłoby najgorzej.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S17lXv1AM6I/AAAAAAAAAAs/MWo14Es0cR0/s1600-h/strona_zakazana.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 245px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S17lXv1AM6I/AAAAAAAAAAs/MWo14Es0cR0/s320/strona_zakazana.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431030396793926562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czy Grzegorz Janusz uległ aktualnej modzie na seriale telewizyjne? Idąc dalej – czy masz w planach serial komiksowy? Chętnie poczytałbym (na przykład) zeszytowe przygody Ottona i Watsona w cyklu kwartalnym…&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;- Bardzo chętnie zająłbym się czymś cyklicznym, zmusiłoby mnie to do regularności, z którą mam wielki problem. Dawno temu były plany, żeby trzecia część „Ottona &amp;amp; Watsona” poszła w odcinkach w „Nowej Fantastyce”, ale na planach się skończyło.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;W komiksowe postaci w cyklu „Przebiegłe dochodzenie Ottona i Watsona” wcielają się m. in. Maciej Parowski i Paweł Dunin-Wąsowicz. Kto decyduje o takich „występach gościnnych”? Czy sobowtóry mogą liczyć na specjalne względy w komiksie?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;- O występach postaci z życia wziętych decydował rysownik. W zasadzie każda postać z komiksu ma swój rzeczywisty pierwowzór, znacznie ułatwia to rysowanie, ale również charakterystykę psychologiczną. W „Romantyzmie” wystąpili również Robert Adler, Tomasz Niewiadomski, Ernesto Gonzales. O specjalnym traktowaniu nie mam mowy: wszyscy zginęli w komiksie.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Szczur Watson jest jednym z bardziej charakterystycznych niemych bohaterów komiksowych. Dlaczego padło akurat na szczura? Stoi za tym spisek wielbicieli gryzoni, a może jakaś anegdota?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;- W początkowym etapie pracy nad „Esencją” uświadomiłem sobie, że muszę niezbyt rozgarniętemu detektywowi dopisać jakiegoś pomocnika, w przeciwnym razie główny bohater zginie marnie na trzeciej góra planszy komiksu. Od razu pomyślałem o tresowanym zwierzęciu. Najpierw miał to być pies, potem gadająca papuga, ale wreszcie stanęło na szczurze, gdyż bohater pół życia spędza w kanałach.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czy i ewentualnie kiedy możemy się spodziewać kontynuacji przygód dwójki wspaniałych detektywów Ottona i Watsona?&lt;/strong&gt; (autor: Kubidło) &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;- Scenariusze dwóch kolejnych tomów („Antyromantyzm” i „Heroizm”) są od dawna gotowe. Natomiast nie wiem, niestety, kiedy zostaną zrealizowane.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak długo palisz papierosy? Próbowałeś rzucić, czy jakoś nigdy nie ciągnęło Cię do życia bez dymka?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;- Właśnie obliczyłem, że dłużej jestem palaczem (20 lat) niż byłem niepalącym (19 lat). Owszem, rzucałem, ale na krótko. Wiem, że to trucizna, ale mam tez niestety świadomość, że zawdzięczam nikotynie sporo niezłych pomysłów.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;I to by było na tyle. Dziękujemy już Grzegorzowi i dziękujemy Wam za pytania (następnym razem prosimy o więcej!). W lutym gościem Wywiadówki będzie &lt;strong&gt;Rafał Skarżycki. &lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-8054707027185170710?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/8054707027185170710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=8054707027185170710&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/8054707027185170710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/8054707027185170710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/01/grzegorz-janusz-zycie-bez-dymka.html' title='Grzegorz Janusz - życie bez dymka'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S17lXv1AM6I/AAAAAAAAAAs/MWo14Es0cR0/s72-c/strona_zakazana.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-5878473094019352330</id><published>2010-01-10T11:10:00.000-08:00</published><updated>2010-01-10T07:55:58.505-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='grzegorz janusz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiad'/><title type='text'>Grzegorz Janusz - jazda obowiązkowa</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;GRZEGORZ JANUSZ urodził się w 1970 roku w Łowiczu, z wykształcenia jest germanistą. Od 20 lat mieszka w Warszawie. Publikował m.in. w Nowej Fantastyce, Machinie, Playboy'u i Frondzie. Ma na koncie scenariusze albumów z cyklu "Przebiegłe dochodzenie Ottona i Watsona" ("Esencja", "Romantyzm"), oraz mnóstwo krótszych historii publikowanych m.in. w antologiach "Komiks Forum", "44", "Syberyjskie sny", "W sąsiednich kadrach", "City Stories" i katalogach MFKiG.  Współpracuje ze śmietanką polskich rysowników, w tym Krzysztofem Gawronkiewiczem, Jackiem Frąsiem i Jakubem Rebelką. Z łatwością wygrywa przeróżne konkursy komiksowe. Częstuje doskonałym tytoniem w ręcznie zwijanych papierosach.   &lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S0mzSYjvp5I/AAAAAAAAAAk/yQm8LVY5pAU/s1600-h/romantyzm.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 248px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S0mzSYjvp5I/AAAAAAAAAAk/yQm8LVY5pAU/s320/romantyzm.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425064354555864978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jak zaczęła się Twoja przygoda z komiksem? Co pchnęło cię do pisania scenariuszy komiksowych? I dlaczego akurat komiksowych, a nie filmowych czy teatralnych?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;GRZEGORZ JANUSZ: Początki były trudne. Bardzo chciałem pisać scenariusze komiksów, ale rysownicy w ogóle się do mnie nie zgłaszali. Byłem wówczas pewien, że najpierw powstają obrazki, a scenarzysta dopiero potem wypełnia dymki.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A co mnie pchnęło? Po prostu bardzo lubię komiksy (a może więcej). Ale zdarzyło mi się napisać coś do filmu i nawet do teatru.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Które dzieła wywarły na Ciebie największy wpływ, kto jest Twoim pisarskim wzorem? Opowiedz o swoich inspiracjach, również tych pozakomiksowych. &lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Absolutne mistrzostwo to "Simpsonowie" i "Futurama". Wszystkiego nauczyłem się (czy wręcz zerżnąłem) z tych seriali.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Trzy najlepsze komiksy, które przychodzą Ci do głowy zawsze, kiedy ktoś budzi Cię w nocy i zadaje takie głupie pytanie?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– "Pixy", "Najgorsza kapela świata", "La nouvelle pornographie" (obudzony w środku nocy nie wymieniłbym tego ostatniego tytułu, gdyż nie wiem, jak się go wymawia).&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pamiętasz swój pierwszy scenariusz? O czym był, jak oceniasz go z perspektywy czasu?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Mój pierwszy scenariusz to "Ratman spotyka Van Gogha" (Nowa Fantastyka 4/1995, rys. Tomasz Niewiadomski) opowiadający o spotkaniu szczuropodobnego stwora ze słynnym malarzem. Do dziś cenię ten komiks, chociaż mniej niż kiedyś podobają mi się obrazy Van Gogha. Drugi scenariusz to "Rzeka z podwójnym dnem" (Nowa Fantastyka 7 / 1995, rys. Krzysztof Gawronkiewicz) opowiadający o wędkarstwie. Też go wciąż lubię. Co ciekawe, w przypadku "Rzeki" najpierw powstały obrazki, a potem tekst. Trzeci scenariusz to "Jedynak" (Czas komiksu 2, rys. Krzysztof Gawronkiewicz) i wolałbym o nim nie mówić.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Pierwsze scenariusze pisałeś intuicyjnie, czy opierając się o teoretyczną, książkową wiedzę?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Nie ma książek o pisaniu scenariuszy komiksowych. Nie ma nawet, co dziwne, komiksów poświęconych temu ważkiemu zagadnieniu. Zdarza mi się czytać poradniki pisania scenariuszy filmowych, ale nie trzymam się kurczowo zawartych w nich reguł, a czasem robię wszystko na odwrót...&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś własne, specyficzne metody pracy nad scenariuszem? Opowiedz o kolejnych etapach pisania.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Nie potrafię wyróżnić i nazwać poszczególnych etapów. Nie wiem, jak to się dzieje. Za każdym razem, gdy próbowałem to zaobserwować, natychmiast przestawałem pisać.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Masz jakieś ulubione cechy, którymi zwykłeś obdarzać wymyślone postacie, ulubione motywy, do których wracasz w kolejnych scenariuszach?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Pewnie tak, ale ktoś z zewnątrz musiałby to zbadać, ja się nie podejmuję, jestem kiepskim teoretykiem. Po długim namyśle przychodzi mi do głowy, że lubię wplatać do scenariuszy stare kawały.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S0myluq_oNI/AAAAAAAAAAc/7YfaBhRLGOc/s1600-h/A.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 222px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S0myluq_oNI/AAAAAAAAAAc/7YfaBhRLGOc/s320/A.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425063587397738706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Piszesz scenariusze w postaci luźniejszych opowiadań czy precyzyjnie rozpisanych kadrów? Opracowujesz storyboardy czy tylko sugerujesz rozmiar kadrów?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Zasadniczo staram się rozbić opowieść na plansze i kadry, ale ostateczna decyzja należy do rysownika. Moje opisy nie są zbyt szczegółowe, gdyż zazwyczaj pracuję z artystami, do których mam pełne zaufanie.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Częściej planujesz całą historię w głowie, a dopiero potem siadasz do rozpisywania jej na kadry, czy pozwalasz jej żyć, rozwijać się wraz z każdą kolejną stroną bez całościowego planu?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Najpierw dokładnie planuję, sporządzam szczegółowe notatki, wykresy i szkice, a potem w trakcie pisania bezlitośnie łamię wszelkie plany, umowy i obietnice.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie rozwiązania scenopisarskie – w stylu bohatera budzącego się na ostatniej stronie i stwierdzający, że wszystko było snem – wyjątkowo grają Ci na nerwach?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Przebudzenie (w szerokim znaczeniu tego słowa) jako pointa nie musi być wcale takie złe i banalne, czego przykładem są filmy "Podziemny krąg", "Harry Angel" czy "Otwórz oczy". Sen to sprawdzona, ale niewyczerpana metafora. Chodzi mi po głowie pomysł, żeby napisać coś kończącego się w ten sposób. A najgorsze rozwiązanie: w finale bohaterowie spotykają Pana Autora. Chyba tylko Baranowski umiał tym się bawić.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Ciężko określić ilość czasu, którą spędza się pracując nad scenariuszem. Pamiętasz jakieś ekstremalne sytuacje, kiedy pisanie tekstu trwało bardzo krótko lub wyjątkowo długo?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Właśnie jestem w trakcie takiego niepoważnego przedsięwzięcia. Pod koniec listopada zlecono mi przygotowanie 40 krótkich tekstów i dano czas do końca ubiegłego roku. Aktualnie (5 stycznia, a więc już sporo po terminie) pracuję nad tekstem nr 37.&lt;br /&gt;Z kolei nad scenariuszem zatytułowanym roboczo "Zakazane piosenki II" siedzę już z dziesięć lat.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Czas leci, a scenariusz się nie klei – co robisz? Masz jakieś sposoby na radzenie sobie z pisarską blokadą?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Otwieram na przypadkowej stronie słownik ortograficzny lub sennik egipski. Ale to nie działa.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Gotowy scenariusz starasz się traktować jako zamkniętą całość, czy raczej poprawiasz go do samego końca prac nad komiksem?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Ciągle poprawiam. Nie potrafię przestać. Chętnie pozmieniałbym pewne rzeczy w zrealizowanych komiksach.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Który moment komiksowej kariery wspominasz najlepiej?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– Niniejszy.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Jakie masz plany na przyszłość?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;– W przyszłości planuję poeksperymentować. Mam w planach napisać historię, która obędzie się bez słów i bez obrazków [jak "La nouvelle pornographie" i jak "A" (załączony, rys. Tomasz Niewiadomski)] oraz dopracować scenariusz komiksu, na planszach którego widnieją wielkie numery stron na środku i malutkie obrazki w stopce.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;em&gt;Jako ilustracje wykorzystano fragmenty komiksów "Przebiegłe dochodzenie Ottona i Watsona: Romantyzm" (rys. Krzysztof Gawronkiewicz)  i "A" (rys. Tomasz Niewiadomski).&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Jeśli macie jakieś pytania do Grzegorza Janusza - zadajcie je w komentarzach. Odpowiedzi na najciekawsze z nich znajdą się w drugiej części wywiadu.  &lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-5878473094019352330?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/5878473094019352330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=5878473094019352330&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/5878473094019352330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/5878473094019352330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/01/grzegorz-janusz-jazda-obowiazkowa.html' title='Grzegorz Janusz - jazda obowiązkowa'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_tvnuVKPkUcc/S0mzSYjvp5I/AAAAAAAAAAk/yQm8LVY5pAU/s72-c/romantyzm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9625595830160272.post-4181193893595124636</id><published>2010-01-09T03:56:00.000-08:00</published><updated>2010-01-10T03:28:34.008-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wywiadówka'/><title type='text'>Słowem wstępu</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;Wywiadówka, to coś pomiędzy projektem edukacyjnym dla początkujących scenarzystów komiksowych, a cyklem wywiadów z najlepszymi polskimi tekściarzami. Skoro ciężko o książki o stricte komiksowym pisaniu, to najlepiej sięgnąć do doświadczeń ekstraklasy z albumami w dorobku. Lub dowiedzieć się czegoś o ludziach, którzy pomiędzy kawą a papierosem wymyślają rewelacyjne fabuły. Na takim podejściu oparte są fundamenty Wywiadówki. Cała reszta, to założenia „badawcze”, które spróbuję realizować. &lt;/span&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;Zamierzam rozmawiać wyłącznie ze scenarzystami, którzy nie potrafią rysować, lub unikają rysowania, czyli znani są przede wszystkim przez pryzmat swoich tekstów. &lt;/span&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;Każdy z wywiadów składać się będzie z dwóch części. W pierwszej znajdą się pytania obowiązkowe – zestaw standardowych dla wszystkich rozmówców pytań dotyczących przede wszystkim warsztatu scenopisarskiego. W drugiej części wywiadu spróbujemy pogadać na większym luzie o konkretnych komiksach, oraz ewentualnie rozszerzymy wątki, które wyszły na światło dzienne przy okazji pierwszego etapu rozmowy. Zadamy też pytania, które pojawiły się w komentarzach – a więc jeśli chcecie dowiedzieć się od naszych gości czegoś konkretnego, to dajcie znać.  &lt;/span&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;Tłumacząc się trochę od razu wyjaśniam, że pierwszy standardowy zestaw pytań ma umożliwić łatwe porównanie odpowiedzi. Czyli będzie tak niby-para-pseudonaukowo i w ogóle. Dosyć ogólnikowy poziom pytań ma z kolei pozwolić każdemu z gości odpowiedzieć zgodnie z przekonaniami i własnym podejściem pisania. A przy okazji pozwolić im wybrać, jakie tajniki warsztatu odkryć przed czytelnikami.&lt;/span&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;Dodatkowo, w ramach ilustracji wywiadu postaram się publikować fragmenty scenariuszy wraz ze zrealizowanymi na ich podstawie stronami komiksu. &lt;/span&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;Tyle o założeniach. Zobaczymy, czy akcja wypali…&lt;/span&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;Startujemy razem z Grzegorzem Januszem!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9625595830160272-4181193893595124636?l=wywiadowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wywiadowka.blogspot.com/feeds/4181193893595124636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9625595830160272&amp;postID=4181193893595124636&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/4181193893595124636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9625595830160272/posts/default/4181193893595124636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wywiadowka.blogspot.com/2010/01/sowem-wstepu_09.html' title='Słowem wstępu'/><author><name>tomek kontny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11062253526026879921</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry></feed>
